22:49:00

RECENZJA LINII SEBORADIN REGENERUJĄCY SZAMPON, LOTION, BALSAM I MASKA

Seboradin od dawna jest już w mojej łazience. Pora podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.
Moja mama pamięta tę markę z czasów studenckich, kiedy dziewczyny zachwycały się ich rzepową kuracją Niger. Wiele się od tej pory zmieniło. Głównie składy. Ich metamorfozę same przeżyłyśmy na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Tak, to już nie te same produkty, które kupiłyście jeszcze w tamtym roku:)



MASKA
150ml/21ł
Ulubiony produkt z całej linii.Ponoć silikonowo-proteinowy, niemniej na mnie taka dawka protein nie robiła żadnego wrażenia. Odczuwam tylko działanie silikonów. Włosy po dobrej dawce protein (np. maska Dolce Latte) przestają wykazywać typową dla wysokoporowatych włosów gumowatość. Seboradin tego defektu nie naprawiał. Jednak pięknie pachnie (w przeciwieństwie do reszty linii:P), wygładza i nadaje połysku. Bardzo chętnie używam tej maski i chętnie kupiłabym ją ponownie... gdyby nie mój instynkt odkrywcy, który karze mi wybierać coraz to nowe produkty. Jednak polecam - myślę, że to bardzo uniwersalna maska dla wszystkich typów włosów i najlepszy produkt z serii Regenerującej. Cena świetna - wszystkie produkty kosztują tyle samo, a z reguły maski są najdroższym produktem w linii.


BALSAM
200ml/21zł
Zacznijmy od najistotniejszego czyli jak skład wyglądał wcześniej:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Propylene Glycol (and) Panax Ginseng Extract, Soluble Collagen, Isopropyl Myristate, Raphanus Nigre Extract, Parfum, Castor Oil, Jojoba Oil, Citric Acid, CI 15985

A jak wygląda teraz:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Collagen, Cetrimonium Chloride, Panax Ginseng Root Extract, Propylene Glycol, Behentrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Alcohol, Raphanus Sativus Root Extract, Parfum(rzepowy smrodek jest dominujący, więc zapach tak wysoko w składzie sugeruje, że reszta składników jest dodana na poziomie 0.01%?), Ricinus Commuunis Seed Oil (fajniejsza nazwa castor oil - oleju rycynowego), Simondsia Chinensis (jojoba) Seed Oil, Citric Acid, Benzyl Salicylate (na liście potencjalnych alergenów, tylko składnik kompoztycji zapachowej), Hydroxycitronellal (zapach konwalii, oczywiście również potencjalny alergen), Hydroxy-Methylpentyl-cyclohexene carboxaldehyd (znów zapach, znów potencjalny alergen), Hexyl Cinnamal (zapach jaśminu, kolejny alergen), CI 15985

Jeśli chodzi o skład jestem na nie. Wiedząc jak wyglądał wcześniej na pewno nie zdecydowałabym się na jego kupno w nowej wersji. Alkohole, alergeny... wygląda dosyć strasznie, ale dałam mu szansę, bo nie takie rzeczy lądowały na moich włosach. Stosując go na kilka minut po myciu jak zaleca producent chyba nie warto. Lepiej trzymać go 15-20 minut na włosach, unikając kontaktu ze skórą głowy (alkoholu jest sporo). Smrodek wypłukuje się bez śladu, włosy są miękkie i łatwo się rozczesują. Jednak moje włosy szybko przyzwyczaiły się do balsamu, był za mało nawilżający. Dlatego jak widać na zdjęciu więcej ubyło mi szamponu niż balsamu - trochę kolagenu i mało istotne dla martwych komórek włosa ekstrakty to opcja raczej dodatkowa, nie sposób na odbudowę zniszczonych skłaczków.

LOTION
200ml/21zł
Rzeń-szeń i rzepa - wygląda jak przepis na szybko rosnące włosy! Niestety, porost z 1cm wzrósł mi zaledwie do 1,5. Szkoda, bo od zabójczo alkoholowej i cuchnącej wcierki chyba niczego innego nie można wymagać. Bo przecież nie regeneracji.
Jednak sprytna Bogna wymyśliła jak z nijakiego lotionu zrobić przyjaciela. Spryskuję nim wilgotne włosy po czym nakładam dowolną maskę. W ten sposób pełni rolę aktywatora i nie szkodzi włosom na długości. Mając do wyboru wersję Niger - nie wahajcie się i właśnie ją wybierzcie. Jednak jeśli wpadnie wam w łapki wersja Regenerująca, to dramatu nie będzie. Zawsze do dodatkowe 1,5 cm w ciągu tych 3 miesięcy na które starcza taka buteleczka.

SZAMPON
200ml/18zł
Łupież. Tyle mogłabym o nim napisać. Przesuszył mi skórę głowy i zaraz po wysuszeniu mam lekki łupieżyk, co nie zdarza mi się często. Ma mocny SLSowy skład dla mało wrażliwych skalpów. Nie jest specjalnie wydajny, niezbyt ładnie pachnie. Używam go raz na dwa tygodnie do oczyszczania całych włosów. Zdecydowanie najmniej lubiany przeze mnie produkt linii Regenerującej. Cena zupełnie nieadekwatna do działania.


Podsumowując... to już nie to samo co kiedyś. Nie wiem czy zmieniły się składy jedynie balsamów (tak, wszystkich, nie tylko tego regenerującego), ale nie podoba mi się, że wykorzystując wieloletni pobyt na rynku Polskim Inter Fragrances zmienił składy na gorsze. Jak na Polską markę ceny są wystarczająco wysokie, by spodziewać się świetnych produktów, a niewtajemniczone klientki przekazując sobie od lat pocztą pantoflową informację o dobrym działaniu wkopują się w zwykłe, przeciętnej jakości kosmetyki i tylko zniechęcają do pielęgnacji włosów.

Miałyście do czynienia z którymś z tych produktów? Wiecie może czy tylko balsamy zmieniły skład, czy może też inne produkty do włosów?

17 komentarzy:

  1. Miałam wszystkie z wyjątkiem maski. Najlepiej sprawdził się u mnie balsam. Lotion oprócz smrodu niczego nie zdziałał, a szampon to taki przeciętniak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To szkoda, bo maska to jedyny przyzwoity kosmetyk wart tych pieniędzy. Szamponu nawet bym przeciętniakiem nie nazwała, bo za 20 zł można kupić sobie hektolitry innych, lepszych szamponów.

      Usuń
  2. Nie miałam produktów z Seboradin i jakoś mnie nie kuszą :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle cudowności do włosów, że nic straconego:P

      Usuń
  3. Miałam lotion niger i był okropny, posłałam go w świat. Na pewno ta seria, za wyjątkiem może maski, nie nadaje się do pielęgnacji włosów zniszczonych. Wyobrażasz sobie prostującą włosy rozjaśnianą blondynkę, która orzuca dove czy pantene na korzyść tego zestawu? Łupież, siano i śmierdzące, połamane włosy...

    Za 20 złotych można kupić o wiele lepsze kosmetyki do włosów. Nie wyobrażam sobie, kto mógłby być zadowolony z tego szamponu, o wiele lepiej kupić za 6 złotych 300 ml czarnej rzepy z Eva natura, która ma znacznie więcej ekstraktów.

    Bardzo fajny pomysł na wykorzystanie balsamu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja używając lokówki raz w miesiącu nie wyobrażam sobie po takim grzaniu regenerować się Seboradinem. Co do szamponu również się zgadzam, 20 zł za takie myjadło to gruuuba przesada.

      Usuń
  4. Mialam rowniez "przyjemnosc" testowac przez chwile lotion niger i skonczylo sie podraznieniem skalpu- u mnie tak w wiekszosci przypadkow sie konczy ;) Na wlosy nie odwyzylam sie tego klasc ;) Faktycznie slyszalam, ze nowe sklady sprawily, iz kosmetyki sa o wiele gorsze w dzialaniu ;/ Tak, jak piszesz, marka znana od lat- moj Wujek mi o niej powiedzial- sam dzieki tym kosmetykom spowolnil choc troche lysienie, a tu taka lipa ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie będę próbowała z żadnym z ich lotionów. Mało kto jest w stanie znieść takie dawki alkoholu. U mnie też trochę przesuszył skalp.

      Usuń
  5. Chyba mnie nie kuszą te produkty, jakoś odkąd je znam nie budzą mojego zaufania ;p
    Dodałam się do obserwatorów i zapraszam również do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam ciekawa tych produktów.. szkoda, że skład został zmieniony. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że można ciekawość zaspokoić w internecie i zaoszczędzić parę dyszek:) Jeśli lubisz silikony, to na maskę naprawdę można się skusić. Reszta... nie dla tak zniszczonych włosów jak mówi producent...

      Usuń
  7. Jedna z ciekawszych spraw - producenci często zmieniają składy dobrych produktów i wcale nie wychodzi to na dobre :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam w zwyczaju używać całej serii kosmetyków, ale na ten szampon już dawno zwróciłam uwagę i chyba się na niego zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo to poluj na jakieś promocje, bo uważam, że nie jest wart 20 zł:P

      Usuń