15:12:00

15 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW 16-30 LISTOPADA

16.11          
17.11          
18.11 olej łopianowy Mirra 2h, nafta 40 min, Ziaja Biosulfo, OMO: balsam Planeta Organica oliwkowy + Biosulfo + Odżywka Yves Rocher jojoba; serum Marion arganowe na mokre włosy
19.11 serum Marion na końcówki
20.11 nafta 15 min, płyn do hig. int. Intimelle rumianek, odżywka YR jojoba, serum Marion na końce
21.11
22.11 Olej łopianowy Mirra 4h + nafta na całe włosy 4h
23.11 Płyn Intimelle, maska toskańska Planeta Organica
24.11 nafta 5 min, płyn Intimelle, balsam PO oliwkowy + balsam Mrs Potters aloes+jedwab; Marion na końcówki
25.11 Kontrola wypadania: 3 z cebulką, 12 złamanych
26.11
27.11 Szampon Ziaja figowy, balsam Mrs Potters, Marion od ucha w dół
28.11
29.11
30.11 nafta na noc 5,5h; Szampon Ziaja Biosulfo, odżywka YR, serum Marion od ucha w dół

Jak widać - to był nieco szalony okres. Ostatni weekend zaburzył moje co-3-dniowe mycie.
Mój eksperyment ze spaniem w rozpuszczonych włosach trwa. Zauważyłam, że zaczął mi się odgniatać wicherek z tyłu głowy (widać go na zdjęciu poniżej), kiedy spałam w koczku włosy dużo lepiej się układały. Skalp nie ucierpiał - włosów z cebulkami wciąż wypada bardzo mało, natomiast wzrasta liczba połamanych włosów.
Jest jedna wątpliwość - czy łamliwość końcówek jest spowodowana spaniem w rozpuszczonych włosach, czy może brakiem oleju w pielęgnacji? Kolejne 15 dni powinny potwierdzić lub rozwiać moje obawy, bo od grudnia znów włączam oleje do pielęgnacji.
Nafta sprawdza się świetnie. Zauważyłam, że faktycznie redukuje elektryzowanie się włosów, choć na 3 dzień od mycia ten efekt jest już bardzo słaby. Na pewno napiszę o niej odrębną notkę, bo to produkt godny uwagi.
Wróciłam do mycia włosów płynem do higieny intymnej. Kiedyś używałam go sporadycznie, lecz teraz chcę mu się bliżej przyjrzeć. Używam Intimelle rumiankowego, dostępnego w drogeriach Natura, postawiłam na niego, a nie Facelle, bo początek składu identyczny, a dodatkowo krótszy o parę zbędnych dodatków.
Genialnie odświeża włosy, przetłuszczają się jeszcze mniej niż po szamponach z SLS. Brak SLS w pielęgnacji to będzie mój kolejny eksperyment po zakończeniu tego ze spaniem w rozpuszczonych włosach:) Wracając do samego płynu - opornie zmywał naftę nałożoną w dużych ilościach, kiedy zostawiłam ją w nocy na 4 godziny (nie ma to jak 4 godziny snu -.-) i choć włosy wessały resztki w ciągu kolejnej doby, to musiałam umyć głowę, bo były bardzo nieświeże i ohydnie obciążone. Największym atutem takiego mycia jest większa objętość włosów u nasady, co przy mojej długości jest dość trudne do osiągnięcia, szczególnie na 2 czy 3 dzień od mycia.




Tutaj dzisiejsze włosy, myte wczoraj rano, chwilowo duża objętość od koczka (diametralnie maleje już po 15 minutach).

10 komentarzy:

  1. i znowu się rozpływam na Twoimi włosami. Kolor i jakość powala, bo długie to może mieć każdy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. wow włosy na tym zdjęciu wyglądają po prostu fenomenalnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. włosy wyglądają bardzo pięknie i zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wyglądają!
    Na moich niestety nie tworzą się takie urocze fale po koczku :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Włosy wyglądają świetnie :) Ja zdecydowanie wolę spanie w koczku, rano jakoś lepiej się układają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pięknie wyglądają! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. kurcze, ja bym była za leniwa na taki "program" :P ale włosy prezentują się rewelacyjnie, jest ich mega dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolor, długość, gęstość i blask <3

    Strasznie Ci zazdroszczę mycia co 3 dni, to taki mój święty Graal ;)

    OdpowiedzUsuń