19:51:00

Piękna jesienią #5 Wszystko o moich włosach - wizyta u fryzjera, tonowanie i pielęgnacja domowa

Uff, pranie wstawione, kuchnia wypucowana, szafa sprzątnięta, mieszkanie poodkurzane - typowy 11 listopada <3 Wstałam co prawda baaaardzo późno, ale udalo mi się we względnie naturalnym świetle obfocić kilka kosmetyków, bo dzisiaj... piąty odcinek Pięknej Jesienią, a w nim wszystko o moich włosach.

U fryzjera - tonowanie włosów

Jeśli nie znacie historii moich włosów - zajrzyjcie do zakładki Moja Włosowa Historia, gdzie zobaczycie jak dzielnie je zapuszczałam i co się stało, że dziś są takie krótkie. A odkąd są... przeżyły chyba więcej, niż przez ostatnie dwadzieścia-parę lat! Od marca były rozjaśniane trzykrotnie, a ścinane tylko raz, by odświeżyć fryzurę. Na szczęście - nie cierpię na rozdwojone końcówki, bo dziewczyny zawsze doskonale dobierają mi też pielęgnację.
Ostatnie rozjaśnianie połączone było z tonowaniem i właśnie ta koloryzacja przypadła mi najbardziej do gustu. Góra została przyciemniona, a dół ochłodzony. Tak to wyglądało:





We czwartek znów zdecydowałam się na tonowanie połączone z zabiegiem pielęgnacyjnym. Na czym polega tonowanie? To zabieg podobny do farbowania, nadaje nowy kolor włosom, lecz bez uszkadzania ich struktury. Tonery często mają w składzie witaminy i inne środki kondycjonujące, więc oprócz nowego wyglądu włosy zyskują blask i są odżywione.
Uważam, że to świetna metoda:
  • nie niszczy włosów: brak w niej amoniaku i nadtlenku wodoru
  • paleta barw jest niemalże nieograniczona
  • nie jest 'na zawsze'; wystarczy kilka tygodni i bez problemu możesz jak kameleon zmienić kolorek:)
  • zmywa się stopniowo, delikatnie i nie pozostawia brzydkiego odrostu
  • można tonować włosy siwe, blond i brąz: zero ograniczeń, po prostu każda z nas osiągnie inny, niepowtarzalny efekt

Po zmyciu tonerów włosy są fajne, Karolina jednak zawsze namawia mnie na pielęgnację, a potem robi śliczne fale prostownicą <3
Kuracja, którą mi wybrała to Moroccan Oil, wersja nawilżąjąca. Dostałam też taką fajną ampułkę na skórę głowy, która unosi włosy u nasady. Dziś, piątek wieczór, włosy wciąż są pięknie pokręcone i pełne objętości. Zero obciążenia, zero przetłuszczenia - czuję, że w sobotę obejdzie się bez suchego szamponu!



Pielęgnacja domowa

Trochę tego jest, choć muszę przyznać, że gdy włosy są krótkie, to nie mam zapału, by dbać o nie tak jak kiedyś. I wiecie co - nie ma też takiej potrzeby. Końce nie rozdwajają mi się, a włosy całkiem szybko rosną. Jednak włosomaniaczy zakupoholizm gdzieś tam we mnie pozostał i mam naprawdę sporo kosmetyków do pielęgnacji włosów. Staram się racjonalnie używać tylko tyle, ile jestem w stanie, a reszta czeka na swoją kolej. Zobaczcie więc co ląduje na moich włosach w domu.


Mycie i odżywianie

Odkąd pracuję w salonie z fryzjerkami, podłapałam sporo dobrych nawyków. Jednym z nich jest podwójne mycie włosów szamponem. Zauważyłam, że dzięki temu fryzura jest dużo dłużej świeża. Gdy czasem z lenistwa pomijam jedno mycie, to niemalże dobę później włosy mam przetłuszczone. Dzieje się tak, bo nakładam odżywki nieco bliżej skalpu, niż gdy miałam długie włosy i takie dokładne oczyszczenie ich dwukrotnym myciem jest konieczne!
Potem nakładam na kilka minut odżywkę. Kolejny dobry nawyk - trzymam odżywkę na włosach tylko tyle, ile wymaga producent. Włosy wcale nie są w gorszej kondycji, a nawilżenie jest identyko. Do głębokiej regeneracji służą zabiegi i maski, a odżywkę traktuję jako szybki sposób na zamknięcie łuski włosa po myciu i dokładne zabezpieczenie włosa jakimś składnikiem filmotwórczym.
Oto mój zestaw Volume z Moroccan Oil. Szampon i odżywka nadają moim cienkim włosom cudowną objętość. Pięknie pachną i to moi pielęgnacyjni faworyci. Nie wiem czy trafię kiedyś na równie dobrze oczyszczający szampon!

Stosuję go zamiennie z szamponem i balsamem Seboradin dla włosów blond. Sprawdza się bardzo dobrze, ale ustępuje Moroccan'owi zarówno wydajnością, jak i zapachem.


Skóra głowy

Jesienne wypadanie włosów dopadło i mnie. Sięgnęłam więc po klasyki znane w blogoferze od lat - wcierkę Jantar, która na początku włosomaniactwa dawała mi świetne efekty, oraz maskę drożdżową babuszki Agafii.


Jantar stosuję niezbyt regularnie i kurczę... jakoś nie widzę przez to efektów. Skład zmienił się już tyle razy, że podejrzewam, że efekt tak czy siak nie byłby taki sam...
Maskę stosuję na całą długość włosów i skalp. Wcieram ją dokładnie i masuję, pozostawiam na kilka minut i zmywam. Troszkę obciąża mi włosy, więc robię to tylko raz w tygodniu. Maska ładnie pachnie, jest dosyć wydajna, ale nie kupię jej ponownie. Nie ma efektu wow i niczym mnie nie zauroczyła.

Zabezpieczanie włosów
Tutaj znów Moroccan Oil i ich najznamienitszy produkt. Olejowa kuracja ma w składzie także naturalny silikon produkowany z piasku pustynnego. Bardzo odpowiada mi konsystencja, zapach jest taki sam jak innych produktów. Moja wersja jest light, do włosów cienkich, blond, rozjaśnianych. Doskonale się u mnie sprawdza i nigdy nie przeciążyłam sobie nią włosów.


Obok olejek orientalny Marion. Produkt o podobnym przeznaczeniu, ma piekny zapach i wyglądną pompkę. Przyznam, że wolałam chyba tą fioletową wersję tego produktu. Jest bardzo tani, łatwo dostępny w drogeriach Natura. Niedawno wyrobiłam sobie ich kartę klubową, kto wie, może jeszcze go kiedyś kupię:)


A jak Wy dbacie o swoje włosy? Może polecicie mi jakąś dobrą maskę do włosów, bo przyznam, że chętnie bym już wymieniła tą nieszczęsną Agarię na coś innego!
Buziaki, miłego łikendu! :*



Zobacz także:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz