15:47:00

INGRID COSMETICS EXPERT CLEAN HD PŁYN MICELARNY RECENZJA

Dawno, dawno temu porzuciłam tradycyjne mleczka do demakijażu i postanowiłam szukać szczęścia wśród płynów micelarnych. Dlaczego? Bo oprócz zmycia makijażu gwarantują świeżą, nienatłuszczoną cerę i tonizację. Leniwce mogą w jednym kroku wykonać demakijaż całej twarzy, oczu, ust i po prostu iść spać.
W praktyce oczywiście wszystko wygląda inaczej. Micele z reguły słabo domywają makijaż, 'oko pandy' to standard, a ich składy często wołają o pomstę do nieba.


Dzisiejsza recenzja dotyczy micela Ingrid Expert Clean HD od naszej polskiej Verony (KLIK). Czy udało mu się uplasować na wysokiej pozycji wśród innych płynów? Zobaczcie same:)



Skład: Woda, substancja myjąca tworząca tzw. mieszane micele i emulgator O/W, humektant, emulgator O/W tworzący mieszane micele, biodegradowalny stabilizator i emulgator O/W, humektant wiążący wodę, humektant i prowitamina B5, konserwant*, zapach.
*Według norm unijnych jego zawartość w produkcie końcowym nie może przekroczyć 0,6 % aktywnego składnika lub 0,05% w ogóle składników produktu, w przeciwnym wypadku kosmetyk musi posiadać oznaczenie „zawiera formaldehyd” Produkt Ingrid nie zawiera tej informacji, więc wiemy, że stężenie jest niższe.

 Pierwsze wrażenie:
  •  200 ml /7-9 zł Cena idealna, pojemność standardowa. Nie mam zarzutów.
  • Dostępność dość duża: sklepy PSS, chińczyki, małe drogerie. Natykałam się na niego przypadkowo w rożnych miejscach, lecz głównie tych, gdzie kosmetyków nie kupuję:) 
  • Podoba mi się dizajn opakowania. Prosta, plastikowa buteleczka i dobrze dobrane kolory. Sugeruje czystość, świeżość i nowoczesność.
  • Powyższy skład trochę mnie niepokoi - niby nic, ale okraszone naprawdę kiepskim konserwantem. Co prawda jest stabilny w pH od 3-9 i dopiero w 80 stopniach Celsjusza formaldehyd zaczyna się znacznie uwalniać, to nie oznacza to, że w ogóle się to nie dzieje. Jeśli jesteś w ciąży lub okresie laktacji unikaj  DMDM Hydantoin!
Działanie:
  • Twarz zmywa jak większość miceli - kiepsko. Zawsze coś zostaje niedomyte.
  • Lekko się pieni, czego nie lubię, bo oznacza to dla mnie konieczność zmycia tych substancji myjących przynajmniej tonikiem. A przecież micel sam w sobie ma tonizować skórę.
  • Konsekwencją pieniącej formuły jest lepkość po wyschnięciu. Jest to także kolejny powód dla którego muszę skórę powtórnie tonizować
  • Makijaż ust schodzi nienagannie, ale cóż to za plus - to najłatwiejszy do zmycia rejon. Poza tym producent określa, że zmywać się nim powinno oczy, twarzy i szyję:) Co ciekawe w sposobie użycia nie ma ani słowa o oczach!
  • Oczy, ach, moje nieszczęsne oczy. Płyn micelarny wywołał potworne pieczenie i łzawienie. Poza tym - formaldehydem po spojówkach? Na paznokciach - okej, ale śluzówka? Naah. Zrobiłam to tylko dla rzetelnego testowania, dwukrotnie zresztą, i nigdy nie popełnię już tego błędu. Ze względu na zdrowie, pieczenie i mizerny efekt zmywania tuszu do rzęs.
  •  Mam problematyczną, trądzikową cerę, więc muszę bardzo uważać na produkty, których używam do twarzy. Zdarzyło mi się, że płyn micelarny wywołał zaognienie drobnych zmian, podrażnił skórę. Micel Ingrid obszedł się z moją buzią łagodnie, dlatego na pewno zużyję go do końca, wplatając go gdzieś w rząd rutynowych czynności pielęgnacyjnych. Byle nie jako zwieńczenie demakijażu, bo ta lepka warstewka jest wyczuwalna i nieprzyjemna.
  
Jeśli trafił się Wam ten płyn, to nie oczekujcie cudów. To przeciętny micel, który niczym się nie wyróżnia wśród innych w jego przedziale cenowym. Jest widocznie gorszy od kultowego BeBeauty, ale też znacznie lepszy od Ziajowych miceli. Zasługuje na trójkę z minusem. Wolałabym zdecydowanie, żeby był delikatniejszy dla oczu, skoro i tak nie radzi sobie z ich demakijażem.
Nie skreślam całej marki, bo kolorówka czy produkty do pielęgnacji ciała przypadły mi do gustu (TU można na bieżąco śledzić co mają  w ofercie, no i brać udział w konkursach - teraz mają coś na Instagramie). Jednak zrobić dobry produkt do pielęgnacji twarzy nie jest tak łatwo.

Macie już swój ulubiony micel? Chętnie wypróbuję, bo wciąż szukam tańszego odpowiednika Yves Rocher:)

23 komentarze:

  1. Jak dla mnie nie ma lepszych produktów do oczyszczania/demakijażu nic płyny micelarne, ale oczywiście trzeba trafić na "swój". Nie znoszę jak coś się klei, pieni i tworzy inne cuda, bo micel taki być nie powinien. Obejdę tego szerokim łukiem, jakby mnie wzięło na zmianę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to największa wada micela - pienienie i lepka warstewka. Niestety, tutaj jest to wyczuwalne, już nie mówiąc o pieczeniu oczu.

      Usuń
  2. Płyny micelarne bardzo lubię, ale łatwo jest się naciąć na marny produkt :/ Ingrid zdecydowanie dał ciała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie lubiłam mleczek do demakijażu. Micelem zmywam makijaż oczu, ale twarz wolę zmyć żelem i wodą :p Nie potrafię zmienić tego przyzwyczajenia i chyba nie chcę - tak mi wygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i słusznie, nie jest to jakiś wielki grzech, co najwyżej zużywa się więcej produktu, bo jest więcej do zmycia:P

      Usuń
  4. Opakowanie bardzo mi się podoba, szkoda że w działaniu słabiak.
    Dlatego ja wolę mleczka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię płyny micelarne, ale zawsze też używam żelu ;) Będę się tego płynu na pewno wystrzegać, bo znajoma nawet na niego narzekała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię miceralne płyny :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam go :-) Jestem wierna biedonkowemu! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie:) Ja co prawda wolę YR, ale od czasu do czasu biedronkowy też się przydaje:)

      Usuń
  8. Raczej nie porzuce dla niego micela z BeBeauty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zniechęciłaś mnie do niego :) po co mi on skoro biedronkowy jest lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bebeauty akurat mi oczka podraznial jak A dużo go dałam na wacik. I znowu demakijarz robię mieszanka olejku rycynowego i winogronowego. Jakoś najlepiej sobie radzi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z tym, że trudno zrobić dobry produkt do twarzy jak i dobry produkt do włosów. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też nie lubię miceli które się pienią... to raczej nie kosmetyk dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Osobiście nienawidzę mleczek do demakijażu, co prawda mój talent do makijażu dopiero raczkuje, ale wolę micele i najczęściej trzymam się tych sprawdzonych... zresztą co ja piszę! Trzymam się tego jedynego, który skradł mi serce, wiadomo BeBeauty.
    Ten z Ingrid kusi mnie od dłuższego czasu i już miałam go sobie sprezentować z okazji.. właściwie to bez okazji :D Ale skoro coraz więcej osób go nie poleca to chyba dam sobie na wstrzymanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś nie przepadałam za micelami. W związku z tym używałam mleczek. Często łzawią mi oczy i miałam problem, żeby nosić zwykły tusz i zdecydowałam się na wodoodporny. Micelami, które miałam, za żadne skarby tego tuszu nie mogłam zmyć. Choćbym nie wiem jak tarła. Wróciłam do mleczka ziaji i jakoś sobie dzięki niemu radziłam. Ostatnio w moje ręce jednak wpadł micel kolagenowy Prestige Activ ze Świt i jestem zachwycona:) makijażu pozbywam się w krótkiej chwili, nie wysusza i jest tani. Kosztuje 10 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo coś wartego uwagi! Tylko gdzie ja ten Świt dorwę hmm:P

      Usuń
  15. Ja bardzo lubię micela z biedronki, od paru tygodni go używam i jest bardzo fajny :) Mleczek nie lubię, bo mnie pieką bardzo, micele niektóre niestety też

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja używam micelu z Biedronki:) Słyszałam pozytywne opinie na temat micelu z Garniera.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja teraz używam płynu micelarnego z Bielendy "esencja młodości 3w1" i jestem z niego MEGA zadowolona. Nie pieni się, twarz nie klei się po przemyciu i bardzo dobrze zmywa cały makijaż :) :)

    OdpowiedzUsuń