23:13:00

MOJA WŁOSOWA HISTORIA

Choć to słowo nigdy nie padło na moim blogu, to muszę się przyznać do bycia włosomaniaczką:) Tutaj historia moich włosów.



Czerwiec 2011. Włosy po małym wypadku z zapalniczką, usiłowałam je ratować własnoręcznie i przesadziłam "trochę" ze stopniowaniem przodu. Mietła level hard.


czerwiec 2011

Lipiec 2013
Jedne z pierwszych włosomaniaczych zdjęć. Po nieudanym eksperymencie z rozjaśniaczem (plamy i masakra) zaczęłam stosować pierwsze odżywki (tak -.-, do tej pory odżywkę stosowałam od wielkiego dzwonu), laminowania i inne eksperymenty. Początki były mega przyjemne. Odkrywanie nowych olejów, wcierek na porost włosów. Ta długość też bardzo mi odpowiadała, bo miała objętość i dało się ją fajnie uczesać.

lipiec 2013
Październik 2013
Blogowanie pełną parą. Byłam bardzo zajawiona, a włosomania niezwykle modna w tym czasie. Wlosy rosły i rosły, a ja podcinałam tylko końcówki metodą na kucyk. Nosiłam je wystopniowane na całej długości i zdarzało mi się marudzić na wyłażące z warkoczyków końce. First world problems, co?:)

październik 2013
Styczeń 2014
Długie, proste i... z mega odrostem. Na żywo nie był widoczny, ale przy odpowiednim oświetleniu widać go było na fotkach.
styczeń 2014
Kwiecień 2014
Udało mi się już prawie całkiem zejść ze stopniowanych włosów. Marzyłam o prostej linii bez poszarpanych końców. Odrost prawie całkiem wymieszał się z farbowanymi pasmami.
kwiecień '14


Październik 2014
Mimo wielkiego zamiłowania i troski zdarzało mi się użyć lokówki. Z końcem tego roku zaczęłam sceptycznie podchodzić do wielu włosowych spraw. Zaczęłam się zastanawiać, czy te radykalne środowisko naprawdę powinno wywierać aż taki wpływ na moją pielęgnację włosów. Czy naprawdę silikony to zło, a przed każdym wyjściem z domu trzeba obliczyć punkt rosy?

październik 2014

Marzec 2015
Zaczęłam dobrze rozumieć moje włosy, bo prowadziłam dokładny dziennik z ich pielęgnacji (KLIK). Był pracochłonny i wymagał systematyczności, ale dzięki niemu mimo większej ilości obowiązków (od jakiegoś czasu pracowałam i studiowałam jednocześnie) mogłam kontrolować stan włosów. Byłam już pewna, że zetnę je na fundację, tylko nie wiedziałam kiedy i gdzie :)
marzec 2015
Listopad 21015
Rok akademicki zakończył się, zmieniłam uczelnię i miejsce zamieszkania. Życie na własny rachunek dawało w kość, a włosy coraz mniej cieszyły. Wieczny przyklap na porządku dziennym, niższa porowatość i długość sprawiały mi problemy w stylizacji. Rzadko pisałam na blogu, zajawka padła... Coś trzeba było z tym zrobić i to natychmiast!


Marzec 2016
No i może nie natychmiast, ale... 18 marca koleżanka z pracy posadziła mnie na fotelu i przeprowadziła metamorfozę:) Włosy w kopercie pojechały do fundacji Rak'n'Roll. To było niesamowite uczucie! Znikające jeden po drugim warkoczyki, piękny bob, który ostatnio gościł na mojej głowie w podstawówce:) Czułam się ekstra i na nowo polubiłam moje włosy. 
Znów miałam o co walczyć - modelowanie, objętość, porost. Do tej pory bałam się eksperymentów, by nie popsuć włosów, które miały służyć potem komuś innemu.


Czerwiec 2016
Jak ten czas leci! Nie wiem nawet kiedy z boba zrobił się lob i to z rozjaśnionymi pasmami!


4 komentarze:

  1. Super są, bardzo ładnie błyszczą no i długość jest jak dla mnie wymarzona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne włosy:) i piękna włosowa historia, podziwiam za decyzję o ostrym cięciu i oddaniu włosów na rzecz fundacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam te zdjęcia z lokami, sama też często kręcę :)

    OdpowiedzUsuń