16:00:00

ULUBIEŃCY MARCA - WŁOSY, KOLORÓWKA, CIAŁO

Jaaaaaaaaak mi łeb pęka! &*%%#^%( Zatoki świrują mi zawsze na początku wiosny i nie dają mi żyć tygodniami. Każde kliknięcie w klawiaturę odczuwam jak małe pęknięcie czaszki, ale mam mocne postanowienie - notka co 3 dni musi być! Nie wiem, czy zauważyliście (bo co jakiś czas zagląda tu paru meżczyzn, będę liberalna, a co!), ale od dłuższego czasu mi to wychodzi!:) Dziś może nieco lakonicznie, ale za to z dużą dozą sympatii - w końcu post o ulubieńcach.


Kolastyna, Brązujący balsam do ciała, 11zł/250ml
Czekał całą zimę na swoją kolej! Balsam brązujący to mój must have na wiosnę i lato. Nie znoszę się opalać, moja skóra też, więc aby nie straszyć ludzi białą karnacją i zbyt ciemnym podkładem używam samoopalaczy i balsamów brązujących. Kolastyna brązuje bardzo delikatnie, więc jeśli masz już ładny, złoty odcień skóry, to nie będzie produkt dla Ciebie. Dla mnie jest to idealna opcja - zero żółto-pomarańczowych tonów i przede wszystkim... zero samoopalaczowego smrodku! Pachnie masłem kakaowym i wsmarowuję go po prostu z przyjemnością:)



Inter Fragrance, Seboradin Regenerujący, Lotion, 20 zł/ 200ml
Po klapie z wcierką olejową postanowiłam wrócić do klasycznej formy. Lotion śmierdzi czarną rzodkwią i alkoholem, ale po prawie dwóch miesiącach stosowania zupełnie tego nie czuję. Nie pozostawia zapachu na włosach. Oczywiście spryskuję tylko skórę głowy, nie sądzę, że coś o takim składzie mogłoby pozytywnie wpływać na długość, ba, spodziewałabym się raczej wysuszenia. Lotion przedłuża świeżość włosów i już dał spore rezultaty jeżeli chodzi o szybszy porost. jest bardzo wydajny - myślę, że starcza na około 4 miesiące (włącznie z dwutygodniowymi przerwami w stosowaniu - pamiętajcie o alkoholu w składzie).


Yves Rocher, Beauty Mascara, Tusz do rzęs, 19,90zł / 6,5 ml (Zielony Punkt)
Cudo! Klasyczna, niedroga maskara z cienką szczoteczką. Dokładnie rozczesuje rzęsy, ma piękny, intensywny kolor i bardzo ciekawą konsystencję -jakby żelową. To chyba dzięki niej równo się nakłada i nie osypuje. Jest to najtańsza wersja tuszu w sklepie Yves Rocher, a podoba mi się najbardziej!


Yves Rocher, Couleurs Nature, Lakier do paznokci, Ceglasta czerwień 26zł / 5,5 ml
Na początku troszkę mnie rozczarował - flakonik wyglądał na duży, a tu po jednym malowaniu taki ubytek, Obwiniałam wodnistą konsystencję, a dopiero później zorientowałam się, że to tylko 5,5 mililitra:) Krycie ma bardzo dobre - jedna warstwa jest bardziej krwista, druga bardzo głęboka i ceglasta.Łatwo się nim maluje, a schnięcie trwa dosłownie chwilę. Moim zdaniem wresja dużo lepsza niż małe lakierki z serii Zielony Punkt - tamte zasychały mi bardzo szybko, z obecnym nie zapowiada się nagła zmiana konsystencji.


 Lovely, Natural Beauty, Blusher, nr 003, 9zł/ 4g
To niesamowite jak taki mały cukiereczek może zmienić rysy twarzy! W tym kolorze czuję się najlepiej. Jest naprawdę subtelny, rozświetlający i to co lubię najbardziej - ma nienachalny blask. Drobinki zauważyłam dopiero po kilku użyciach, kiedy rozprowadziłam go sobie na dłoni. Nie ma chyba nic gorszego niż kropy brokatu rozłażące się po twarzy w ciągu dnia. Nigdy nie przepadałam za konturowaniem twarzy, wystarczał mi rozświetlacz, bo nie chciałam zetrzeć podkładu i uwidaczniać niedoskonałości. Teraz kiedy cerę mam duuuużo lepszą mogę poszaleć:) Kolor różu od Lovely jest idealny dla jasnych buź, wygląda dziewczęco i naturalnie. Pozostaje na buzi i nie zmienia koloru - mam tłusta cerę, więc często spotykam się ze 'znikającymi' kolorami'. Ten widać cały dzień.

To już wszyscy moi ulubieńcy tego cudownego miesiąca, który mam zamiar zakończyć w wyrku z Ibupromem^^ 
Wpadł Wam w łapki któryś z moich hitów?

25 komentarzy:

  1. Mój K. ma problem z zatokami, więc wiem o czym mówisz- współczuję! Oby szybko przeszło :-)
    Co do Twoich ulubieńców to nic z tego nie miałam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za różami, wole bronzery. Od lat używam balsamu brązującego Ziaja Sopot-fakt, że trochę śmierdzi ale efekt mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nigdy się nie przekonam, mam trójkątną twarz i raczej bym się tylko skrzywdziła:P

      Usuń
  3. Balsam brązujący z kolastyny to również mój ulubieniec od jakiś 2 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zainteresował mnie róż do policzków z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Balsam brązujący... Zakup tego produktu to co roku powód do wewnętrznej walki, którą ze sobą toczę :D Nie umiem zdecydować się, czy pozostać blada, bo tak mi się podoba, czy kupić ten balsam, żeby ludziom przyjemniej się na mnie patrzyło :P Z drugiej strony jak pomyślę o tym dziwacznym zapachu, czekaniu z założeniem ubrań, żeby się czasem nie pościerał, albo nie porobiły smugi to... nie, naprawdę nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam z tym problem co roku - być bladolicą szlachcianką w kapeluszu, czy się opalić jak wszystkie moje koleżanki. Słońce nie wchodzi w grę, więc pozostaje sztuczna opalenizna. Ten balsam na szczęście nie śmierdzi i tylko lekko złoci, więc chyba znalazłam kompromis:P

      Usuń
  6. Róż z Lovely wygląda pięknie, lubię takie zgaszone odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ładne pazurki :))

    http://xiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Szukam właśnie jakiegoś balsamu brązującego, może skuszę się na ten Kolastyny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podczas dzisiejszej wizyty w rossie zauważyłam ten róż i zwrócił moją uwagę :) Szkoda, że nie miałam trochę więcej czasu, by go zmacać. Na pewno zrobię to następnym razem, bo mnie kusi bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem przyjemniaczek:) Dla początkujących jak znalazł, jest lekki i łatwo zrobić nim mgiełkę.

      Usuń
  10. mam ten balsam z Kolastyny, tak jak napisałaś brązowi bardzo delikatnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie mi to odpowiada, może zaszaleję z czymś mocniejszym latem, ale obawiam się samoopalaczowego smrodku:P

      Usuń
  11. Żadnego z tych kosmetyków nie miałam, a widziałam trochę narzekań na blogach na ten balsam z Kolastyny, że strasznie śmierdzi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie to taki 'sztuczny kokos' bardzo podobny do Ziajowych maseł kakaowych. Lubię takie zapachy i co najbardziej mi się podoba - nie zmienia zapachu na taki 'samoopalaczowy' po kilku godzinach na skórze.

      Usuń
  12. ja balsamów brązujących używam zazwyczaj w połączeniu z opalaniem i po lecie, żeby podtrzymać ten efekt :) Muszę się za jakimś rozejrzeć bo chyba przydałoby się trochę nabrać koloru przed latem :D

    OdpowiedzUsuń
  13. O tak, balsam brązujący, to coś dla mnie! Uwielbiam je! :) Szkoda, że słabo opala, ale zapach zachęca! :D Zachęciłaś mnie do tego lotionu od Seboradin, mój jest okropny, nie służy mi nafta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest produkt typowo dla bladziochów:P Mi bardzo odpowiada, bo wyglądam naturalnie:) Nie dziwię się, że Ci nie podpasował Seboradin z naftą. Mało komu służy ona na skalpie...

      Usuń
  14. Równeż lubie kolastyne i seboradin ale ja mam z czarną rzodkwia ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam żadnego z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety nie miałam żadnego z nich, miałam kiedyś tusz YR ale inny sexy pulp;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też go miałam i nie polubiłam. Bardzo szybko zaczął się osypywać:(

      Usuń
  17. brązujące balsamy nie pachną często zbyt ładnie po jakimś czasie od nałożenia, ale jak ten pachnie masłem kakaowym to musi być extra!:)

    OdpowiedzUsuń