21:46:00

Drogie vs tanie baza pod makijaż Benefit Porefessional vs Maybelline Baby Skin

Produkty te są porównywane bardzo często.Postanowiłam sama na własnej skórze sprawdzić, czy warto wydać trochę więcej na bazę Benefitu, czy raczej postawić na tańszy zamiennik.

Baby Skin vs Porefessional


Cena: Różnica, oczywiście, zatrważająca. Babyskin kosztuje około 20 złotych, natomiast kultowa baza Benefitu 165.
Pojemność: Oba produkty mam w wersji 22 ml. Porefessional dostaniemy też w wersji mini 7,5 ml oraz wersji xxl - 44 ml. Baby skin ma tylko jeden rozmiar, natomiast jest też wersja apricot, która ma dawać efekt blur.
Skład INCI
Babyskin: Dimethicone, Dimethicon Crosspolymer, Stearyl Heptanoate, Caprylyl Glycol, Silica Silyate, Propylene Glycol, Pentaerythrityl, Tetraisostearate, Prunus Cerasus Extract/Bitter Cherry Extract, [+/- may contain CI 73360/RED 30, CI77492/ Iron Oxides].

Porefessional: Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Isononyl Isononanoate, Silica, Dimethicone Crosspolymer, Isododecane, Phenoxyethanol, Polymethyl Methacrylate, Titanium Dioxide, Cyclohexasiloxane, Tocopheryl Acetate, Fragrance (Parfum), Mica, Iron Oxides, Trethoxycaprylylsilane, BHT.
na górze - Mayelline, dolny rząd - Benefit; pierwsze foto w obu bazach zrobiłam bez korektora

Działanie
Produkt Benefit znam już na wylot. Nie raz uratował mi makijaż i samopoczucie. Jego suche, matowe wykończenie daje doskonałą bazę pod wszelkiego rodzaju podkłady - i te rozświetlające i matujące. Wydłuża ich trwałość i wyrównuje fakturę skóry. Nie tylko pory są mniej widoczne, ale i gojące się zmiany trądzikowe wyglądają o niebo lepiej. Bardzo lubię ten produkt! Nie wpływa negatywnie na kondycję mojej skóry, nie wysusza jej ani nie zapycha. Mam wrażenie, że leciutko wyrównuje koloryt, ale może to po prostu kwestia wygładzenia. Skóra wygląda widocznie ładniej nawet bez podkładu. Szczególnie widać to na zdjęciach - fotografuje się lepiej niż tańszy konkurent.
Z Maybelline Baby Skin dopiero się poznaliśmy. Testowałam go rzetelnie, by móc porównać do pierwowzoru (bo inspiracja jest widoczna). Konsystencję znam dobrze z wielu innych baz, typowy dimethicone'owa, lekko tłusta powłoczka pokrywa skórę dając wrażenie, że jest jakby gładsza. Nie ma zapachu ani koloru. Podkłady rozświetlające muszę pudrować już po 3 godzinach. Dobrze wygląda tylko na harpaganach typu Colorstay czy Duble Wear. Szkoda, bo to nie o to chodzi, by rezygnować z innego niż matowe wykończenia. Nie kupię go ponownie, bo jest kiepsko dostępny, a na rynku jest setka takich baz, które śmiało zastąpią Baby Skin, a nawet prześcigną jego mierne działanie.
Maybelline vs Benefit

Bez dwóch zdań wybieram porfesjonalistę. Tania wersja nie dorównuje Benefitowi pod żadnym pozorem. Jedyne podobieństwo to pojemność obu tubek. Dziwi mnie wręcz dlaczego ta baza tak słabo działa? Dlaczego tak mocno wygładzający produkt nie wydłuża trwałości makijażu?


Macie swoją ulubioną bazę pod makijaż? A może używałyście którejś z tych?:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz