10:57:00

DIY NAWILŻAJĄCY PEELING SKÓRY GŁOWY

Od jakiegoś czasu dręczy mnie przesuszona skóra głowy. Nie mam pojęcia co się stało - nagle nawet rozcieńczony szampon jest dla mnie za mocny. Od strony czoła pojawiać się zaczął mały łupieżyk. Niby niewidoczny, ale mnie doprowadzał do szału, bo nigdy nie miałam z tym problemu.
Kiedy rozcieńczanie szamponu nie rozwiązało problemu - postanowiłam zacząć złuszczać skórę głowy. Wybrałam to, co miałam pod ręką i efekt okazał się spektakularny:) Już po pierwszym takim zabiegu pozbyłam się problemu. Teraz będę go profilaktycznie wykonywać raz w tygodniu. Jest całkiem przyjemny, więc ten nowy nawyk chyba wejdzie mi w krew. To co, chcecie przepis?:)





Składniki:

6 łyżek cukru
6 łyżek glinki lub błota z Morza Martwego
3 łyżki szamponu
3 łyżki odżywki

Dosyć dużo wychodzi, ale mam długie włosy i muszę mieć na względzie, że część peelingu osiądzie na włosach, nie na skórze głowy.


Przebieg

Na mokre włosy partiami nakładałam peeling. Robiłam przedziałki jak podczas nakładania wcierki, pilnując, by peeling znalazł się na całej powierzchni głowy. Potem już tylko masujemy przez kilka minut. Spłukujemy wszystko bardzo dokładnie. Potem radzę umyć ponownie włosy szamponem, bo cukier wcale tak łatwo się nie wymywa i oblepia włosy.
Potem czas na odżywianie. Wybrałam lekką maskę od Garnier Fructis. W sumie tylko dlatego, że nie mogłam znaleźć Biovaxa :x
No i najważniejsze - wcierka! Skóra głowy jest teraz złuszczona, bariera lipidowa też dużo mniejsza. To najlepszy moment na wcierkę. Ja zaczynam dziś przygodę z 'Placentą'.


A czemu zawarłam to w cudzysłowie dowiecie się jutro z posta o wcierkach z placentą! Zapraszam na niego serdecznie, bo mam dla Was kilka zupełnie nowych informacji na ich temat:)

 PS. Sprawdź, czy to nie coś poważnego!
Jeżeli powodem Twoich problemów jest grzybica skóry głowy, to drapanie jej peelingiem z cukrem (słodkie + mokre = ulubione miejsce dla dermatofitów) może przynieść efekt odwrotny. Sprawdź przed lustrem, albo poproś kogoś, by obejrzał skórę, zanim  zaczniesz ją złuszczać. Każdy rodzaj grzybicy ma nieco inne objawy, ale wystrzegaj się wszelkich czerwonych plam, a jeżeli znajdziesz gdzieś placek bez włosów lub z ułamanymi łodygami, to raz dwa zasuwaj do dermatologa, a peelingi zostaw sobie na później! :)

Jak złuszczacie skórę głowy? Może macie jakieś gotowe, przeznaczone do tego celu produkty?

12 komentarzy:

  1. Ja peeling skalpu robiłam dopiero dwa lub trzy razy, bo zawsze zapominam o tym :D Obecnie stosuję Jantar więc peeling by się przydał! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, od razu lepsza wchłanialność :)

      Usuń
  2. Ja uwielbiam peeling kawowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy oby peeling kawowy nie jest zbyt mocny dla delikatnej skóry głowy? Moim zdaniem o wiele za mocny

      Usuń
    2. Czy oby peeling kawowy nie jest zbyt mocny dla delikatnej skóry głowy? Moim zdaniem o wiele za mocny

      Usuń
    3. Ja glinki prawie ni czuję, więc dodaję cukier. Myślę, że jeśli nie przeginamy z ilością kawy, to daje radę. Chociaż osobom z bardzo wrażliwą skórą głowy pewnie nie podejdzie.

      Usuń
  3. Mam sobie zamiar go zaraz zrobić tylko że z inną glinką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam sobie zamiar go zaraz zrobić tylko że z inną glinką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam sobie zamiar go zaraz zrobić tylko że z inną glinką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie:) Myślę, że każda się sprawdzi. Trzeba korzystać z tego, co ma się pod ręką.

      Usuń
  6. Polecam rokitnikowy peeling do skóry głowy przyspieszający wzrost włosów. Pisałam o nim na blogu. Jest naprawdę świetny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego właśnie szukałam! Potrzebuję peelingu do skóry głowy, a ciągle o tym zapominam. Dzięki za przepis!

    OdpowiedzUsuń