#7dni7maseczek test i recenzja Beauty Formulas Snail Regenerating Facial Mask

Ostatnia maska BF była totalną wtopą. Aż bałam się sięgać po kolejną. Ale kurczę... śluz ze ślimaka uwielbiam i działa cuda na mojej skórze. To niesamowicie uniwersalny składnik - regeneruje nie tylko skóry starzejące się, ale i te problematyczne. Jak moja.



Tak samo jak przy maseczce z węglem, BF przygotowało nam dwie saszetki. Pierwsza część to serum. Bardzo przyjemne, delikatne, ale... brzydko pachnie alkoholem. Pod spodem wrzucam skład maski. Jak same zobaczycie Alcohol Denat. na 4 miejscu składu😊 Zaraz potem silikon 😌
No, mniejsza z tym. Wmasowałam i nałożyłam maskę w płacie. To zwykły kawałek celulozy, niestety nie hydrożelowa formuła. Jednak jest mega dobrze nasączona i nie wysycha ani trochę w trakcie zabiegu, przyjemnie chłodzi i koi skórę. Na końcu składu też widnieje alkohol, ale w sumie przy takiej dawce w serum to już nieistotne.
Kiedy upłynął odpowiedni czas i zdjęłam maskę skóra była całkiem przyjemnie nawilżona. Duża dawka gliceryny robi swoje.
Nie zauważyłam jednak jakiejś specjalnej regeneracji skóry. Miałam po prostu miłą, czystą skórę, która nie przetłuszczała mi się potem następnego dnia rano.
Zajrzyjcie do składu. Wrzucam ze względu na ten nieszczęsny alkohol.


SKŁAD: SERUM: Aqua (Water), Butylene Glycol, Glycerin, Alcohol Denat., Sodium Hyaluronate, Dimethicone, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Soluble Collagen, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Portulaca Oleracea Extract, Dipotassium Glycyrrhizate, Panthenol, Adenosine, Disodium EDTA, Allantoin, Parfum (Fragrance), Triethanolamine, Polysorbate-80, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Methylparaben, Phenoxyethanol, Hydroxyethyl Cellulose, Polyacrylamide, C13-14 Isoparafin, Laureth-7MASKA: Aqua (Water), Glycerin, Butylene Glycol, Propylene Glycol, Snail Secretion Filtrate, Portulaca Oleracea Extract, Betaine, Dipotassium Glycyrrhizate, Sodium Hyaluronate, Xanthan Gum, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Phenyl Trimethicone, Sodium Polyacrylate, Parfum (Frangance), PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Phenoxyethanol, Carbomer, Triethanolamine, Disodium EDTA, Methylparaben, Propylparaben, 1,2-Hexanediol, Propanediol, Caprylyl Glycol, Alcohol Denat.

Producent kieruję ten produkt do każdego typu skóry, ale z naciskiem na skory dojrzałe, suche i z przebarwieniami. Zapewniam, że na przebarwienia coś takiego pomóc nie może.
Straszna ze mnie maruda co?:D Ale póki co żadna maska nie zrobiła na mnie wrażenia.

Korzystacie z kosmetyków ze śluzem ślimaka?
Czytaj dalej »

#7dni7maseczek Test i recenzja Beauty Formulas Maska 2-Fazowa z Aktywnym Węglem

Dwie maseczki już za nami, dziś przerzucam się na inną firmę i inna formułę - maskę typu peel off. Tego typu produkty są mocno oczyszczające ze względu na dodatkowe działanie peelingujące. Jak się sprawdziła maska Beauty Formulas?

Po raz kolejny trafiłam na maskę podzieloną na więcej niż jedną saszetkę. Tym razem mamy tutaj część z żelem do mycia twarzy i właściwą maskę na dole. Po demakijażu umyłam twarz własnie tym żelem. Dziwny, mało pieniący, ale bardzo piekący. Szczypał mi skórę, więc starałam się skrócić czas mycia do minimum. Produkt wyraźnie zalatuje alkoholem, ale w sumie w środku myjącym jestem w stanie to znieść. Nie przebywa długo na skórze. Buzia była mega oczyszczona, lekko ściągnięta, ale nie nieprzyjemnie. Ala a propos nieprzyjemności...


Zdejmowanie tej maski to ból jakiego jeszcze nigdy nie przeżyłam podczas zabiegu kosmetycznego. Przysięgam, że mezoterapia mikroigłowa boli mniej niż to diabelstwo czorne z piekła. I wiecie co? Mezoterapia jest też o niebo skuteczniejsza.
Maseczka wyrwała mi mnóstwo meszku z twarzy i ciągnęła skórę tak mocno, że łzy napływały mi do oczu. Przeżyję wszystko, by efekt był dobry. natomiast pozbyłam się dokładnie dwóch zaskórników z nosa I nic poza tym :D
Efektem tego szarpania skóry był wysyp niedoskonałości w okolicach ust i na policzkach. Minął już prawie tydzień, a ja wciąż walczę z konsekwencjami.
Nie zauważyłam więc dobroczynnego, oczyszczającego działania węgla ani działania bakteriobójczego.
Zastanawiam się właśnie nad grupą docelową, której mogłabym to polecić. Nah, w sumie to nie polecam. 


Inne posty z serii #7dni7maseczek

Jak tam u was z produktami typu peel-off? Macie coś godnego polecenia, czy też raczej przykre doznania?:)
Czytaj dalej »

#7dni7maseczek Test i recenzja Bielenda Oczyszczającej maseczki wygładzającej

Dziś kolejna maseczka Bielendy, którą testuję w ramach mojego denkowania zapasów:) 

Bielenda posiada w ofercie sporo produktów dla cer tłustych i problematycznych, między innymi Oczyszczającą maseczke wygładzającą. Ma za zadanie oczyścić i detoksykować skórę. Efektem takiego działania mają być zwężone pory, redukcja zaskórnikow, zapobieganie powstawania wyprysków, pochłonięcie nadmiaru sebum i regulacja jego wydzielania. 
Oczywiście, Bielenda zapewnia, że efekt jest porównywalny jest z wizytą w salonie piękności. Wiecie, że to działa na mnie jak płachta na byka po ostatnie recenzji (KLIK) :D
Opakowanie to dwie saszetki wystarczające na dwa zabiegi. Mi natomiast wydaje się, że 5 ml to zdecydowanie za mało jak na jeden zabieg. Dlaczego?
Po aplikacji czujemy działanie chłodzące, zapach jest chemiczny. Mam wrażenie, że smaruję się pastą do zębów:P Maska zastyga całkowicie w 2 minuty, a jak już kiedyś pisałam TUTAJ... bez wody nic nie działa... Drugą porcję maseczki ratowałam maską w płacie w kapsułkach (można je kupić np w Hebe), które nasącza się wodą i aplikuje na skórę na wierzch innej maski/serum.
Po zmyciu skóra jest sucha, miło ściągnięta, ale... oprócz tego żadna obietnica producenta się nie spełniła.

Maska na pewno nie zrobiła mi krzywdy. W składzie znajdziemy wiele dobroczynnych substancji, a skóra jest naprawdę mało tłusta przez około dobę. Na plus - nie podrażnia skóry trądzikowej ze stanami zapalnymi.
Jest też łatwo dostępna i niedroga, więc jeśli zauważysz ją w sklepie internetowym, gdzie zazwyczaj robisz zakupy, to śmiało możesz ją dorzucić do zamówienia:) Oceny na wizażu ma świetne!

Lubicie maski z glinką? Macie jakieś swoje sposoby na to, by tak szybko nie zastygały na skórze? Dajcie znać w komentarzach!
A już jutro kolejna maska, której nie wspominam dobrze, mimo, że na ten składnik jest aktualnie jakiś szalony hype.
Czytaj dalej »

Piękna jesienią #6 Co mnie relaksuje?

Relaks to dla mnie chwila wyjątkowa. Mam tych chwil wyjątkowo mało, więc doceniam je jeszcze bardziej i staram się wykorzystywać w stu procentach.

Zapachy

Nie ważne gdzie się znajduję, towarzyszą mi ulubione zapachy. Przyznam, że nie mam nosa do perfum, nie rozróżniam nut, a rodziny olfaktoryczne to wciąż dla mnie tajemnica poliszynela. Jednak chyba każda z nas intuicyjnie wybiera to, co ją relaksuje i odpręża. I własnie takimi zapachami staram się otaczać.
Codziennie wieczorem spryskuję ciało arganowym olejkiem odżywczym Dr Ireny Eris. Ma cudny, ciepły zapach, który całkowicie tłumi paskudny smrodek naturalnego oleju arganowego. Skóra pachnie do rana i jest bardzo miękka. Właśnie - miękka, a nie natłuszczona.


W kąpieli ostatnio towarzyszy świetny, tani jak barszcz żel pod prysznic z Natury. Seyo Smoothies kupimy tam sotsunkowo od niedawna, więc póki co wypróbowałam tylko wersję nektarynka i kokos. Jest uroczy, słodki i delikatny.


Na minutkę relaksu mogę liczyć nawet poza domem. Róża to trudny zapach, można to nieźle schrzanić, ale w przypadku kremu do rąk z English Home wszystko poszło jak należy. Zapach jest romantyczny, ale i świeży. I jakie śliczne opakowanie!


Muzyka

Spotify, kto jeszcze nie ma ten powinien natychmiast nadrobić zaległości! Można słuchać na kompie, można też na smartfonie, a wszystko za darmo lub w wersji premium bez reklam.
Uwielbiam Spotify za łatwość obsługi i ciekawe playlisty. Mogę zapisać ulubione utwory lub odkrywać nowych wykonawców.
Dziś post o relaksie, więc na pulpicie Lana Del Rey, ale polecam też świetną playlistę Pop Chillout.


Wieczór w domu



Jestem totalnym domatorem. Najwięcej radości sprawia mi wylegiwanie się w łóżku z dobrą książką i herbatą. Nie wiem jak wy, ale ja nigdy nie wskakuję w stary, wyciągnięty dres po powrocie do domu. Nawet jeśli wiem, że zamierzam spędzić wieczór sama przed telewizorem, to wkładam coś wygodnego, ale fajnego:) Po pierwsze - dostawca pizzy się nie przestraszy, a po drugie - dom to nie pustelnia, gdzie należy się nad sobą umartwiać. Wychodzę z założenia, że ładnie wygląda się właśnie dla samej siebie więc... bardzo Was zachęcam do wywalenia tej paskudnej bluzy z polaru na rzecz modnej, casualowej kiecki. Świetny wpis o domowej modzie znajdziecie na blogu Marii, Ubieraj się klasycznie. Właśnie z takiego założenia warto wychodzić. Strój ma być na tyle fajny, że gdyby nagle zadzwonili znajomi, że koniecznie musisz z nimi iść do nowej knajpki w mieście, to wystarczy, że włożyłabyś buty:)


Mam nadzieję, że Wasz wieczór równie udany jak mój:) Jak się dzisiaj relaksowałyście?
Czytaj dalej »

#7DNI7MASECZEK Test i recenzja Bielenda zabieg 3 fazowy eksfoliacji i resurfacingu

Jakiś czas na insta pokazywałam Wam kolekcję moich maseczek do twarzy... po czym znalazłam w odmętach szuflady jeszcze kilka sztuk:D Zmobilizowało mnie to trochę do częstszego ich używania. Pomyślałam, że podzielę się z Wami krótkimi recenzjami jednorazowych maseczek i przez 7 dni będę codziennie wrzucała nową na bloga. Będzie naprawdę różnorodnie i ze względu na ciekawe formy produktów, jak i skrajne efekty, które uzyskiwałam. Zapraszam więc na pierwszą recenzję

Na pierwszy ogień poszła Bielenda, która zawsze wywołuje u mnie uśmiech na twarzy opisami swoich produktów^^ W saszetce możemy znaleźć mikrodermabrazję, złote nici, oxybrazję. No nic tylko zamykać gabinety kosmetyczne i zwijać interes :D
Sięgnęłam po zabieg 3 fazowy eksfoliacji i resurfacingu i przystąpiłam do pierwszego kroku - peelingu gommage. Nałożyłam go na 10 minut, po czym  zgumkowałam z buzi. Zszedł z łatwością, aczkolwiek dużego złuszczenia nie odczułam. To bardzo delikatny peeling dla cer, które nie lubią pocierania i drapania. Bardzo łądnie pachniał:)
Kolejny krok to maska termiczna. I tutaj faktycznie widze pewne podobieństwo do produktu profesjonalnego - kremu do masażu twarzy od Farmony, którego kiedyś używałam. Już po wylaniu maski na palce poczułam ciepło. Wedle zaleceń masaż wykonywałam około 3 minut, skóra fajnie się rozgrzała, ale nie zrobiła się czerwona. Pozostawiłam produkt na skórze na kolejne 3 minuty i zmyłam wodą. Skóra nie była tłusta, mimo, że maseczka wygląda niemalże jak olejek. 
Kolejny krok to serum. I tutaj tłuścioch na pełnej. Seszetka zawiera mega dużo produktu, który po 10 minutach należy zetrzeć z buzi. Ja ścierałam do dwukrotnie, bo skóra błyszczala mi się potem cały dzień;/

3 fazowy zabieg eksfoliacji i resurfacingu był przyjemny, pachnący. Efekt... okej. Mam jednak nadzieję, że nikogo nie zmylił ten resurfacing w nazwie i nie oczekiwał jakiejś diametralnej zmiany jak po laserze (bo generalnie w stosunku do tej terapii używa się określenia resurfacing). To wciąż tylko domowa maseczka i mimo, że jedno, mikro-podobieństwo znalazłam, to w żaden sposób nie mogę sobie wytłumaczyć o co im chodzi z tymi nazwami :D
Cena jest nieduża - za trzystopniowy zabieg płacimy coś koło 7 złotych i miło spędzamy czas w domowym zaciszu.
Edit: sprawdziłam ceny w internecie i można ją dostać duuuużo taniej - zobaczcie: KLIK
Ja raczej nie sięgnę po tą maskę ponownie, bo serum jest dla mnie zdecydowanie za tłuste. Polecam skórom starzejącym się i suchym jak wiórki kokosowe.

Znacie ten produkt? A może macie jakiś swój hit, który daje Wam efekt wow po jednym użyciu? Dajcie znać w komentarzach, może zainspirujecie kogoś do wypróbowania fajnego produktu - nie trzymajcie go w sekrecie! ^^
A ja zapraszam już jutro na kolejną porcję wrażeń maseczkowych!
Czytaj dalej »

Piękna jesienią #5 Wszystko o moich włosach - wizyta u fryzjera, tonowanie i pielęgnacja domowa

Uff, pranie wstawione, kuchnia wypucowana, szafa sprzątnięta, mieszkanie poodkurzane - typowy 11 listopada <3 Wstałam co prawda baaaardzo późno, ale udalo mi się we względnie naturalnym świetle obfocić kilka kosmetyków, bo dzisiaj... piąty odcinek Pięknej Jesienią, a w nim wszystko o moich włosach.

U fryzjera - tonowanie włosów

Jeśli nie znacie historii moich włosów - zajrzyjcie do zakładki Moja Włosowa Historia, gdzie zobaczycie jak dzielnie je zapuszczałam i co się stało, że dziś są takie krótkie. A odkąd są... przeżyły chyba więcej, niż przez ostatnie dwadzieścia-parę lat! Od marca były rozjaśniane trzykrotnie, a ścinane tylko raz, by odświeżyć fryzurę. Na szczęście - nie cierpię na rozdwojone końcówki, bo dziewczyny zawsze doskonale dobierają mi też pielęgnację.
Ostatnie rozjaśnianie połączone było z tonowaniem i właśnie ta koloryzacja przypadła mi najbardziej do gustu. Góra została przyciemniona, a dół ochłodzony. Tak to wyglądało:



Czytaj dalej »

Piękna jesienią #4 Jak w dwa tygodnie poprawić kondycję skóry, rzęs, paznokci? Serum - podstawa pielęgnacji

Krem do twarzy to fundament pielęgnacji. Ale co jeśli to nie wystarcza? Jeden kosmetyk nie może poradzić sobie ze wszystkimi problemami, a dieta to miesiące ciężkiej pracy. Jak przyspieszyć procesy regeneracji rzęs? Czy skóra może się widocznie poprawić w ciągu dwóch tygodni? Tak, wszystko da się zrobić dzięki dobremu serum! Pokażę Wam dzisiaj moje 3 hity, dzięki którym mam lepsze paznokcie, ładniejszą cerę i dłuższe rzęsy :)

 

Czytaj dalej »