21:50:00

SCHOWAJ PORTFEL CZYLI KOSMETYKI NIEWARTE KUPNA - PIELĘGNACJA I KOLORÓWKA

 Bubel może się przytrafić każdemu - a to w postaci nieprzemyślanego zakupu, nietrafionego prezentu czy też nawet po wnikliwym przejrzeniu całego KWC. Coś nie pasuje i koniec. Mam tu kilka takich przypadków - NOThave list :)




 1. Olejek łopianowy z nagietkiem, Mirra. Mam go ze sklepu naturadlapiękna, kosztuje niecałe 12 złotych. Za tą cenę można dostać porządną wcierkę, która powstrzyma wypadanie, przyspieszy porost i będzie łatwa w użyciu. Olejek jest niefunkcjonalny - wielka dziura zamiast jakiegoś ludzkiego dozownika, nakaz aplikacji na ciepło (oszukałam przeznaczenie i podgrzewałam go suszarką już na głowie, ha!). Musisz masować przez 15 minut, potem czekać kolejne 2 godziny, by móc zmyć cudeńko. Wywołał u mnie zatkanie porów na skroniach i przy zakolach powodując tym samym wysyp małych krostek. Nie mogę powiedzieć o nim nic dobrego...

2. Rewitalizujący koktajl do ciała z żurawiną i granatem, Apis. Kosztuje około 14 złotych za 200 ml. Cuchnie. Smaruję nim sobie od czasu do czasu nogi przed snem, bo tylko w ten sposób mogę go zużyć nie cierpiąc katuszy. Wygładza skórę nie pozostawiając filmu, co uważam za świetną opcję, ale kto wytrzyma ten nieludzki odór chemikaliów i sfermentowanego soku?

3. Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów, Yves Rocher. 14,90 zł za 200 ml. Główna waga - śmierdzi. Śmierdzi i pozostawia brzydki zapaszek nawet do doby po umyciu głowy. Mimo dobrego, naturalnego składu nie radzi sobie jakoś specjalnie z wypadaniem włosów - to wciąż tylko zwykły szampon. Jeśli nie oczekiwać od niego żadnego działania - jest zbyt drogi. Z kolei olewając cenę i nastawiając się na dobry produkt - znów się rozczarujemy.

 

4. Żel do goleni, specjalnie wyprofilowany do okolic bikini, Wilkinson. 20 zł za 150 ml. Ha, niedoczekanie wasze, żebym kaleczyła sobie bikini tym dziadostwem. Wypróbowałam go pod pachami i efekt 'na wodę' jest identyczny. Nie pojmuję w ogóle fenomenu pianek, no ale jakoś muszą działać, skoro faceci bez nich nie mogą przeżyć golenia. Moje cieniutkie blond włoski na nogach również nie są pod wrażeniem. 20 zł wydane na kosmetyk-widmo i moje ostatnie podejście do pianek.

5. BB Magic Lipgloss 6w1 błyszczyk do ust, Eveline. Kupiłam go w aptece za niecałe 12 zł. Mój kolor to 368. Mimo, że bardzo naturalny, ciepło-brzoskwiniowy, to nie stapia się z ustami. Jest lepki, wciska się w każdą nierówność i wygląda bardzo nienaturalnie. Da się go nosić po wklepaniu go palcem i zebraniu nadmiaru. Zostaje nam wówczas lekka błyszcząca warstewka bez żadnego koloru. Nawet nie chce mi się sprzwdzać jakie 6 opcji przewidział producent...

6. Ideal Cover Make Up, Kobo. W drogerii Natura kupimy go za ok. 17-20 zł. Krycie - bardzo dobre. Ci którzy przewinęli się przez moje notki o walce z trądzikiem wiedza, że mam co zakrywać, oooj mam. Przez około godzinę od nałożenia wszystko wygląda bardzo dobrze. Niestety, godzina to niewiele. Podkład waży się błyskawicznie, wygląda obrzydliwie na rozszerzonych porach i w ogóle w strefie T, gdzie świecę się najbardziej. Jest za to bardzo jasny i może wykorzystam go do konturowania twarzy. To co dla mnie jest kolejną wadą dla innych może okazać się zaletą - podkład Kobo ma różowe tony, mi zupełnie nie odpowiada i wyglądam dziwnie, szczególnie na zdjęciach. A niby do makijażu fotograficznego również się nadaje:P Chyba po użyciu photoshopa.

7. Lakier Safari Trendy Colour, kolor nr 165. Intensywny, nienaturalny kolor, lekko smużący, szybko odpryskujący.

8. Care Romeis nail polish. Dostępny w wieelu chińczykach w zawrotnie niskiej cenie za 20 ml - największy lakier jaki kiedykolwiek miałam. Niestety w środku znajdziemy śmierdzacą emalię do emaliowania amelinium. Nie ważne ile warstw - nie da się go równomiernie rozprowadzić i ukryć smugi. Zupełnie nie gra z top coatem, który też nie jest w stanie pomóc w ludzkim wykończeniu. No i oczywiście pędzelek odpadł od nakrętki.

9. Marion 7 efektów kuracja z olejkiem arganowym do włosów. Cena 6-7zł za 15 ml. Wiele dziewczyn chwali go pod niebiosa, mi w niczym nie pomaga, jest jak zwykła odżywka bez spłukiwania w bardzo małej pojemności dużej cenie i niskiej wydajności. Końcówki jakby jej nie zauważały, na długości pomaga mi rozczesać włosy. Wolę prawdziwy olej przed myciem.

23 komentarze:

  1. Dzięki za ostrzeżenie :) Koktajl żurawinowy i szampon stymulujący YR chodziły mi po głowie, muszę je powąchać przed zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze wiedzieć, dziękuję za post. :) Nic bardziej wrednego jak śmierdzące kosmetyki. Żadna przyjemność. Na szczęście żadnego z nich nie poznałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęsściarą jestem, bo nie miałam gtych kosmetyków i w sumie nigdy nie były na mojej chciejliście :) Ha, i teraz już nigdy się nie pojawią:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też mam kilka takich produktów, które sie nie sprawdziły u mnie w ogole. Dzięki za ostrzeżenie przed odżywka bez splukiwania Marion, bo chodziła mi po głowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bardzo nią rozczarowałam, ale niektórym wystarcza taki efekt. Ja wolę coś mocniej chroniącego końcówki.

      Usuń
  5. A ja muszę przyznać, że pianki, a w zasadzie żele do golenia całkiem fajnie się u mnie spisują. Szczególnie w okolicach bikinii. Ale ja mam wszędzie grube i mocne włoski, więc może u Ciebie - Szczęściaro! - wystarczy tylko woda (lub żel pod prysznic) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej to depilator:) Nie rozumiem właśnie dlaczego na mocne włosy pianka działa, a dla mnie ze słabymi po prostu przeslizguje ostrze. Bez sensu:P

      Usuń
  6. U mnie pianka do golenia do podstawa, w ogóle nie wyobrażam sobie golenia bez niej bo skutkowało to by mega podrażnieniem. Co do tych kosmetyków z Apis - kurcze, no nie dalej jak wczoraj czytałam takie pochlebne recenzje, " że takie dobre", "że polskie", a tu nagle Twoja recenzja. Jedyny plus, że nie wydałaś na te rzeczy fortuny, wtedy to byłaby strata !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest najgorszy, czytałam, że arbuzowa wersja pachnie bardzo ładnie. Żurawinę odradzam - żel pod prysznic również cuchnie:(

      Usuń
  7. Mnie ostatnio zawiodła pod względem zapachu maseczka na twarz Oriental Secret musiałam ją ściągnąć bo dosłownie mi śmierdziała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm Oriental, czyżby sztuczny smrodek kadzidła?:)

      Usuń
  8. ooo sporo tego Ci nie podeszło...ja Yves Rocher generalnie nie trawie hihih

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz odwrotnie, uwielbiam! Mimo wszystko dali ciała z tym szamponem.

      Usuń
  9. Noo, coś w tym jest,
    włosy styczeń 2013: http://1.bp.blogspot.com/-4D2HGvpAmhs/USU8MZOjhNI/AAAAAAAAAi4/hvQiPAxSHpc/s1600/z.png
    włosy styczeń 2014: http://3.bp.blogspot.com/-mM2SpWDnOs0/Uufsj4jHKKI/AAAAAAAACFo/fQWtqEMN538/s1600/Untitled-1+copy.jpg2.jpg

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdziwiło mnie to, że szampon YR tak kiepsko się sprawdził... Mają bardzo dużo ciekawych kosmetyków, ale przecież wszystkie nie mogą być dobre. ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. To juz wiem czego nie warto kupywac
    http://teenluxy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie akurat Marion fajnie się sprawdza do zabezpieczania końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałam się, że ten koktajl jest taki strasznie śmierdzący :( Miałam go na swojej liście zakupowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żurawinowy - totalnie:/ Niestety, trwały smrodek zostaje na ciele. Inne wersje nie są mi znane, może warto powąchać, bo działanie naprawdę jest w porządku.

      Usuń
  14. Polecam do golenia nielubiana odzywke do wlosow. Lubilam tez bardzo piane z mydla bialy jelen. Moj maz goli sie na jakimkolwiek mydle, jakie jest pod reka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też właśnie robię:) Kiedy odżywka mi się nudzi wykorzystuję ją w ten sposób.

      Usuń