16:30:00

AKCJA '100 DNI PIELĘGNACJI CIAŁA' WEŹ UDZIAŁ I WYGRAJ NAGRODĘ!

AKCJA '100 DNI PIELĘGNACJI CIAŁA'  WEŹ UDZIAŁ I WYGRAJ NAGRODĘ!
Kilka otwartych balsamów, dwa otwarte masła i jeszcze 3 w kolejce do testowania. Kiedy ja to wszystko zużyję?! Latem kompletnie olewałam pielęgnację ciała, bo czułam się jakaś... oblepiona. Poza tym używałam samoopalaczy, które lepiej stosować na czystą skórę. I tak oto dorobiłam się pokaźnej kolekcji smarowideł do ciała.

Jesień i zima to świetny czas na zużycie zapasów i zadbanie o swoje ciało. Często lekceważymy pierwsze objawy, a potem już tylko płacz i zgrzytanie zębów! Cellulit, sucha skóra, brak jędrności. A przecież każdy dzień sprzyja temu, by walczyć o piękne ciało.


Chciałabym zaprosić Was do wspólnej akcji 100 dni pielęgnacji ciała. Razem najłatwiej zawalczyć o fajne efekty i samopoczucie. Podobno wystarczy 21 dni, by wyrobić sobie nawyk. Sprawdźmy czy to działa!:)

PRZEBIEG AKCJI
  • zgłoś się w komentarzu do 23 września!
  • nie trzeba obserwować, lajkować. Jeżeli masz możliwość - umieść banner na fejsie lub blogu, by jak najwięcej osób do nas dołączyło :)
  • pobierasz grafikę z kalendarzykiem akcji
  • na komputerowej lub wydrukowanej wersji kalendarza zakreślasz kolejne dni, kiedy udało Ci się zrobić coś dla ciała
  • czas trwania akcji to równo 100 dni od 23 września 2014 do 31 grudnia 2014. Żadnych przerw, urlopów i wymówek!
  • nie użyłaś masła/olejku/balsamu? Nie zakreślaj! Rezultat ma być prawdziwy, nie imponujący. To przecież sprawdzian dla Ciebie:) Efekty walki o piękne ciało nie mają też wpływu na zdobycie nagrody (o której wspomnę poniżej)
  • do 10 stycznia 2015 odeślij wypełniony kalendarzyk na maila bognyprogram@wp.pl lub we wiadomości na Fb -> KLIK

Co możesz zrobić dla swojego ciała?
  •  balsamowanie, kremowanie, olejowanie - całe ciało!
  •  zabiegi na biust, pośladki, brzuch z rollerami, bańkami i innym sprzętem
  •  bodywrapping - algi, borowina, cynamon
  •  wizyta w saunie, spa, na masażu
  •  zmuszenie drugiej połówki do masażu ^^
  •  peeling całego ciała
  •  kąpiele z ziołami, mlekiem, borowiną i innymi substancjami aktywnymi (nie oszukuj sama siebie - płyn robiący pianę się nie liczy:D)





NAGRODY

W zależności od tego, ile osób się zgłosi przewidziałam:
  • 1 zestaw jeżeli osób będzie 1-50
  • 2 zestawy jeśli osób będzie 51-100
  • 3 zestawy jeżeli powyżej 100 osób zechce wziąć udział
Wystarczy, że zdeklarujesz którą niespodziankę chcesz wygrać:
  • zestaw do pielęgnacji ciała
  • zestaw do pielęgnacji włosów
  • zestaw do pielęgnacji twarzy
  • zestaw do makijażu
Zwycięzcę/zwycięzców wyłonię spośród osób, które do 10 stycznia wyślą mi swój wypełniony kalendarzyk (na podanego powyżej maila lub w wiadomości na FB).

Zgłoszenie w komentarzu musi zawierać:
1. Imię/nick
2. Który zestaw chcesz otrzymać w razie wygranej?


Możliwości tysiące, a tylko 100 dni na ich realizację:) Kto chętny - zgłaszać się w komentarzu! Bardzo liczę na Wasze wsparcie!
Jeżeli coś istotnego pominęłam, to dajcie znać, odpowiem na wszelkie pytania i uzupełnię post.

18:00:00

RECENZJA LAKIERY GOSH FROSTED SAND LOOK NR 05, 06, 07, 08, 09 :)

RECENZJA LAKIERY GOSH FROSTED SAND LOOK NR 05, 06, 07, 08, 09 :)
Uwielbiam lakiery piaskowe i zawsze chętnie ich używam. Dziś pokarzę Wam pięć kolorów z serii Frosted Sand Look od Gosh. Każdy kolor opisze oddzielnie, bo bardzo się między sobą różnią.

od lewej: 07, 08, 09, 05, 06

07 SOFT CORAL - koralowy, trwały, kryje przy jednej warstwie. Ma różnej wielkości brokatowe drobinki, w tym też takie dużych gabarytów, co utrudnia zmywaczowi robotę. Trudno się go pozbyć, ale mieni się pięknie, tęczowo.
08 SOFT BLUE - ten najczęściej mi odpryskiwał. Oczywiście jak to piasek - wystarczy zamalować odprysk i mamy świeże mani w kilka sekund:) Jest przepiękny, perłowy, ale też troszkę metaliczny, bo drobinki cudnie grają światłem. Ma mało brokatu malutkich rozmiarów, więc dobrze się go zmywa.
09 SOFT GREEN - najbardziej glutkowaty, ale przecudowny, pastelowy lakier. Ma trochę więcej brokatu, kryje dobrze i nadaje się nawet dla tych, którzy do zieloności na paznokciach podchodzą niezbyt entuzjastycznie. Jest bardzo subtelny i doskonale wygląda w towarzystwie 08 i 06.
05 ROSE - do tej pory nie rozgryzłam czemu nazwali to różanym kolorem? Bardziej przypomina mrożoną herbatę. To zwyczajnie brąz z meeega dużą ilością srebrnego brokatu. Najbardziej błyszczący ze wszystkich, ale również najbardziej oporny w zmywaniu. Na początku go nie lubiłam, wydawał mi się brzydki w porównaniu z pastelowymi braćmi, ale powoli zmieniam zdanie. Jesienią często będę po niego sięgała.
06 SOFT PINK  - piękny, pastelowy róż. Najłatwiejszy w użyciu z całej piątki, którą posiadam.Wygląda jak różowa perełka i sprawia, że paznokcie wyglądają bardzo smukło. Zauważyłam, że najbardziej osiada. Zwróćcie uwagę na pierwsze zdjęcie-  widać, że osad powoli opada na dno, a na górze pojawia się wodnista wydzielina.

pomalowane w tej samej kolejności, co ustawienie buteleczek na pierwszym zdjęciu:)
 Uwielbiam łączyć wszystkie te kolory. Są w podobnej, chłodnej tonacji i doskonale razem wyglądają.

z bliska
8 ml kosztuje 17-20 zł. Dostępne online lub w Hebe i niesieciowych drogeriach.Do wyboru jest 9 kolorów:)


Miałyście kiedyś lakiery Gosh? Jak te wypadają na tle innych pasków?:)

18:00:00

MOJA PIELĘGNACJA CERY TRĄDZIKOWEJ: PORANNA RUTYNA + KOD RABATOWY DO SKLEPU STREFA URODY

MOJA PIELĘGNACJA CERY TRĄDZIKOWEJ: PORANNA RUTYNA     + KOD RABATOWY DO SKLEPU STREFA URODY
Walczę z trądzikiem już od ponad 10 lat. Bywało raz lepiej raz gorzej, przerobiłam już niemal wszystko i wciąż poszukuję nowych kosmetyków i sposobów na piękną cerę bez skazy. Aktualnie doszłam z nią do pewnego consensusu i chcę Wam zaprezentować jak wygląda moja pielęgnacja. W tym poście skupię się tylko na tym co robię przed wyjściem rano:)

Budzę się i... wykonuję wszystkie poranne czynności przed pielęgnacją twarzy. Jem, myję zęby, dzwonię gdzieś, prasuję, zmywam naczynia. Wtedy za jednym zamachem pozbywam się wszystkich zanieczyszczeń i jestem pewna, że będę miała czyste ręce i tuż po dotykaniu odkurzacza nie podrapię się paluchem pełnym kurzu i roztoczy po nosie.
Jeżeli buzia bardzo przetłuściła się w ciągu nocy, to używam mydełka lub żelu, a jeżeli jest w normie, to sięgam od razu po tonik. Tak, zdarza mi się, że nie myję twarzy rano:) I nie widzę w tym nic dziwnego - jeżeli sebum jest mało, to po co przemywać twarz dwukrotnie? Tonik doskonale sobie z tym poradzi! Zauważyłam, że moja skóra nie lubi, kiedy z samego rana niszczę skrzętnie nagromadzoną barierę lipidową.
ywam:
  • Bielenda Pharm, Trądzik, Antybakteryjny tonik normalizujący, 15zł/200ml - hit wszechczasów:) Uwielbiam jego przeciwtrądzikowe działanie i jedyne co mi w nim nie pasuje to koszmarna dostępność. Wciąż nie mam pojęcia gdzie dostać go stacjonarnie w Białymstoku:(
  • Green Pharmacy, delikatny żel do mycia twarzy do skóry tłustej i mieszanej z zieloną herbatą, 6,70zł/270ml - nieźle oczyszcza i nie powoduje żadnych szkód, jednak nie przepadam za uczuciem ściągnięcia skóry po jego użyciu. 
  • Dakka Kadema, mydło naturalne oliwkowe z glinką, 18zł/160g - stosuję je od niedawna i jestem oczarowana efektem skrzypiącej czystości twarzy:) Duża zawartość oleju jest od razu wyczuwalna. Skóra jest bardzo miękka i nawilżona. Mogłabym już nic więcej z nią nie robić!

Jeżeli mam do pracy na popołudnie, to znajdzie się czas na maseczkę! Rano metabolizm komórkowy jest lepszy niż wieczorem - kosmetyki działają efektywniej.
Maskę z glinką stosuję pod warunkiem, że mam czas na prysznic. Zmywanie jej nad zlewem to katorga i syf :D Wolę gotowe produkty, które pobudzą skórę.
Używam:
  • Natura dla piękna, brązowa glinka haloizytowa, 7,90zł/100g - mega wydajna, mega niewygodna w użyciu, ale doskonale działająca glinka. Częściej niż z wodą mieszam ją z kremem, żeby łatwiej było ją zmyć. Bardzo się kruszy, dlatego nie stosuję jej często rano, bo wolę ją spłukiwać w kąpieli. Świetnie koi zaognione stany zapalne i oczyszcza twarz jak mocny peeling.
  • Yves Rocher, odświeżająco-chłodząca maseczka z wyciągiem z żurawiny 12zł/50ml - słaba wydajność i słabe działanie. Miłe uczucie podczas aplikacji, a potem skóra jest po prostu ładna i czysta. Mimo wszystko rano lubię ją stosować, bo skóra jest bardzo odświeżona. Szkoda, że uczucie chłodzenia jest takie słabe.
  • Bingo Spa, maska proteiny kaszmiru i jedwabiu, 10zł/12g - przez pierwsze minuty muszę się wachlować tak bardzo piecze mnie twarz, jednak efekty są warte tej chwili cierpienia:P Nie wolno zapominać, że cera trądzikowa potrzebuje także składników odbudowujących i odżywczych. Katując ją kwasami, wysuszając, oczyszczając trzeba dać w zamian coś pożywnego. Skórę mam po niej bardzo gładką i niesamowicie miękką. Na pewno wypróbuję inne maski z tej linii. 


    Na kilka-kilkanaście minut przed makijażem nakładam krem do twarzy i pod oczy. Najpierw oczywiście na buzi ląduje ten pod oczy, a po dokładnym wklepaniu dokładam krem do twarzy. Ważne, by był matujący, nie zapychał i współgrał z podkładem. Jeżeli dzień jest chłodny i wiem, że skóra nie będzie się mocno przetłuszczała, to używam olejku zamiast kremu.
    Używam:
    • Bielenda Pharm, Trądzik, matujący krem-żel na dzień 17zł/50ml - ulubieniec! Wszystko w nim uwielbiam: od zapachu, przez skład po działanie. Używam go w ilościach hurtowych, bo data ważności jest którka (4 miesiące), a pojemność i wydajność spora.
    • Anatomicals, balsam na pory, 15zł/50ml - nie lubię tego efektu rozgrzania-chłodzenia, który daje. Nie wiem w jaki sposób ma to być kojące. Jednak jego konsystencja świetnie nadaje się pod makijaż, no i nie szkodzi cerze.
    • Pharmaceris T, kojący krem do twarzy SPF15 38zł/30ml - doskonały po mocnym złuszczaniu, radykalnych zabiegach. Kiedy wiem, że dużo czasu będę spędzała na zewnątrz, to wybieram właśnie Pharmaceris.
    • Anatomicals, żel pod oczy 17zł/15ml - dobry żel pod makijaż. Skóra wygląda naturalnie i nie uzyskuje po nim lepkiej warstewki, która potem brzydko się roluje. Nie zapycha mnie i współgra z resztą kosmetyków. Jednak stacjonarnie można kupić wiele podobnych kosmetyków, wiec pewnie więcej się nie spotkamy.

    Kolejny krok to makijaż. Pokażę Wam mojego dzienniaka w kolejnym poście:) Jako trzeci z tej serii pojawi się wpis o rutynie wieczornej!

    Aaa tak przy okazji wrzucę Wam kod rabatowy do sklepu strefaurody.pl. -12%. Mają tam Kosmetyki Bielenda Pharm, które pokazywałam powyżej, więc sama niedługo z niego skorzystam:)



    Jak wygląda Wasz poranek?:) Dużo czasu poświęcacie swojej cerze przed wyjściem?

    18:00:00

    GREEN BOX U PIEGUSKI - CO DOSTAŁAM, CO WYSŁAŁAM :)

    GREEN BOX U PIEGUSKI - CO DOSTAŁAM, CO WYSŁAŁAM :)
    Wzięłam udział w akcji Green Box Pieguski z bloga Kosmetyczna Wyspa. Bardzo przypadkowo, Monice, autorce bloga Wielki Kufer, zabrakło pary i tak oto, bardzo spóźniona i nie w temacie, dołączyłam do wymianki:)


    O co chodzi?

    Właściwie tylko o to, by przejrzeć Profil Kosmetyczny swojej pary, wybrać jej coś dopasowanego do typu skóry, upodobań kolorystycznych czy zapachowych. No, po prostu sprawić, by była eko-zadowolona. Resztę przydatnych punktów Pieguska umieściła w krótkim regulaminie.


    Co wysłałam?


    1. Rozpoczynając wędrówkę po Białostockich eko sklepach trafiłam do takiego z którego jak najszybciej chciałam uciec. Weszłam z myślą o wyjątkowych kosmetykach, doskonałych składach i  przede wszystkim fachowej poradzie! Stacjonarnie nie mam możliwości przeanalizować składu na kosmopedii czy cosndna i zawsze liczę, że sprzedawca ma chociaż blade pojęcie o tym, co sprzedaje. Niestety, pani uraczyła mnie tylko radosnymi okrzykami 'proszę wąchać!' 'zapach to podstawa' i beztrosko odkręcała każdy kosmetyk wtykając nos pod wieczko... Złapałam więc jedyny produkt, co do którego byłam pewna, że nie został 1000 razy zmacany - porządnie zamkniętą sól cedrową do kąpieli stóp od Babuski Agafii

    2. Dabur czy Chtoura? Chtoura czy Dabur? Jednak Chtoura Fields! Dlaczego? Skład wygląda następująco: woda, ekstrakt z płatków róży. Koniec. Woda różana Dabur zawiera już konserwanty, więc sugerując się podpowiedzią właścicielki sklepiku Sayatnova wybrałam właśnie tę mniej popularną markę.

    3. Tact Olej pomarańczowy - to eko-pewniak, który można podarować niemal każdemu. Przywraca prawidłowe pH skóry, zwalcza niedoskonałości, jest przeciwzapalny, antycellulitowy i pachnie jak milion dolarów. Nadaje się do leczenia dolegliwości fizycznych, jak i aromaterapii kojącej problemy nieuchwytne dla oka.

    4. Klasyka gatunku, małe mydełko Aleppo od Najel. Zarówno do twarzy, jak i całego ciała. Cóż bardziej kojarzy się z natura niż syryjskie mydło?:) Wahałam się między nim a czarnym mydłem, ale postawiłam na ten bardzo prosty, oczywisty dla mnie skład.


    Co dostałam?


    1. Krem pielęgnacyjny do stóp Lavera przyda mi się po tym intensywnym lecie. Skóra prezentuje się naprawdę kiepsko i z reguły uzyskuję pozytywne efekty pielęgnacji dopiero późną jesienią. Nie omieszkałam wypróbować już tego specyfiku. Miła, łatwo wchłaniająca się konsystencja i typowy dezodorujący zapach bardzo mi się podobają. Czuję, że się zaprzyjaźnimy.

    2. Olej tamanu również już wylądował na mojej buzi. Pachnie podobnie jak moje ziołowe maseczki na trądzik:) Mimo, że nałożyłam go na suchą skórę, to wchłonął się błyskawicznie pozostawiając uczucie miękkości i nietypowej dla olei hm... czystości skóry. O, właśnie trafiłam na filmik Nissiax o tym cudeńku - KLIK. Super! Bardzo na niego liczę:)

    3. Oleju z awokado jeszcze nie otworzyłam. Poczeka w lodówce na jesienne dni. Będzie lądował na włosach (jestem pewna, że właśnie z myślą o moich włosach kupiła mi go Marta) i być może na twarzy, by wspomóc barierę lipidową chroniącą przed czynnikami atmosferycznymi.

    4. Sok z aloesu również pozostał nienaruszony, ale już mam na niego wiele pomysłów. Jestem posiadaczką żywego aloesiku, który zasadził wiele lat temu mój dziadek. Roślina ta swoje właściwości rozwija dopiero po około 3 latach, mój jest nawet starszy ode mnie. Robiłam już macerat z aloesem, kroiłam liście do masek do włosów, nacierałam nim ugryzienia po komarach i nawilżałam nękaną kwasami cerę. Kilka miesięcy temu uszczknęłam listek i posadziłam kolejny aloes! Cieszę się, że zyskałam kolejnego zielonego przyjaciela w poręcznej buteleczce. Już nie będę miała wymówki przed stworzeniem jakiegoś fajnego toniku:)

    23:53:00

    FOTO RELACJA Z WAKACYJNEGO SPOTKANIA BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU

    FOTO RELACJA Z WAKACYJNEGO SPOTKANIA BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU
    Uf, znów nie było mnie tutaj całe wieki:( Ale tym razem mam poważną wymówkę - pomagałam Magdzie zorganizować spotkanie! Ostatnie dni były pełne napięcia, więc same rozumiecie, że musiałam się skupić na paczkach, przesyłkach, sortowaniu, sprawdzaniu lokalu, mailach i całej masie detali.

    Założyłyśmy, że powinno być kameralnie i miło. Wybrałyśmy sobotę (9 sierpnia), żeby większość mogła swobodnie dostać się na miejsce. A gdzie się spotkałyśmy? W pubie Antidotum, tuż obok La Belli- restauracyjki w której plotkowałyśmy na poprzednim spotkaniu:)  Zebrało się dziesięć dziewcząt, głownie z podlasia jak i niedalekich rejonów:)

    Oprócz mnie i Magdy pojawiły się:
    I... Martyna http://five-star-girl.blogspot.com/ jako niespodziewany gość, który zmienił plany i z przyjemnością spędził z nami popołudnie:)


     Już o 12 nawiedziły nas pierwsze osoby:) Każda z dziewczyn przyniosła koreczki, o które poprosiła nas Ola. Cały ten bajzel zabrała ze sobą do Warszawy. Cieszymy się, że mogłyśmy wesprzeć akcję Korek dla Stasia.


    Większość wesołego grona już miałam okazję poznać, a nowe twarze nie zawiodły (nawet nie to, że urodą, tylko samą przesympatyczną obecnością). Ponownie przekonałam się, że nawet taka mała rzecz jak miłość do kosmetyków może bardzo zbliżyć:) Wspólnych tematów było jak zwykle wiele - i do śmiechu i do refleksji. 


    Jakie atrakcje sobie zafundowałyśmy? Najpierw prezentację pani Beaty z lokalnego sklepiku z kosmetykami ekologicznymi. Opowiedziała nam o Syryjskiej kulturze kosmetyków, poinstruowała jak używać pasty cukrowej, a potem została z nami na chwilę na ploty:) Jej pasja i zaangażowanie tak mnie urzekły, że dwa dni później prosto po pracy wskoczyłam do Sayatovy na małe zakupy.



    Potem przyszedł czas na wymiankę kosmetyczną. Na poprzednim spotkaniu takiej nie było, więc pierwszy raz miałam okazję poznać ten system. Naprawdę polecam! Wystarczy zebrać kilka koleżanek, trochę kosmetyków na które nie macie pomysłu i raz dwa pozbywamy się problemu zyskując jednocześnie dużo ciekawsze rzeczy! Naprawdę mądry recykling kosmetyków. U nas żaden kosmetyk nie pozostał bezpański. Olga potrafiła o to zadbać i ze względu na niesamowite marketingowe zdolności jak i akcje partyzanckie zarzucania nieuważnych uczestniczek :D Ach, świetnie było:)





    Z prezentami było istne zamieszanie! Tu ktoś zapomniał, tam ktoś zostawił - oj, za mało pazerne te podlaskie blogerki:D Doszły mnie słuchy, że prezenty od sponsorów się spodobały. Ja również jestem zachwycona. Sama nie wiem czy bardziej mi się podoba ich różnorodność, masa nieznanych mi marek czy po prostu możliwość wymazania się tym wszystkim w stanie euforycznym.
    Poniżej prezenty i łupy z wymiany. Pokazuję łącznie, bo po co się rozdrabniać;d



    Nie pozostaje nic, tylko podziękować naszym sponsorom! Mamy nadzieję, że i oni będą zadowoleni ze współpracy:)

    Full Mellow
    http://www.full-mellow.pl/
    https://www.facebook.com/pages/Full-Mellowpl
    Virtual
    http://www.virtual-virtual.com/
    https://www.facebook.com/pages/Virtual-kosmetyki-do-makijażu
    Miraculum
    http://www.miraculum.pl/
    Wyspa Zapachów
    www.wyspazapachow.com
    https://www.facebook.com/WyspaZapchow
    Carmex
    http://www.carmexpolska.pl/
    https://www.facebook.com/CarmexPolska
    Sayatnova
    https://www.facebook.com/pages/Sayatnova-orientalne-naturalne-kosmetyki
    Strefa Urody
    https://strefaurody.pl/
    https://www.facebook.com/strefaurodypl
    Uroda Polska
    http://www.urodapolska.eu/
    https://www.facebook.com/URODAkosmetyki
    Eveline
    http://www.eveline.eu/
    https://www.facebook.com/EvelineCosmeticsPoland



    21:45:00

    MIESIĄC Z ŻYCIA MOICH WŁOSOW - LIPIEC 2014

    MIESIĄC Z ŻYCIA MOICH WŁOSOW - LIPIEC 2014
    Lipiec, totalne rozleniwienie i olewka włosomaniactwa:) 

    Co się działo w lipcu?
    • ścięłam 5 cm, jak widać na prosto
    • przyrost... jakieś 0,5 cm :(
    • suszarka poszła w ruch jedynie 2 razy
    • zero lokówki, hurra!
    • słabo było z olejowaniem, za to zawsze długo trzymałam wszystkie odżywki

    Oto efekty:

    Jakieś takie rozmazane tuż po myciu
    Tego samego dnia z przodu:)
    12 godzin w warkoczu francuzie. Nie znoszę tego efektu i prostych końcówek:(


     Jakie plany na sierpień?
    • olejowanie raz w tygodniu
    • wziąć się znowu za wcierki, bo przyrost błaga o pomstę do nieba
    • pójść do fryzjera, bo nie podoba mi się te domowe cięcie na prosto
    • zrobić chociaż jedną Niedzielę dla włosów i wrzucić ją na bloga:)

     Są wakacje, więc nie zadręczam Was treścią, a siebie nadgorliwymi postanowieniami. Leńmy się wspólnie!:)


    11:50:00

    PODSUMOWANIE LIPCA - ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI, BUBLE, GADŻETY

    PODSUMOWANIE LIPCA - ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI, BUBLE, GADŻETY
    W czerwcu nie ukazał się post podsumowujący moje ulubione kosmetyki. Brak czasu zmobilizował mnie do poszukiwań bardziej 'mojej' interpretacji popularnych postów takich jak denka, ulubieńcy, recenzje.
    Chciałabym, żeby mój blog rządził się własnymi prawami, jednak nie chcę czytelnikom odbierać tego, co chętnie czytują. Dlatego postanowiłam zrezygnować z denek i od czasu do czasu pisać jedynie pełnowymiarowe recenzje. Natomiast podsumowując fajnie rzeczy z danego miesiąca skupię się też na ciekawych gadżetach, zdrowiu i modzie. Nie chcę na siłę upychać do posta kolejnej odżywki, skoro dużo bardziej cieszyłam się z użytkowania nowych szpilek:) Będę też zamieszczała nieciekawe buble, żeby nie tworzyć im oddzielnych postów - nie zasłużyły sobie przecież, prawda?:)

    PIELĘGNACJA

    Bielenda Pharm wiedzie prym! Tonik i krem z serii dla cery trądzikowej to genialne odpowiedniki droższego Pharmaceris T. Gdyby tylko Rossmann połasił się na ustawienie półek z dermokosmetykami w Białymstoku, to skończyłyby się moje problemy ze zdobyciem tej linii Bielendy...


    Co mnie rozczarowało? Marka Anatomicals... W ferworze ogromnych promocji zamówiłam 3 produkty - roll-on na niedoskonałości, krem-żel na pory, żel pod oczy. Żel pod oczy zupełnie nie działa, pory pod wpływem kremu nie zniknęły, a twarz pali gorącem, a roll-on... nigdy, przenigdy nie widziałam tak fatalnego składu kosmetyku. Pozostałe produkty też nie są zbyt ciekawe, ale bliżej im do przeciętności. Natomiast roll-on prezentuje się tak:
    Aqua, Ethanol Denat., Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylodimethyl Taurate Copolymer, Salicylic Acid, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Cyclopentasiloxane, C-12 Alkyl Lactate, Hydroxyethylcellulose, Lactic Acid, Hammamelis Virginiana Distillate, Butylene Glycol, Epilobium Fleicheri Extract, Salix Alba Bark Extract, Bakychiol, Magnolia Grandifolia Leaf Extract, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Methylparaben, ButhylParaben, Ethylparaben, Isobuthylparaben, Propylparaben, Citric Acid, Lecithin, Potassium Sorbate, Citrolennol, Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene Carboxaldehyde.


    Parabeny to najmniejszy grzech! Denaturat na drugim miejscu w składzie przygasił blask sporej ilości kwasów i ekstraktów. W efekcie zmiany trądzikowe były u mnie bardzo podrażnione i zamiast znikać wściekle się czerwieniły i stawały się bolesne. Tym samym raz na zawsze rezygnuję z punktowych preparatów na wypryski. Albo nie działają, albo bardziej przypominają składem koktajl pana Mietka spod całodobowego niż kosmetyk.


    KOLORÓWKA

    Mollon Pro. Nie mogłabym nie wspomnieć o ich nowej metodzie Monophase. Lakiery jednofazowe to coś pomiędzy hybrydą, a zwykłym lakierem. Żadnych baz i topów - jedynie 2 warstwy koloru utwardzone w lampie. Trwałość do 10 dni, banalnie łatwo je samemu zdjąć, a paznokcie są bardzo błyszczące i zdrowo wyglądają, kiedy już postanowimy wrócić do natury:)
    Pytajcie w swoich salonach kosmetycznych - to coś wartego wypróbowania szczególnie w sezonie urlopowym:)




    Błyszczyki dały ciała. Latem chciałam zrezygnować ze szminek, by makijaż wyglądał subtelniej, ale... Celia Delice najzwyczajniej w świecie mnie zapchała! Pojawiały się paskudne krostki wokół ust. Wyglądałam jakbym miała wieczną opryszczkę!:( Mimo, że efekt na ustach jest piękny, to będę musiała oddać go mamie:P



    WŁOSY

    Balea figowa to jest to! Włosy są bardzo sztywne i sypkie po jej użyciu. Jest niezwykle wydajna i efekt przypomina mi raczej użycie maski do włosów niż standardową odżywkę:) Jestem zachwycona!

    Troszkę zawiodłam się na Argan Oil. Jesteście w stanie uwierzyć, że nałożyłam je na włosy max 8 razy? Starczy mi może jeszcze na 2 aplikacje:P Serum Marion było może nieco słabsze, ale szalenie wydajne. Być może to kwestia dozownika (którego właściwie brak) i wylewam zbyt dużą ilość? Ale wówczas włosy powinny być obciążone, co nigdy się nie stało.


    GADŻETY

    'Invisibobble' rodem z chińczyka. Dwa złote sztuka. Używam tej gumeczki od przeszło 3 miesięcy i nie mogę wyjść z podziwu. Nie zsuwa się w nocy z warkocza, nie pozostawia odgnieceń, można ją myć, błyskawicznie wraca do kształtu wyjściowego po rozciągnięciu. Poniżej różnica między gumeczką nieużywaną (po prawej) a tą która ciągle ląduje na włosach:



    Do białej gorączki doprowadził mnie ten gadżet:



    Moja lampa UV. Dwie górne lampy mrugają jak szalone, coś się zepsuło, kiedy ją ostatnio wiozłam w autobusie:P Co za tym idzie - nie utwardza lakieru. Nie wiem czy warto inwestować jeszcze w tego złoma czy kupić nowocześniejszą wersję LED... Jak sądzicie?


    MODA

    Kocham moje sandałki z Kari! Najwygodniejsze buty na obcasie jakie miałam! Byłam mile zaskoczona, że w tym tanim obuwniczym można dostać też skórzane, porządne obuwie.




    Hmm, wpadek i minusów nie zaliczyłam. Jedyne co mnie potwornie rozczarowało to mój osiedlowy szewc. Byłam w jego zakładzie 8 razy w życiu. 2 razy udało mi się oddać buty do naprawy. Czemu? Gość ma wiecznie urlop! Zawsze sądziłam, że to wymierający zawód i z wstawiania fleków trudno związać koniec z końcem, ale temu panu skutecznie udaje się mnie olewać od kilku lat:D


    INTERNET

    https://www.facebook.com/etnoslow?fref=nf

    Kikimory, podpłomyki, Biskupin. Na fanpage'u My słowianie znajdziecie cudowną historię naszego jestestwa:) Piękne legendy, etymologia i historia Słowian dla ambitniejszych poszukiwaczy no i zza rogu nie wyskakuje Donatan. Same plusy!

    https://www.facebook.com/slowianskibestiariusz?ref=stream

    W temacie polecam również Słowiański bestariusz, gdzie dokładnie opisano każdego demona z naszego kręgu kulturowego. Padłam ze śmiechu, kiedy przeczytałam, że Mamuny prały bieliznę swoimi obwisłymi piersiami, a żeby ustrzec się przed Latawicami należy okadzić się dymem z palonego krowiego łajna :D Jeśli chodzi o fantazję w tłumaczeniu otaczającego nas świata, to słowiańska mitologia nie ma sobie równych!


    Ps. Jutro podsumowanie włosowe. Lipiec był nieciekawym miesiącem, ale podzielę się z Wami tradycyjnie stanem moich włosów:)