11:25:00

JAK SIĘ ZACHOWAĆ NA SOLARIUM - OPALANIE, KOSMETYKI, LAMPY, BEZPIECZEŃSTWO

Nawet nie przypuszczam, że wiele z Was korzysta z solarium. Owiabe złą sławą łóżka opalające dziś przywałują raczej negatywne odczucia, strach przed nowotworem i obrazy tandetnie wyglądających kobiet.
W salonie w którym pracuję jest także solarium. Moje wyobrażenia były podobne, ale czytałam, testowałam i chyba znalazłam złoty środek. Jeżeli ciebie także nie satysfakcjonuje zimne lato i brak słońca - zajrzyj do mojego poradnika i obejrzyj efekty, które można uzyskać w... 6minut:)


6 minut 160W + tingle. Ten tajny szyfr złamiecie po przeczytaniu posta:)



ŚWIATŁO UV
To podstawowa wiedza. Niby możesz po prostu polegać na pracowniku solarium i stosować się do jego rad, ale o niebo lepiej posiąść pewną podstawową wiedzę na temat światła UV i sprzętu w którym zamykamy się na te kilka minut.

  • UV w lampach solarium to dokładnie to samo promieniowanie, którym na co dzień raczy nas słońce - w skondensowanej formie
  • to PROMIENIOWANIE a nie światło widzialne opala - kolor niebieski, który widzisz w solarium, to tylko fajny bajer, który sprawia, że wiesz, że solarium jest już włączone.
  • UVA - jest go dużo w tzw. 'lampach brązujących'. Opalenizna pojawia się już po 24-48 godzinach, pozwala na szybkie brązowienie skóry, ale również szybko znika. Powoduje uszkodzenia włókien kolagenowych z powodu wnikania aż do głębokich warstw skóry właściwiej. Nie pochłania go rogówka, więc to właśnie ono odpowiada za powstawanie zaćmy.
  • UVB - odpowiedzialne za syntezę witaminy D. Opalenizna wywołana tym promieniowaniem powoli uwalnia się w ciągu 21 dni. Jest trwała, ale na efekty należy czekać dosyć długo. Jest odpowiedzialny za powstawanie nowotworów z powodu uszkodzenia łańcuchów DNA, a co za tym idzie -  szwankowania procesów obronnych


LAMPY I ŁÓŻKA
  • Ich moc jest 20 razy większa niż standardowa, około dwugodzinna ekspozycja słoneczna
  • Moc określana jest w watach - z reguły od 100 do 180 W. Im mniejsza liczba, tym słabsze są lampy
  • Jeżeli boisz się fotostarzenia (niszczenia włókien kolagenowych i jego konsekwencji), to wybierz lampy tzw. kolagenowe. Mają funkcję światła IR (czerwone 633 nanometrów), które stymuluje produkcję włókien. Czy odmładza? Nie sądzę, ale zredukuje przyznajmniej w jakimś stopniu to, co zniszczyło UV.
  • Lampy na twarz można wyłączyć. Na każdym łóżku panel sterowania jest inny - zapytaj o obsługę pracownika. Dzięki temu uchowasz twarz przed fotostarzeniem. By efekt wzmocnić, wystarczy położyć na twarz ręcznik (poproś obsługę lub użyj tego papierowego, który powinien być w Twojej kabinie)
  • Zwykle mocniejsze łóżka są droższe od tych słabych, jednak nie jest to reguła. Często minuta opalania kosztuje już 1 zł, a przy kupnie karnetu oszczędzasz jeszcze więcej.
  • Dla leniuszków - łóżka leżące. Wygodne i komfortowe. Dla osób, które lubią perfekcyjną opaleniznę polecam stojące kabiny, gdyż uchwyty, które się tam znajdują zapewniają najlepszą pozycję. Trzymając ręce w górze opalamy także boki i wewnętrzną stronę ramion. Na leżącym łóżku pupa jest przyciśnięta do szyby akrylowej (to plastikowe na którym leżysz), więc u niektórych mogą pojawić się białe ślady w miejscu fałdu. Na stojącym pupa jest perfekcyjnie opalona:)
  • Kartonik, który stoi na łóżku, to nie żadna reklama - to coś w rodzaju znaku drogowego. Jest tam informacja, że wszystko zostało dokładnie zdezynfekowane specjalnym preparatem. 

JAK NIE POPEŁNIĆ 'GAFY'

Hm, gafa to może nie najlepsze określenie - w końcu w kabinie jesteś sama i nikt nie widzi co tam wyprawiasz ^^ Nie chodzi mi tu wcale o błędy nowicjusza. To nic dziwnego, że tysiąc guzików nic Ci nie mówi i potrzebujesz pomocy w obsłudze. Kto pyta nie błądzi. W poniższych podpunktach chciałam poruszyć kilka dziwnych nawyków bywalców solariów. Niekoniecznie dobrych
  • nie używaj preparatów na których nie jest wyraźnie zaznaczone, że są przeznaczone do opalania w solarium. Olej kokosowy czy zwykłe balsamy i kremy z filtrem nie nadają się do smarowania przed opalaniem! Oprócz plam (ale o tym za chwilę), których możesz się nabawić - zwyczajnie brudzisz łóżko tłustą, lepką warstwą, której nie da się zmyć płynem do dezynfekcji. Nie licz na uśmiech personelu kiedy wrócisz ponownie :D
  • demakijaż - oczywiście. W kabinie znajdziesz waciki, micel, mleczko, chusteczki. Jeżeli jednak przyjdzie Ci do głowy ponownie nałożyć makijaż - pomyśl o osobach czekających za Tobą w kolejce. Tobie tuszowanie rzęs i kropelka podkładu może wydać się 'sekundką', ale latem solaria pękają w szwach i jeżeli szanujesz czas swój jak i innych, to wyjdź z kabiny, poproś o lusterko i umaluj się nie zajmując kolejki.
  • Wkładaj okularki! Wyglądasz w nich jak owad? Przecież, kurczę, nikt Cię nie widzi! Krzywo się opalisz? No, żartujesz, przecież one tylko zasłaniają oczy... Te głupie argumenty nie usprawiedliwiają obniżania bezpieczeństwa, które i tak ma cienkie granice. Pamiętaj, już na początku posta wspominałam o zaćmie.
  • Słyszałam już wiele teorii na temat pozycji, którą powinniśmy przybierać podczas opalania. Niektórzy jak na rożnie obracają się raz po raz z pleców na brzuch. Inni głowę lokują w miejscu, gdzie powinny być stopy. A wszystko to, by uzyskać lepszą opaleniznę. Powiem tak: lampy na górze i na dole są identyczne. Nie ma sensu się wysilać - lepiej spokojnie się zrelaksować. Lampy na twarz mają mniejszą moc. To nie żaden spisek - twarz ma najcieńszą skórę i obracając się w odwrotną stronę uzyskamy jasne nogi i czerwoną jak burak buzię. Nie polecam.
  • Wiele osób z grzeczności odkłada na miejsce kartonik, ten o którym wspominałam już powyżej. To miły gest świadczący o tym, że klient chce zostawić kabinę w stanie, jaki zastali przed wejściem, co się bardzo chwali! Wiecie już jednak, że jest to informacja, rodzaj znaku. Nie tylko dla Ciebie, ale i dla pracowników.  Zostaw go gdzieś na parapecie, stoliku, bo może dojść do pomyłki - pani nie zdezynfekuje łózka, myśląc, że już to zrobiła. Oczywiście rzadko zdarza się aż taki ruch, ale lepiej nie kusić losu:)

KOSMETYKI DO OPALANIA

W każdym solarium znajdziesz ogromny wybór najróżniejszych kosmetyków pomagających przyspieszyć i utrwalić opaleniznę. Są to najczęściej jednorazowe saszetki lub pełnowymiarowe wersje. Kosmetyki profesjonalne są drogie. Za 15 ml smarowidełka należy zapłacić 8-10 zł, a 200 ml to już 80-120 zł! Pamiętaj jednak, że byle jaki przyspieszacz nie nadaje się na solarium. Lepiej wydać kilka złotych więcej na dobrze dobrany do Twoich potrzeb preparat, bo dzięki temu zmniejszysz liczbę seansów i ryzyka związanego ze zbyt częstymi wizytami. Poniżej przykładowe produkty z Super Tan:
  • przyspieszacz - zawiera pochodne tyrozyny, które po nałożeniu na skórę pobudzają enzym - tyrozynazę. Nie barwią skóry, tylko powodują jej szybsze opalenie podczas ekspozycji słonecznej
  • przyspieszacz z brązerem - dodatkowo barwią skórę za pomocą DHA, erytrulozy lub naturalnych składników jak wyciąg z henny, olej konopny czy juglon z łupin orzechów włoskich.
  • efekt tingle - powoduje przekrwienie skóry, uczucie gorąca. To objawy podwyższonej mikocyrkulacji, która daje możliwość jeszcze szybszej i intensywniejszej opalenizny w krótkim czasie. 

W drogeriach można również znaleźć odpowiednie produkty do opalania w solarium. To opcja niedroga, wymaga trochę więcej czasu niż tylko rozsmarowania przed położeniem się na łóżku. Efekt z pierwszego zdjęcia uzyskałam z balsamem z efektem tingle oraz po 5 aplikacjach  Express Bronze 3w1 od Soraya. Balsam należy stosować też po opalaniu, by podtrzymać efekt. Jest też wiele wersji przyspieszaczy, ale wydaje mi się, że najkorzystniej jest wybrać preparat wielofunkcyjny. Większość z nas potrzebuje się opalić tylko na czas letni, a trzy tubki kosmetyku zalegające przez rok w łazience to spory problem. Wiele z nich okaże się przeterminowane - miejcie na względzie krótkie daty ważności kosmetyków z filtrami i brązerami (zazwyczaj 6-12 miesięcy). Jedną tubkę spokojnie zużyjemy w ciągu okresu letniego.
Polecam takie preparaty tym, którzy chcą sobie oszczędzić odwiedzin w solarium i uzyskać ładny kolor skóry już po 1-2 wizytach.


ODWIECZNY PROBLEM - BIAŁE NOGI
Jak opalić nogi - najczęściej zadawane pytanie wszech czasów. To nie żaden mit - ten rejon jest naprawdę bardzo trudny do opalenia. Jakie mogą być powody? Głównie depilacja. Maszynką do golenia lub woskiem zdzieramy sporą warstwę martwego naskórka, a co za tym idzie - najstarsze, opalone warstwy. Nie ma na to rozwiązania, lecz regularne peelingi całego ciała pomogą na uzyskanie równomiernej opalenizny. Kolejnym powodem jest mikrocyrkulacja krwi. Podczas ruchu jest wzmożona, dlatego grając na plaży w siatkówkę tak pięknie się brązowisz. Osoby z wiecznie zimnymi stopami, które mają zaburzoną cyrkulację krwi mogą się borykać także z problemem opalenia tych partii. Na to pomagają przyspieszacze z efektem tingle. Najprościej jest używać brązera i  przyspieszacza tylko na partię, która stwarza nam problemy. Dzięki temu preparat starczy nam na dłużej, a kolor skóry będzie taki sam na każdej części ciała.


SOLARIUM MA JAKIEŚ PLUSY?
Zapewnia syntezę witaminy D. Osoby unikające słońca niczym Edward Cullen osłabiają swoje mięśnie i kości. Pojawiające się bolesne kurcze mogą być spowodowane właśnie niedoborem tej witaminy, a i widmo osteoporozy wisi częściej nad bladziochami z wyboru. Nie wolno też zapominać o obniżaniu odporności układu immunologicznego. Nawet zwykła grypa może mieć podstawy sezonowym niedoborze witaminy D. U mężczyzn - poprawia płodność, u kobiet - zapobiega rozrostowi endometrium. Pomyślmy też o niej, kiedy przeciążymy wątrobę, bo przyspiesza regenerację tego narządu. W anglojęzycznych źródłach wyczytałam też, że jest znaczny związek niedoborów witaminy D z zaburzeniami snu.
Jest też specjalna grupa osób, która z solarium wręcz musi korzystać - łuszczycy. Dzięki terapii światłem UV hamują zaburzenia rogowacenia. Bielactwo nabyte również jest powodem do odwiedzenia solarium.
W 4 numerze Dbam o zdrowie przeczytałam, że 80-100% witaminy D jest syntezowana dzięki słońcu. Filtry o mocy 8 SPF (czyli te najsłabsze z możliwych) blokują produkcję witaminy D nawet o 95%! Dlatego idealną ekspozycją słoneczną jest odsłonięcie co najmniej nóg i rąk na 10-30 minut w pełnym słońcu. Jak często? Dopóki nie zauważysz opalenizny. Melanina blokuje procesy wytwarzania witaminy D, bo blokuje dostęp słońca do skóry. Dlatego jeśli wybierzesz solarium - nie wmawiaj sobie że ósma wizyta pomaga ci zdrowotnie:) Chociaż...
argument o wytwarzaniu dobrych hormonów wciąż jest bardzo sprzeczny, ale jednak wiele badań wykazuje, że zaburzenia nastroju i depresja może być leczona promieniowaniem UV.

Starałam się trochę odczarować solarium. Pokazać, że bardzo łatwo można z niego korzystać bez ryzyka, wystarczy tylko zapoznać się z pewnymi faktami.
Przyznawać się - kto odwiedza lub odwiedzał ten przybytek zła wszelakiego?:)

22 komentarze:

  1. Fajny wpis:) osobiście nigdy nie byłam na solarium, latem opalam się naturalnie, ale pewnie kiedyś spróbuję w granicach rozsądku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tego lata nie zdążyłam :( Jak weekend to deszcz i chmury, a te nieliczne słoneczne dni spędziłam w pracy :(

      Usuń
  2. Nigdy nie byłam w solarium i w ogóle mnie do niego nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je mam codziennie koło nosa, więc w końcu wzięłam temat na ruszt :)

      Usuń
  3. pomocny wpis :) już dawno nie byłam na solarium, właśnie z powodu powolnego opalania mojego białego ciała :P a potem drapałam się jak małpka :D bo miałam podrażnienia nawet po 5 minutach w lampach. a Ty jesteś ślicznie opalona :) a figura jak modelka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha jaka kochana <3
      Zdarza się, fototyp 'celtycki' niestety nie powinien narażać się na działanie promieniowania UV. Jakby co to w węgorzu jest największa stężona dawka witaminy D, jako zamiennik dla opalania:)

      Usuń
  4. Bardzo fajnie to ujęłaś. Ja kiedyś korzystałam z wizyt w solarium, ale już od kilku lat tam nie zaglądam. Wolę jednak naturalne słoneczko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, jak jest okazja to trzeba korzystać. Nic nie zastąpi spaceru po plaży :)

      Usuń
  5. W Twoje opracowanie wkradł się błąd. To UVA, jako dłuższe promienie, wnikają w głąb skóry i docierają do skóry właściwej, oddziałując na fibroblasty, naczynia kapilarne i strukturę tkanki łącznej. Uszkadza kolagen i elastynę, może też powodować uszkodzenia w strukturach DNA.
    UVB dociera i działa płycej, w dużej mierze odbijane jest przez warstwę rogową a tylko jego niewielka część dociera do skóry właściwej. Obydwa typy działają kancerogennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O faktycznie, dobrze, że zauważyłaś, długie z krótkim mi się popsztykało :/
      Z tą kancerogennością to jednak obstaję przy UVB z powodu większej ingerencji w łańcuchy DNA, natomiast UVA bardziej obarcza się winą za powstawanie wolnych rodników.
      Dzięki, że zwróciłaś uwagę!

      Usuń
    2. Nie ma sprawy! Jeśli chodzi o kancerogenność to się nie upieram, ale raczej wolę dmuchać na zimne. Paranoicy już tak mają ;) Masz świetny blog tak przy okazji, trafiłam tu rok temu całkiem przypadkiem szukając bodajże recenzji kremu ze śluzem ślimaka (kiedy to było!) i już zostałam.

      Usuń
    3. Haha, tak, to jeden z moich pierwszych postów, jeden z nielicznych na temat tego kremu, więc sporo osób tak tutaj trafia. Mam nadzieję, że skoro tyle już tutaj wytrzymałaś, to zastaniesz jeszcze trochę:)

      Usuń
  6. Świetny post :), w tym roku chyba będę musiała wybrać się na solarium, bo lato nie sprzyja opalaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, najbrzydszy lipiec jaki pamiętam. Szczególnie jeśli chodzi o podlasie, gdzie i tak zawsze jest zimniej niż w reszcie kraju:P

      Usuń
  7. bardzo fajny i przydatny post ! z solarium nie ma co przesadzać - jako wizażystka czesto spotykam sie z dziewczynami, ktore bardzo zniszczyly sobie tym twarz.
    obserwuję i zapraszam do siebie :*
    http://mumakeupweronika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. W salonie robiłam także makijaże i często spotkałam się ze spaloną na wiór, że aż odznaczały się linie łuszczącego naskórka. Naprawdę trzeba się postarać, by to zakryć makijażem...

      Usuń
  8. ja lubię chodzić na solarium, ale tylko stojące, bo w leżącym czuję się jak w trumnie :D chodzę rzadko, więc wydaje mi się, że nic mi nie grozi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też raczej faworyzuję stojące:P
      Dokładnie, wyznaczając sobie zdrową granicę nie ma się czego obawiać. Wiele osób narzeka na solarium mimo, że na co dzień wcale się nie zabezpiecza filtrami, sądząc, że pochmurny dzień czy zimowy poranek = brak promieniowania. Niestety, to tak nie działa.

      Usuń
  9. O nie! Ten Tropical Fruits z efektem Tingle w zeszłym miesiącu miałam i znienawidziłam go momentalnie! Ten efekt to koszmar :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie poszłabym na solarium :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solarium to zło, nie ma nic lepszego niż naturalna opalenizna. Jednak jak się nie da inaczej no to trudno. :)

      Usuń