17:51:00

CO SŁYCHAĆ W MAROKU? HAMMAM I KOSMETYKI ANA COLLECTION

Nigdy nie ciągnęło mnie na Bliski Wschód. Czego może tam szukać typowa słowianka? Khol, henna, kadzidlane zapachy. Tak zawsze wyobrażałam sobie arabskie kosmetyki. A ja taka eteryczna, blond chudzina nie wpisuję się ani trochę w kanony arabskiego piękna. Aż tu na spotkanie blogerek podlaskich przybyła pani Ania - właścicielka sklepu Ana Collection. Wpadły do mnie tacy marokańczycy:



1. Olej arganowy, czarne mydło i glinka Rhassoul
Te gadżety niezbędne są do wykonania tradycyjnego zabiegu hammam. Najpierw na oczyszczoną i suchą skórę twarzy nanosi się czarne mydło. Następnie wykonuje maseczkę z glinki, by po jej zmyciu rozprowadzić na wilgotnej skórze olej. W każdy weekend sięgałam po te słoiczki i dawałam skórze porządną dawkę substancji aktywnych.
Zabieg okazał się niemal strzałem w dziesiątkę. Moja skóra pokochała czarne mydło! Nawet specyficzny zapach bardzo przypadł mi do gustu. Co do zbawiennego działania glinki na moją tłustą cerę byłam już przekonana - oczywiście obeszło się bez niespodzianek. Olej arganowy niestety mnie zapycha, sprawdziłam oczywiście czy i w tym przypadku nastąpi wysyp nieprzyjaciół i tak też się stało. Przy kolejnych zabiegach wykorzystywałam już tylko dwa słoiczki, a olej zastąpiłam moim ulubionym z Dermogalu (A+E). Arganowy leciał na włosy:) A propos alternatywnych zastosowań oleju - taki hammam można wykonywać także na całym ciele włączając do zabiegu peeling odpowiednią rękawicą.



2.  Fraicheur, żel pod prysznic truskawkowy
Ostatnio często ląduje w wannie jako płyn do kąpieli. Pachnie sztucznie, ale przyjemnie, daje niezłą pianę. Wykorzystałam go też kilkukrotnie jako żel do mycia ciała. O ile efekt tuż po jest bardzo dobry i skóra wydaje się być napięta, to po kilkunastu godzinach staje się sucha. Przywykłam już do delikatnych składów żeli Alteryy czy Yves Rocher. Ten wolę stosować w rozcieńczonej formie jako płyn. Skład:
Aqua, SLS, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Citric Acid, Dehydroacetic-acid, Benzyl Alcohol, Strawberry Extract, Parfum.



3. Valona, szampon z odżywką z wyciągiem z czarnuszki.
 Mocny zapach, mocne działanie, kolor równie intensywny. Działania 2w1 nie zauważyłam, sam w sobie plącze włosy, ma caaaałą masę parabenów w składzie (methyl, ethyl, butyl, propyl, isobutyl) i do najłagodniejszych nie należy. Jednak dobrze domywa oleje i utrzymuje świeżość włosów na długo. Jeśli niestraszne Wam przeciętne składy, to można spróbować:)


Dwa ostatnie kosmetyki powstały pod szyldem Les Laboratories Azbane S.A Paris. Składy są typowe, europejskie, czego nie spodziewałam się po kosmetykach marokańskich.

Do tej pory wyobrażałam sobie kobiety Maghrebu jako woskujące się pastą cukrową, wysmarowane olejkami i spowite kadzidłem tajemnicze istoty, które nawet nie aspirują do bycia kimś innym, niż tworem własnej cywilizacji. Jak widać nasze światy bardzo się przenikają i choć marketing sugeruje, że powinnyśmy się od nich wiele nauczyć, to w praktyce nasza półka w łazience niewiele się różni:)

11 komentarzy:

  1. Chyba jestem jedyną, która nigdy nie używała oleju arganowego :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha też lubiłam należeć do prestiżowego grona Ludzi Bezarganowych:D Coś jak Ci Którzy Nigdy Nie widzieli 'Avatara'.

      Usuń
  2. Kiepsko, ze dwa ostatnie nabytki okazaly sie przecietnymi ;) U mnie olej arganowy laduje codziennie na twarzy, na wlosach srednio sie sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. raz użyłam rhassoul i mnie poparzyła :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się robi czerwona plamka nad lewą skronią po każdym użyciu:P Ale znika błyskawicznie. Może trzymałaś za długo?:(

      Usuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji używać olejku ale może niedługo to zmienię:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Glinkę z chęcią bym przygarnęła. Miała olej z czarnuszki, u mnie jakoś sie nie spisał :( ale może w szamponie byłoby lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie słyszałam o zabiegu hammam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dobre recenzje ♥ !

    http://delavie-paula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń