20:34:00

Piękna jesienią #6 Co mnie relaksuje?

Relaks to dla mnie chwila wyjątkowa. Mam tych chwil wyjątkowo mało, więc doceniam je jeszcze bardziej i staram się wykorzystywać w stu procentach.

Zapachy

Nie ważne gdzie się znajduję, towarzyszą mi ulubione zapachy. Przyznam, że nie mam nosa do perfum, nie rozróżniam nut, a rodziny olfaktoryczne to wciąż dla mnie tajemnica poliszynela. Jednak chyba każda z nas intuicyjnie wybiera to, co ją relaksuje i odpręża. I własnie takimi zapachami staram się otaczać.
Codziennie wieczorem spryskuję ciało arganowym olejkiem odżywczym Dr Ireny Eris. Ma cudny, ciepły zapach, który całkowicie tłumi paskudny smrodek naturalnego oleju arganowego. Skóra pachnie do rana i jest bardzo miękka. Właśnie - miękka, a nie natłuszczona.


W kąpieli ostatnio towarzyszy świetny, tani jak barszcz żel pod prysznic z Natury. Seyo Smoothies kupimy tam sotsunkowo od niedawna, więc póki co wypróbowałam tylko wersję nektarynka i kokos. Jest uroczy, słodki i delikatny.


Na minutkę relaksu mogę liczyć nawet poza domem. Róża to trudny zapach, można to nieźle schrzanić, ale w przypadku kremu do rąk z English Home wszystko poszło jak należy. Zapach jest romantyczny, ale i świeży. I jakie śliczne opakowanie!


Muzyka

Spotify, kto jeszcze nie ma ten powinien natychmiast nadrobić zaległości! Można słuchać na kompie, można też na smartfonie, a wszystko za darmo lub w wersji premium bez reklam.
Uwielbiam Spotify za łatwość obsługi i ciekawe playlisty. Mogę zapisać ulubione utwory lub odkrywać nowych wykonawców.
Dziś post o relaksie, więc na pulpicie Lana Del Rey, ale polecam też świetną playlistę Pop Chillout.


Wieczór w domu



Jestem totalnym domatorem. Najwięcej radości sprawia mi wylegiwanie się w łóżku z dobrą książką i herbatą. Nie wiem jak wy, ale ja nigdy nie wskakuję w stary, wyciągnięty dres po powrocie do domu. Nawet jeśli wiem, że zamierzam spędzić wieczór sama przed telewizorem, to wkładam coś wygodnego, ale fajnego:) Po pierwsze - dostawca pizzy się nie przestraszy, a po drugie - dom to nie pustelnia, gdzie należy się nad sobą umartwiać. Wychodzę z założenia, że ładnie wygląda się właśnie dla samej siebie więc... bardzo Was zachęcam do wywalenia tej paskudnej bluzy z polaru na rzecz modnej, casualowej kiecki. Świetny wpis o domowej modzie znajdziecie na blogu Marii, Ubieraj się klasycznie. Właśnie z takiego założenia warto wychodzić. Strój ma być na tyle fajny, że gdyby nagle zadzwonili znajomi, że koniecznie musisz z nimi iść do nowej knajpki w mieście, to wystarczy, że włożyłabyś buty:)


Mam nadzieję, że Wasz wieczór równie udany jak mój:) Jak się dzisiaj relaksowałyście?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz