07:00:00

Lutowe nowości

Zmogła mnie choroba, leżałam prawie tydzień w łóżku, więc sporą radość przynosiło mi buszowanie w sklepach internetowych. Lepsza gorączka zakupów, niż taka chorobowa ^^
Zapraszam Was do obejrzenia moich ostatnich nabytków!



Perfumy


Moje wieczorowe i dzienne perfumy... to dokładnie te same flakony:D Używam bardzo delikatnych, świeżych zapachów i rzadko coś w tej materii zmieniam. Pomyślałam, że warto jednak mieć coś mocniejszego, bardziej z pazurem. Postawiłam więc na zapach, który bardzo podoba mi się na wszystkich. Wszystkich oprócz mnie. Nie wiem jak to jest, ale Crystal Noir ma taki piękny ogon, a na sobie czuję tylko pieprz :( Podchodzę do tego zapachu prawie codziennie i nie mogę się przekonać, jakby zupełnie się na mnie nie rozwijał. Uwielbiam właściwie wszystkie perfumy Versace, a tutaj coś nie pykło. Mam nadzieję, że jeszcze Wam go kiedyś zrecenzuję tutaj i powiem 'tak, dotarliśmy się!' :)


Pierwsze perfumy Lady Gagi pamiętam jeszcze z półek Sephory, kiedy pracowałam tam jako konsultantka. Była to nowość, wszędzie stały kartonowe standy wypełnione flakonami z czarnym płynem. Dziś są już dostępne tylko w internecie. Miałam całkiem miłe skojarzenia z tym zapachem, więc wrzuciłam 50tkę do wirtualnego koszyka.
Dziś trochę mi przeszkadza plastikowy korek-pazur (no dziadowo wyszło, metal wyglądałby szlachetniej), ale cena jest taka niska pewnie i z tego powodu:P
Zapach jest w porządku. Zaakceptowałam Fame od pierwszego użycia i myślę, że sprawdzi mi się na co dzień. Bo jeśli ktoś dał się zwieść pozorom i oczekiwał czegoś szalonego (jak Gagowe sukienki z mięsa itp), to się rozczaruje. Jakość i polot stawiam jakoś obok innych perfum celebrytów typu Beyonce, Katy Perry itd. Fajne, populistyczne, proste. W sam raz na okazję bez okazji:) Cieszę się, że je kupiłam!


Ezebra

Jeden z moich ulubionych sklepów internetowych w których zamawiam od lat. Skończyły mi się niektóre kosmetyki, więc uzupełniłam braki.


Ze zdjęcia powyżej kupiłam oczywiście tylko bazę Maybelline Baby Skin. Porefessional z internetu to za duże ryzyko, nie polecam! Załapał się na fotce, bo niedługo ruszę z nowiutką, czadową serią porównawczą drogich i tanich wersji kosmetyków.
Użyłam Baby Skin tylko raz. Jest zupełnie przezroczysta, sam silikon. Użyłam jej na serum z kwasem salicylowym i wyglądało to średnio, nie wiem co mi strzeliło do głowy, by robić na tym mejkap, no ale... zważył się, pory były widoczne i generalnie pierwsze wrażenie kiepskie.
Kosmetyk ten jest słabo dostępny ( w polskich drogeriach go nie ma i pewnie nie będzie), nie ma go w żadnej zaufanej drogerii internetowej, więc wielki plus dla ezebry!


Skończyła mi się kredka do brwi, a że przyciemniłam ostatnio włosy, to farbka która mi została zupełnie nie pasuje:( Postanowiłam przy okazji wrzucić do koszyka coś od znanego i lubianego Golden Rose. Longstay Liquid Browliner, brzmi precyzyjnie! Niestety... albo kompletnie nie umiem się tym obsługiwać, albo ten aplikator nie jest zbyt dobrej jakości. Postaram się go jakoś oswoić i dam znać, czy jest godny uwagi. Kolor naprawdę ok.


Oba Revlony sięgają już powoli dna, więc dokupiłam kolejne! Uwielbiam zarówno Colorstay jak i Photoready. Jak już wspominałam, przepoczwarzam się w ciut ciemniejszą istotę, więc podkłady też powoli wybieram już ciemniejsze, żółtsze. O ile 150 Buff to strzał w dziesiątkę, to 02 Vanilla rozświetlającej wersji... koszmarek:D Jest w kolorze brzydkiego samoopalacza. Latem sięgałam zawsze po 03 Shell i czasem byłam nawet bardziej opalona i robił się za jasny. Nie mam pojęcia czemu teoretycznie jaśniejszy odcień jest taki ciemny! Ku przestrodze... te kolory nie idą po kolei:D


Ojej, znowu klasyki!:) Rzadko zdarza mi się kupić po raz kolejny te same kosmetyki, a w tym zamówieniu były tylko dwie nowości!
Ponad rok temu bardzo intensywnie eksploatowałam tą paletkę Makeup Revolution Ultra Sculpt & Contour Kit Ultra Fair 01. Róż mieni się lekko na złoto, rozświetlacz daje ładne lustro bez drobinek, a brązer nadaje się do konturowania całkiem nieźle. Bardzo lubię mieć wszystko w jednym opakowaniu. Zgubiłam gdzieś niedawno zakupioną wersję Blush Bronze Brighten Iconic, która też była fajnym gadżetem w podróży.
Po raz drugi zakupiłam znany i lubiany przez wiele z Was Catrice Liquid Camouflage concealer. Nawet nieźle mi się sprawdzał, a ma też bardzo dużą pojemność. Ma przystępną cenę i warto mieć go w swojej kosmetyczce.


Pigment

Punkt obowiązkowy jeśli będziecie kiedyś w Krakowie:) Wstąpiłam tylko po ulubiona pastę do zębów, a przy okazji wleciał też żel do mycia twarzy,


Ecodenta wybielająca pasta do zębów to produkt bez SLSów, parabenów, triclosanu, nadtlenków i przede wyszstki bez fluoru. To dla mnie kluczowy czynnik przy wyborze pasty ze względu na moją cerę. Fluor podrażnia mi skórę do tego stopnia, że pojawiają mi się krostki w okolicy warg! Jeśli masz podobny problem i nie wiesz, co go powoduje, to spróbuj zmienić pastę.
Ecolab facial washing gel deep cleansing to dla mnie zupełna nowość. Szukałam czegoś delikatnego do oczyszczania skóry trądzikowej i taki żel poleciła mi konsultantka. Nie ma parabenów i silikonu, za to 99% składników jest pochodzenia roślinnego (nie mylić z organicznego, nie wierzę w takie cuda za 16 złotych:P).

Znacie któreś z moich nowości?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz