16:00:00

NAJLEPSZE KOSMETYKI ROKU 2014 TOP 10 KOLOROWKA

Hej! W tym miesiącu zrezygnowałam z tradycyjnego podsumowania grudnia. Postanowiłam, że od razu pokarzę Wam ulubione kosmetyki z całego roku, który już chyli się ku końcowi. Rozbiłam post na 2 części i dziś pokarzę jedynie kolorówkę, natomiast kolejna część będzie poświęcona kosmetykom do pielęgnacji.


1. Kobo, makeup fixer spray, 20zł

Latem wciąż potrzebuję makijażu o dużym kryciu, więc głowiłam się jak taką warstewkę utrzymać na twarzy podczas upałów. Szkoda mi było pryskać się codziennie Kryolanem, bo jest dosyć drogi, a fixery nie są zbyt wydajne:P Zaryzykowałam. Kupiłam tani utrwalacz od Kobo. Dostępny w Drogeriach Natura i w necie, więc z łatwością dorwałam go i to nawet w promocji. Jest naprawdę barrrdzo dobry! Jeżeli szukacie szpreja, którego nie szkoda używać kilka razy w tygodniu/miesiącu, to z ręką na sercu polecam. Okazał się dużo wydajniejszy niż sądziłam i wydłuża dwukrotnie trwałość mojego makijażu. A cerę mam tłustą, oj tłustą... :) Na pewno nie poprzestanę na tym opakowaniu!

2. Yves Rocher, beauty mascara, 20 zł
3. Oriflame, wonder lash mascara, 25 zł

A tak boczkiem wstawiam fotkę, żebyście nie dostały skrętu szyi usiłując odczytać coś z opakowań:P Oba tusze ze sklepów znanych zamówień katalogowych. Oba bardzo tanie i świetnej jakości. Nie sądze, że kiedyś zainwestuję w naprawdę drogą maskarę. Produkt ważny zaledwie 6 miesięcy, zużywany codziennie w zastraszająco szybkim tempie powinien być tani. W tym przedziale cenowym jest mnóstwo świetnych produktów, a tych dwóch już wielokrotnie zdenkowałam:)

Tusz oriflame pamiętam jeszcze z inną szatą graficzną. Szczoteczka jest silikonowa, efekt sztucznych rzęs gwarantowany. Co ważniejsze - nie nabudowuje się, tylko wydłuża i upiększa. Rzęsy sa wyczesane do granic możliwości. 

Yves Rocher to klasyczna mascara z najzwyczajniejsza szczoteczką jakiej możemy uraczyć:) Najbardziej podoba mi się nietypowa, jakby żelowa konsystencja. Sprawia ona, że tusz pozostaje świeży duuużo dłużej niż inne. Gładko się rozprowadza, cudownie wydłuża. Uwielbiam taki naturalny efekt, kiedy rzęsy są upiekszone, a nie pogrubione jak pajęcze nóżki. Tutaj nawet trzecia warstewka nie zafunduje nam takiego efektu. To najtańsza maskara YR, a wypróbowałam wszystkie i jest definitywnie najlepsza!


4. Manhattan,  lakier Lotus Effect, 18 zł

Na zdjęciu powyżej prezentuję kolor 65K. Cudowny burgundowo-fioletowy... trudno określić mi kolor, ale mam sporo ciuchów w tej tonacji i pierwszy raz w życiu kupiłam drugi taki sam lakier! Tak w tym samym kolorze!:) Pędzelek dosyć długi, zgrabny i wąski świetnie rozprowadza lakier. Trwałość.. trudno mi ocenić, bo moje paznokcie rzadko dają się umalować na dłużej niż 48 godzin:P Niska cena serii Lutus Effect i duża pojemność sprawia, że konkurują u mnie z Inglotami:) Te już znam zresztą od lat i nie są odkryciem tego roku, więc wieniec laurowy składam u stóp Manhattanu.


5.Revlon Colorstay, cera tłusta i mieszana, od 38 zł
6. Loreal True Match, od 35 zł

Jestem totalną podkładomaniaczką! W tym roku przetestowałam naprawdę wiele  najróżniejszych podkładów i w nowym roku stworzę jakąś bazę z recenzjami, bo wydaje mi się, że to dosyć przydatna wiedza:)
Dwa podkłady szczególnie polubiłam. Oba są zupełnie różne, ale z racji mojej problematycznej cery - bardzo potrzebne. Colorstay mam w odcieniu 110 Ivory. Jest bardzo jasny i nie(?)stety różowawy. Nie widać tego w buteleczce, ba, na zdjęciu to True Match wygląda różowiej. Swoje właściwości ukazuje dopiero na twarzy. Mi to nie przeszkadza, bo dobrze zlewa mi się z karnacją, ale warto to mieć na uwadze. Trochę minęło zanim się polubiliśmy, bo nakładając go pędzlem wyglądał na zważony i bardzo widoczny. Gąbeczką uzyskuję świetne krycie i naturalny efekt. Dobrze ukrywa rozszerzone pory, zastyga na twarzy i chowa przed światem wszelkie niedoskonałości.
True Match to niemalże odwrotność podkladu Revlona. Jest lekki, ma konsystencję suchego olejku. Trzeba nałożyć go bardzo szybko, bo błyskawicznie wtapia się w skórę i 'naruszony' nie wygląda już tak naturalnie. Kiedy skóra jest w lepszej kondycji i nie potrzebuje hiper-krycia, to wybieram True Match. Wygląda niesamowicie naturalnie i chyba właśnie o to chodzi. Mam kolor N1, a gama jest naprawdę imponująca. Mamy do wyboru odcienie chłodne, neutralne i ciepłe. Naprawdę łatwo coś sobie znaleźć. To druga buteleczka i czuję, że zweryfikuję pozostałe podkłady Loreal, bo ten jest po prostu genialny!
Oba podkłady mają filtry przeciwsłoneczny, co bardzo sobie cenię, bo kremów z filtrem w ogóle nie używam (taki ze mnie mały sceptyk:P).


7. Maybelline, Color Tattoożelowo-kremowy cień do powiek, nr 40 permament taupe, ok 20 zł

Jego świetne zastosowanie odkryłam dzięki blogosferze. Cień - to oczywiste. Jednak kupiłam go głównie ze względu na świetny odcień do modelowania brwi w kolorze blond:) Mój odcień jest naturalnie właśnie taki ciemno-popielaty, więc od pierwszego użycia się w nim zakochałam. Na powiece jest mega trwały, często używałam go do podkreślania dolnej linii rzęs, malowałam nim subtelne kreski no i oczywiście codziennie lądował na brwiach. Tak wydajnego cienia dawno nie miałam, aż nie chce się wierzyć, że to tylko 4 mililitry. Blondynki - koniecznie spróbujcie!

8. Inglot, matujący puder prasowany, ok 50 zł

Cena wysoka, ale tylko dlatego, że tym razem musiałam dokupić kasetkę:) Inglot od jakiegoś czasu sukcesywnie namawia klientki do kupowania jedynie wkładów i wymieniania ich, gdy tylko skończy się nam produkt. Propozycja intratna dla klienta (choć chyba głównie dla sklepu, bo poniekąd zmusza nas do kupna znów tego samego produktu), a że już wiele lat temu jako licealistka pokochałam transparentny puder Inglota... kupiłam:) Od miesięcy noszę go w torebce i jestem zachwycona. Z reguły wolę pudry sypkie, bo dawały mi lepszy mat i trwałość, ale tym razem porównałam sobie mój puder z Pierre Rene (też transparentny) z tym od Inglota i przegrał z kretesem. Polecam z ręką na sercu. Nie tylko lakiery mają cudowne!


9. Maybelline, Eye Studio, Lasting Drama Gel liner, kolor czarny
Nie znoszę eyelinerów w pisaku. Nie cierpię eyelinerów w pędzelku. Te z gąbeczka to już w ogóle jakiś śmiech na sali. Jedyne co mnie satysfakcjonuje to mój własny pędzelek i dobrej jakości żel w słoiczku, którego mogę używać tak jak sama zechcę, bez pomocy beznadziejnych aplikatorów.
Swój egzemplarz Lasting Drama kupiłam na ezebra, okazał się być chińską wersją, co bardzo mnie rozczarowało. Spodziewałam się, że będzie kiepskiej jakości, jednak miło się zawiodłam. Jest identyczny jak ten dostępny na europejskim rynku, ma dołączony identyczny pędzelek (naprawdę dobry!) i identycznie się nim zachwyciłam. Kolor jest hiper intensywny, barrrrdzo trwały i wcale nie tak trudno go zmyć jak eyelinery o płynnej postaci, które zastygają jak farbka. Ten ma aksamitną konsystencję i bardzo łatwo nim pracować. Kupiłam z polecenia Maxineczki i tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że zna się na rzeczy. Także ten... rzucajcie w kąt te głupie pisaki i kupujcie linery w słoiczkach!


10. Kobo, Long Lasting Lip Liner, kolor Orange Kiss, 13 zł

Zaczęłam od Kobo, to i na nim skończę:) Konturówek używam rzadko, ale kiedy wszedł trend na pomarańczowe usta, a ja szwędałam się akurat po Naturze... od razu wpadła mi w oko ta kredka. Kolor jest pomarańczowy, ale bardzo naturalny, wygląda cudownie jako konturówka jak i pomadka do ust! Ani troszkę nie ściąga, jest hiper trwała i to jej główna zaleta. Kiedy latem miałam urwanie głowy w pracy, nie miałam czasu poprawiać sobie makijażu po każdym łyku coli czy posiłku. Konturówka trwała ze mną przez bardzo długi czas, zdecydowanie dłużej niż matowe pomadki.


Znacie moich ulubieńców? Jaki kosmetyk do makijażu był Waszym hitem w 2014 roku? Pochwalcie się, bo chętnie przetestuję jakiegoś pewniaka:)

Do zobaczenia w następnej notce, na pewno już w nowym 2015! :)

12 komentarzy:

  1. Znam podkład L'Oreal i sama nie wiem co mam o nim myśleć, raz go kocham raz nienawidzę ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Również bardzo lubię te cienie Maybelline tylko, że mi bardziej odpowiada On and On Bronze samodzielnie lub jako baza do dalszego makijażu oka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie przejrzałam swatche i faktycznie cudny brąz! Do brwi by mi nie pasował, ale na powiekę chętnie się skuszę:D

      Usuń
  3. Zadnego z Twoich ulubiencow nie mialam, ale narobilas mi ochoty na spirale YR :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie szczoty są najlepsze! Mogą sobie wymyślać kolejne nowe kształty, ale ten tradycyjny zawsze najbardziej mi pasuje.

      Usuń
  4. Chyba i ja w końcu skuszę się na jakiś podkład z Revlon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poczekaj chwilkę na nową wersję. Niedługo wypuszczają opakowanie z pompką! :)

      Usuń
  5. A co myślisz o kolastynie cc ? To niby tki kremik bb chyba. Mam cerę sucha. Ostatnio nie mogę kremu sobie znalezc. Nie wiem czy go miałaś lub słyszałaś o nim cos. Buziaki i szczęśliwego nowego roku.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ot sierota, dopiero przeczytałam komentarz:P
      Moja sis go używa, ma ciemniejszą karnację, więc nie było problemu z kolorem. Dla mnie był totalnie za ciemny, więc osobiście nie mam pojęcia jak się sprawuje. Wiem, że ma małe krycie i taki ładny, zdrowy wygląd:)

      Usuń
  6. Tez lubie ten podklad z loreala i tusz z oriflame:) u mnie tez sie sprawdzily;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Color Tattoo ciekawi mnie od dłuższego czasu i chyba się skuszę. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Bogny Program - skin positivity , Blogger