10:07:00

PODSUMOWANIE STYCZNIA: COŚ DLA WIELBICELI KOTÓW, NAJLEPSZY SERIAL, ULUBIONE KOSMETYKI, W CZYM PÓJDĘ DO ŚLUBU, NOWY ULUBIENIEC Z YOUTUBE

PODSUMOWANIE STYCZNIA: COŚ DLA WIELBICELI KOTÓW, NAJLEPSZY SERIAL, ULUBIONE KOSMETYKI, W CZYM PÓJDĘ DO ŚLUBU, NOWY ULUBIENIEC Z YOUTUBE
Uczę się, więc mnie wessało:x Wrzucam już podsumowanie miesiąca, kosztem kilku rozdziałów książki do Surowców i składników kosmetycznych. Także ten... licze, że poczytacie i wyrazicie ubolewanie nad mym losem przeklętym^^
Ulubione kosmetyki
 
1 2 3 4
1. Artdeco, Camouflage Cream, odcień nr 3
Jestem przemile zaskoczona genialną pigmentacją tego kamuflażu. Używam go do konturowania czoła i mimo zapewnień pani z Douglasa - wcale nie potrzeba fixera, by dobrze się prezentował przez cały dzień. Ma magnetyczne dno, więc łatwo można go przytwierdzić do dowolnej paletki. Ja pozostawiłam go samemu sobie i noszę w torebce do kamuflowania niedoskonałości podczas dnia:)
2. Inglot, lakier nr 938
Nosz rewelka! Uwieeelbiam ten kolor, konsystencję inglotowych lakierów i ich bardzo dobrą trwałość. Z przyjemnością hoduję paznokciedla tego magnetycznego połysku. Wiecie, taki fioletowy blask drobinek:P
3. Pierre Rene, puder ryżowy nr 00.
Transparentny puder do utrwalania makijażu. Jest tak cholernie wydajny, że po paru miesiącach użytkowania muszę go w końcu dodać do ulubieńców:) Czasem (po kwasach, na kiepskim kremie) zdarza mu się, że zacznę się świecić w ciągu dnia. Na szczęście wygląda wciąż hiper natura,nie i nie pozwala ważyć się kosmetykom 'pod spodem'. No i pod oczami wygląda bajecznie. Wklepuję go bardzo dużo, bo i korektora muszę używać dosyć obficie.Utrzymuje wszystko w najlepszym porządku i nie podkreśla zmarszczek.
4. Bielenda CC Cream 10w1
Na początku się nie polubiliśmy. Zdziwiła mnie jego zielona barwa:P Byłam pewna, ze to zwykły, korygujący CC-podkład. Ten jednak ma zieloną barwę i przeznaczony jest konkretnie do tuszowania czerwonych tonów. Dopiero, kiedy raz przez cały dzień chodziłam bez makijażu, zauważyłam, że faktycznie skóra wygląda bardzo ładnie. Teraz chętnie stosuję go pod makijaż dla wyrównania kolorytu.

Serial dla którego warto zawalić egzamin
Jak to przed sesją, wróciłam do oglądania seriali. Został mi ostatni sezon Breaking Bad i postanowiłam zakończyć naszą toksyczną relację, póki mam jeszcze względnie dobre oceny:D
Gaddjemit faksiet! *.* Nadeszła scena końcowa, w tle słyszę Badfinger. Przez ostatnie kilkanaście odcinków mówiłam sobie 'Nie, nie, nie! Walter to menda nie darzę go najmniejszą nicią sympatii! Wal się Walt!'. No i oczywiście poległam. Te otwarte zakończenie w połączeniu z 'Baby blue', którego tekst jest jakby inspiracją dla całej historii. Jednak autorzy pozostawili mnie z zapartym tchem, otwartym zakończeniem i niewyjaśnioną historią tej piosenki, którą mógł by wyśpiewać sam Mr White:)


Nowa ulubienica z youtube'a
Ucząc się do sesji odkrywam najwięcej świetnych kanałów na youtube:P Trafiłam na recenzję zestawu pędzli BH Cosmetics. Sama mam jeden zestaw od nich i jestem w nim zakochana, więc kliknęłam. A tu totalne zaskoczenie. 11 pędzli Nudziara zrecenzowała w niecałe 6 minut! Z reguły taką ilość włosia dziewczyny opisują godzinami i wyłączam filmik po 4 minutach, bo ile można słuchać o skośnym pędzelku do eyelinera.


Nudziara to rzeczowa kobietka!:) Subnęłam natychmiast, bo filmy są naprawdę różnorodne. Od ciekawych vlogów po porady kosmetyczne. Nie rozumiem czemu ma tak mało wyświetleń! A, i wygląda jak Cameron Diaz:P

Koteł zawsze spoko
Kontunuując wciąż aktualny temat sesji... mam świetnego tumblerka, który możecie namiętnie przeglądać zamiast się uczyć. Jeśli nie lubisz kotów, to lepiej nie klikaj w link. KLIK

punio

Gdy w kościele biją dzwony...(a autorka nawet nie jest katoliczką, tylko ma problem z podtytułami)

Jeśli sobie pomyślałaś, że już się chajtam (tytuł), to niestety muszę Cię rozczarować:P Natrafiłam po prostu na artykuł z sesją sukni ślubnych Liz Martinez.

Zero bufiaststości, żadnych wypchanych w biuście gorsecików. Te suknie są jak własna skóra. A przynajmniej moja *.*


Chyba będę musiała wyjść za mąż kilka razy, bo zakochałam się w połowie kolekcji:P


No to tyle. Wracam do nauki, bo w tym roku wyjątkowo późno kończę pisać wszelakie egzaminy.

23:14:00

ROZJAŚNIANIE WŁOSÓW MASKĄ? SCEPTYCZNIE O MASCE SERI

ROZJAŚNIANIE WŁOSÓW MASKĄ? SCEPTYCZNIE O MASCE SERI
Pewnego dnia trafiłam na post Kosmetycznej Hedonistki. Pisała o masce Seri z miodem i migdałami. Post był generalnie o tym, że udało jej się uzyskać złote refleksy, rozjaśnić włosy. Kupiłam durna tą maskę, licząc na takie same piękne pasemka. Nie pomyślałam, że przecież KH dodawała do niej miodu. Być może stąd efekty widoczne na ślicznych zdjęciach jej równie ślicznych włosów.

Używam tej maski już od miesięcy. Litrowa pojemność służy dogłębnemu poznaniu produktu. Producent ani słowa nie wspomina o rozjaśniających właściwościach tego produktu, ale w Internetach... wiadomości o Seri żyją własnym życiem :)



BLOGOSFERA SWOJE WIE

Na blogu czeszesie.pl znalazłam post z recenzją tej maski. Generalnie jest super  i oczywiście... rozjaśnia włosy. Znalazłam w niej także odnośnik do bloga Alizall, która w swojej opinii zaznacza, że spotkała się z podobnymi zdaniami. Jej samej kolor włosów nieco się zmienił i zauważa czerwone refleksy. Jedziemy dalej? Ok!

Marta, która jest autorką bloga Uroda i włosy swoją recenzję zaczyna właśnie od wspomnienia o rozjaśniających (no właśnie, o tym napiszę coś więcej w kolejnym akapicie) właściwościach miodu. Zerknijcie na fotkę - porównała kolor swoich włosów przed i po. Ja jako wieczny sceptyk, od razu zwróciłam uwagę na ramię Marty. Na kolorze jej skóry doskonale widać, że drugie zdjęcie ma inny kontrast, jest jaśniejsze. Oczywiście nie mam zamiaru dyskredytować informacji, zdjęcia to tylko zdjęcia, trudno złapać odpowiednie światło. Autorka sama najlepiej wie, czy włosy zmieniły kolor:)

Zajrzałam też na Wizaż - KLIK. Nikt nie zauważył rozjaśniającego działania. Poniżej recenzje, które również nie zawierają takiej opinii:


MIÓD ROZJAŚNIA?

Niby tak, jednak w specyficznych warunkach. Miód musi związać się z wodą (w masce już jest woda) i tak jak przy tradycyjnym rozjaśnianiu - potrzebne jest beztlenowe środowisko. Obowiązkowy więc jest czepek, lub inna forma ochrony.
Podczas kontaktu wody z miodem powstaje nadtlenek wodoru (woda utleniona) w hipermałym stężeniu oczywiście.
Co więcej... nasza maska od zejścia z taśmy produkcyjnej ma już wodę połączoną z miodem. Przez cały czas. Otwarta woda utleniona z dnia na dzień traci swoje właściwości. W salonie, kiedy robię hennę mam określony czas na jej zużycie, bo zwyczajnie przestaje działać. Te doświadczenie tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że skład maski nie może pomóc rozjaśnić włosów. Co innego na bieżąco przygotowywana mieszanka z dodatkiem świeżego miodu.



MOJA PRZYGODA Z SERI
Nie będę jej tutaj skrupulatnie recenzować, bo maska jest nawet okej, jest zakwaszająca, łuski włosa raczej skutecznie się wygładzają. W dotyku są miękkie i gładsze. No właśnie, włos o mało porowatej strukturze dużo trudniej przefarbować, znów argument podważający teorię o rozjaśnianiu.
Na swoich włosach efektu złotych refleksów nie zauważyłam. Zupełnie ie miała wpływu na kolor moich włosów. Na początku stosowałam ją bardzo regularnie, 1 lub 2 razy w tygodniu. Ostatnio raczej od święta, bo poznałam ją już na tyle, że nie robi już wrażenia na moich kłaczkach. 
Kiedy jest wilgotno, maska wygląda średnio, włosy mam bardziej matowe. Nie narzekam na nią, ale na pewno nie kupię jej ponownie. Mimo, że pachnie miodem i migdałami. I ma fajną, budyniową formułę.



Tylko co z tym rozjaśnianiem... Miejska legenda? Autosugestia? A może jednak prawda? Powiedzcie co o tym sądzicie!

11:41:00

W DZISIEJSZYCH CZASACH TO WSTYD MIEĆ TRĄDZIK...

W DZISIEJSZYCH CZASACH TO WSTYD MIEĆ TRĄDZIK...
... powiedziała pani doktor. Sytuacja zupełnie prywatna, nie usłyszałam tych słów w gabinecie, ba, nie były nawet skierowane do mnie, ale aż wytrzeszczyłam gały.
Argumentacja osoby, która wypowiedziała te słowa była prosta: przecież teraz jest tyle maści i kremów, nie to co kiedyś. Teraz trądziku można się pozbyć raz dwa, jeśli się tylko zechce.


 ŁATWIEJ DOSTAĆ CZY WYLECZYĆ?

Czy jest na sali dziewczyna, która choć raz trafiła na zapychający krem czy podkład? Założę się, że prawie każda z Was przytakuje teraz przed monitorem:) Pamiętacie jak trudno pozbyć się szkód po takim potworku? Krem nałożysz na twarz 5-10 razy, a potem pozbywasz się podskórnych grudek miesiącami. A co jeśli problem nie pochodzi z zewnątrz? Wtedy sytuacja jest znacznie gorsza - zła dieta, problemy hormonalne, pasożyty to bardzo poważne komplikacja zdrowotne. Kiedy szkód jest wiele badania mogą trwać miesiącami. Tym bardziej, gdy jesteśmy skazani na NFZ. Wydawanie opinii na temat czyjejś cery trwa zdecydowanie krócej:)





EFEKT TRĄDZIKOWCA

Chciałam z Wami pogadać też o pewnym społecznym zjawisku, które zaczęłam zauważać dopiero, kiedy sama pozbyłam się trądziku. No właśnie...
Mając bardzo brzydką cerę nigdy nie usłyszałam ani słowa na temat jej kondycji. Trądzik? Nie ma tematu. Wydawało mi się, że to po prostu dlatego, że wszyscy rozumieją, jak niekomfortowo czuje się posiadaczka cery z problemami.
Teraz, kiedy jestem nawet zadowolona z mojej facjaty, coraz częściej słyszę komentarze na temat nieobecnych wśród grona trądzikowców. Jacy to oni są nieogarnięci, zaniedbani, że pewnie im to wisi.
Wiecie jak wyglądała moja rutyna higieniczna, kiedy trądzik był najostrzejszy? Prałam poszewki poduszek w hipoalergicznym mydle, spałam na nich tylko jedną noc. Jeśli chciałam podrapać się po twarzy - najpierw szłam umyć ręce. Wycierałam twarz tylko jednorazowymi, papierowymi ręcznikami (co zresztą robię do dziś). Moja cera była naprawdę pod kloszem. Kiedy natykam się na komentarze takie jak poniżej...

 ... witki mi opadają. Ciekawe jak często ta pani zmienia poszewki:)

Kiedy mamy przed sobą osobę z widocznie paskudną cerą - nikt nie podejmuje tematu. Dopiero gdy teren czysty można pójść na całość!
Choć takie zachowanie wciąż wzbudza we mnie irytację, to wiem, że to po prostu ludzka rzecz. Też lubię się powymądrzać na temat embarga dla Rosji czy satelitach szpiegowskich USA. Być może pieprzę takie same głupoty jak pani w komentarzu powyżej. Jednak nie podejmując dyskusji z kimś kto ma styczność z tematem - nigdy się tego nie dowiem. Warto rozmawiać, a nie układać scenariusze tylko w swojej głowie.



LEKARZE KONTRA TRĄDZIK

Piszę to z perspektywy osoby, która miała trądzik. Spowodowany właśnie rozregulowaną gospodarką hormonalną. Ha, do tej pory nie wiem co było nie tak! Badania nie stwierdziły niczego specjalnego, a że leczyłam się w tym czasie na coś zupełnie innego, lekarze bagatelizowali mój problem. Chyba właśnie z tego samego powodu, co pani doktor, którą cytowałam powyżej. Przecież to tylko pryszcze.
Choć moja choroba definitywnie pociągnęła za sobą te hormonalne konsekwencje żaden lekarz nie brał pod uwagę stanu mojej cery jako wskazówki co może być nie tak. To ja musiałam przeglądać pubmed, czytać fora internetowe, gdzie wypowiadały się osoby chore na to samo co ja. Pani ginekolog była bardziej zawstydzona niż ja, kiedy prosiłam ją o tabletki, bo już nic innego nie mogę zrobić, a nie chce mi się na siebie patrzeć w lustrze.

To chyba podejście lekarzy deprymuje najbardziej. Tym bardziej, że kiedy spotykam ich na swojej drodze prywatnie potrafią swoją wizją skosić mnie z nóg.

Spotkaliście się kiedyś z pracownikiem służby zdrowia który?

14:13:00

MÓJ TUMBLR MA JUŻ ROK! + WYNIKI LOSOWANIA NAGRÓD WŚRÓD UCZESTNICZEK AKCJI

MÓJ TUMBLR MA JUŻ ROK! + WYNIKI LOSOWANIA NAGRÓD WŚRÓD UCZESTNICZEK AKCJI
Taki post-zlepek. Muszę troszkę pozakuwać w ten weekend, więc jedyne co mam Wam dziś do powiedzenia to, że...


... moje konto na tumblerze ma już rok!:) Zapraszam na miszmasz modowo-włosowo-vintage'owy: KLIK
Jeśli macie swoje konta na tym portalu to podlinkujcie w komentarzu!:)

No i jeszcze info dla uczestniczek akcji! Dziś miały się pojawić wyniki, oto one:


Niekwestionowaną miszczynią została Michasia (blog). Była jedną z najsumienniejszych dziewczyn, które nie dały się leniowi. Dodatkowo stosowała różniaste metody pielęgnacji (naprawdę profesjonalne!) sumiennie wynotowane w tabelce. Michasia wybrała zestaw włosowy (kto by pomyślał).

Kolejną osobę wylosowałam wśród uczestniczek, nawet tych którym poszło nieco słabiej (jak mi ^^), ale przynajmniej miały odwagę zawalczyć. Eliza (blog) pięknie opisała swoją przeprawę i mimo, że nie dogoniła Michasi (bo to zwyczajnie impossibru:D), to też zauważyła pozytywny wpływ i otrzyma zestaw do makijażu, który wybrała przy zgłoszeniu:)

Prezentów nie pokażę, czekam tylko na maile z adresami od Was - bognyprogram@wp.pl. Wkurza mnie niemiłosiernie, kiedy dowiaduję się 10 minut po terminie, że coś wygrałam i już nie mogę się zgłosić, bo za mało czasu spędzam na necie, więc u mnie liberalnie - zwycięzca jest zwycięzcą bezterminowo:) 

Dzięki dziewczyny za udział:)

Miłego weekendu!:)

14:14:00

POSTANOWIENIA NA 2015 ROK

POSTANOWIENIA NA 2015 ROK
W 2014 zrealizowałam swoje postanowienia w hm... 4 miesiące? Nie dlatego, że wcale się nie starałam, ale wszystkie moje cele były dążeniem do czegoś określonego. Jeżeli się już to osiągnie to koniec - po wyzwaniu. Chciałam przeczytać 50 książek z listy La Monde - przeczytałam. Koniec. Chciałam wyhodować 70 cm włosów. Nie ścinałam i wyhodowałam. Koniec. Potem nie czułam się zobligowana do czytania innych książek, nie dążyłam do 80 centymetrów czupryny. Dlatego w 2015 moje cele będą w większości poprawkami moich złych nawyków, długoterminowymi zadaniami na lata, nie na kilka miesięcy. Oto co chciałabym osiągnąć (zaczynając w tym roku:P)...


Znaleźć idealną fryzurę



No, ten punkt akurat nie jest trudny. Wystarczy pójść do fryzjera i coś zmienić. Jednak dobre samopoczucie w ładnej czuprynce to coś, co zostanie na długo potem:) W całym dążeniu do włosomaniaczego ideału pięknych włosów zapomniałam, że włosy to nie trofeum. Nie stoją na półce, tylko są z nami 24 na dobę i warto wyglądać w nich jak najlepiej - nawet kosztem kilku(nastu?) centymetrów!*

*na szczęście jestem dosyć wysoka i szczupła, więc raczej do tego nie dojdzie, bo długie włosy nie zaburzają mi proporcji sylwetki, ha! <spryciara>


Inwestować w kosmetyki hi-end



Czyli po prostu chcesz wydawać więcej kasy?
I tak i nie:) Jest kilka kultowych kosmetyków, na które może będę musiała trochę odłożyć, ale wiem, że od lat cieszą się ogromną renomą. Są też te niezmiernie wydajne, których wysoka cena jest tylko pozorem. Chciałabym w tym roku podszkolić warsztat makijażowy, w końcu to też część mojego kosmetologicznego wykształcenia. Chciałabym, by osoby, które użyczą mi swojej buzi czuły się komfortowo i pewnie, że dzięki wysokiej jakości produktów będą mogły się cieszyć trwałym, pięknym makijażem.
Pod moją toaletką stoi pudło z badziewną kolorówką, której nigdy nie zużyję. Mam kilka błyszczyków w niemal identycznym kolorze, bo tanie było. Mam zamiar się ich pozbyć i już nigdy nie dopuścić do magazynowania się kosmetyków, których nie używam.


Polskie zamiast zagranicznych


Inglot zamiast MAC, Black Red White zamiast Ikei, Decobazar zamiast Zary. To nie jest dla mnie nowość, ale przyznam, że pod wpływem impulsu kupuję byle co bez zastanowienia. Oprócz jakiegoś nikłego wkładu w Polską gospodarkę ważniejsze jest dla mnie, żeby przemyśleć zakup i wybrać coś lepszego. Oczywiście, nigdy kosztem mojej satysfakcji:)
Bardziej niż o kosmetyki, chodzi mi o ciuchy. Kupując w sieciówkach wyglądam ładnie, modnie i ... identycznie jak sto piętnaście szafiarek. Myślę, że dzięki tej taktyce będę czuć się bardziej jak ja sama, nie kolejna osoba w sznureczku do kasy.
A, zapomniałabym. Obraziłam się też na Ikeę, bo nie płacą podatków w Polsce, cwaniaki. Ja muszę, więc nie będę im kabzy nabijać, kiedy sama jestem dojona na każdym kroku:)


Dbać o bloga


Wpadam, piszę sześć postów, ustawiam autopublikację i ... nie zaglądam tu przez miesiąc. Zamiast wrzucić do torebki aparat i cyknąć zdjęcia do posta gdzieś indziej niż w domu, olewam sprawę, bo przecież wieczorem też się da. Aha. szczególnie zimą, kiedy światło jest odpowiednie przez jakieś 3 minuty w ciągu doby:P Postanawiam sobie, że zacznę być systematyczna. Bardzo chciałabym, żeby nie pojawiały się tu współprace barterowe, ale kiedy wybieram się na spotkania blogerskie jest to wręcz nieuniknione.
Chciałabym też założyć w końcu konto na Instagramie. Łatwiej się tam z komunikować niż na fejsie. Sama nie znoszę z niego korzystać, bo wiele rzeczy nie jest wyświetlanych na ścianie i i tak przegapiam najciekawsze rzeczy. No, ale póki co nie umiem zainstalować tego programu umożliwiającego korzystanie z insta na komputerze:P


Planować budżet


Zeszyt do spisywania wydatków kupiłam sobie bezrefleksyjnie parę miesięcy temu. Wiem, że paragony i w ogóle, ale kurczę - po co? Jak to zapisać, żeby wysnuć jakiekolwiek wnioski (oprócz comiesięcznego potrzeby > zarobki)? Już powoli rysuje mi się pewien plan. Dzięki lekturze serii postów z bloga Jak oszczędzać pieniądze coś zaczyna mi świtać:)


Ostatni punkt będzie zdecydowanie najtrudniejszy. Uff:P Któryś z moich celów jest też Twoim? Co tam sobie powymyślałyście na ten piękny 2015?:)

16:00:00

ZAKUPY DOUGLAS, CO KUPIŁAM NA -30% OPRÓCZ MACZUGI?

ZAKUPY DOUGLAS, CO KUPIŁAM NA -30% OPRÓCZ MACZUGI?
Kurczę. Tak sobie bezrefleksyjnie siadłam do pisania, a to chyba jest haul, c'nie? Nawet sobie kiedyś zgooglałam co by to po polsku znaczyło i wychodzi że 'łup'. Kojarzy mi się to z dość brutalną grabieżą z maczugą. Walisz w głowę nagabującą cię ekspedientkę, maczuga robi łup, a ty zgarniasz zdobycze złowieszczo śmiejąc się ochroniarzowi w twarz.

MWHahwhahahahaww33aaaa! I co mi zrobisz galaretowata trzęsidupo?!

Nieee, proszę, nie wal mnie maczugą! Weź lakiery, o istoto omnipotencyjna! Pozwól nam dożyć spokojnej starości wspominając twą łaskę!

Sylwester idzie, bęcwale! Dawaj jeszcze kamuflaże!

Niech Ci służy Artdeco, blogierko znamienita, choć lico twe bez skazy ostało, odkąd masz tą maczugę i nikt nie ośmiela się ciebie wpieniać i narobić zmarszczek.


No, tak by było gdybym miała maczugę. Niestety, musiałam zapłacić. Dlatego to wcale nie jest haul.


Inglot, lakiery 055(lekko perłowy nudziak) i 938 (burgundowy z holo poświatą) / 14,70 zł
Artdeco, kamuflaże nr 3(chłodny, niezbyt ciemny) i 13(niemal biały, z żółtym tonem, jak lubię) / 32,17 zł


Co najchętniej kupujecie w Douglasie? Ja chyba Ingloty, bo zawsze są taniej niż na ich stoiskach:P

16:00:00

BENEFIT POREFESSIONAL - PODRÓBKA CZY ORYGINAŁ?

BENEFIT POREFESSIONAL - PODRÓBKA CZY ORYGINAŁ?
Laseczki, czy któraś z Was miała bazę Porefessional? Znalazłam aukcję, gdzie mogę go kupić w dobrej cenie. Sprzedawca od 3 lat na allegro, zero negatywnych komentarzy. Jednak te białe nogi pani na opakowaniu... Napisy na kartoniku też są z tylu zupełnie inne. Wygląda zupełnie inaczej niż wersja, którą kupiłam stacjonarnie (miałam 7,5ml więc też trudno mi jest porównać opakowania...).

Czy coś takiego istnieje? A może wiecie jak mogę to sprawdzić?



EDIT:
Dzięki za komentarze dziewczyny, utiwerdziły mnie w przekonaniu, że mój tok myślenia jest dobry. Trafiłam na ten artykuł...
HOW TO SPOT FAKE BENEFIT
... i już jestem pewna, że to nie oryginał.
  • walizka jest cała czarna, a nie czarno-szara
  • napisy z tyłu tubki są zupełnie inne
  • kobietka na tubce ma białe ciałko, oryginał powinien być taki jak na kartonik
Jeśli widzicie jeszcze coś istotnego - dajcie znać, może komuś bardzo pomoże ta informacja!

16:00:00

AKTUALIZACJA WŁOSÓW PODSUMOWANIE ROKU 2014

AKTUALIZACJA WŁOSÓW PODSUMOWANIE ROKU 2014
Minął kolejny rok mojej włosomaniaczej zajawki. Mimo, że ja przepadłam na dobre, to mój komputer usilnie podkreśla w postach na czerwono wszystkie włosomanie, olejowanie i OMO:P Diluj z tym stary rupieciu!


Nie rozjaśniam włosów od: 32 miesięcy. W styczniu odrost sięgał za ucho, dziś już trudno mi powiedzieć. Jedyny problem to to, że włosy rozjaśnione mają ciepły, złotawy odcień, a góra chłodny i szarawy. Oprócz mnie nikt nie zwraca na ten niuans uwagi, ale ja to widzę:P Czy kiedyś jeszcze pofarbuję włosy? Na pewno. Jednak raczej w dalekiej przyszłości.


Wyhodowałam: Dokładnie rok temu włosy miały 64 centymetry. Mimo utraty około 8 centymetrów przy podcinaniu końcówek włosy mają dziś 73 centymetry! Według moich skomplikowanych obliczeń udało mi się wyhodować 17 centymetrów. Wow:) Jestem bardzo zadowolona, bo wciąż wydaje mi się, że przyrost stoi w miejscu, a tu proszsz bardzo, grzeczne kłaczki:)

Uniknęłam: chwilowej zajawki na różowe włosy. Niby to tylko płukanka, ale...:P


Cel na rok 2015: ładna fryzura. We włosomaniactwo wsiąknęłam na dobre. Wiele rzeczy, które dwa lata temu sprawiały mi trudność dziś są zwykłą rutyną. Na tyle dogaduję się z moją blond czupryną, że pora przestać traktować ją jak osobny element. Włosy wyglądają już dobrze, pora, żebym ja wyglądała z nimi dobrze. Jeszcze nie wiem sama co się z nimi stanie, ale wiem, że wkrótce oddam się w ręce jakiegoś fryzjera.

Może Wy macie jakieś propozycje?:)

13:54:00

PODSUMOWANIE AKCJI 100 DNI PIELEGNACJI CIALA

PODSUMOWANIE AKCJI 100 DNI PIELEGNACJI CIALA
To już koniec. 100 dni minęło jak z bicza strzelił:) Akcja dobiegła końca, a jak poszło uczestniczkom?


Przypominam kto się zgłosił i czekam na Wasze podsumowania dziewczyny. Chciałabym dostać tylko wypelniony kalendarzyk akcji + parę słów o tym jak oceniacie swoje wyniki:) Wstawcie je w komentarzu pod notką lub na mojego maila: bognyprogram@wp.pl.

Proszę, żeby pojawiły się do 16 stycznia:) Z racji tego, że wyzwanie było cholernie trudne postanowiłam zrobić prezent dwóm osobom - tej, która najlepiej sobie poradziła oraz jednej losowo wybranej. Z wynikami zrobię osobnego posta, pojawi się on 17 stycznia.
 A jak poszło samej organizatorce? Ojjjj słabiutko. Wrzucam więc mój kalendarzy ku pokrzepieniu serc wszystkim, którzy zaliczyli fejla.


Zadanie zaliczone: 51%. Trochę porażka:D
Co robiłam: po prostu denkowałam kolejne smarowidła i peelingi. Nie stosowałam żadnych specjalnych zabiegów:P
Czy wyrobiłam sobie nawyk: nie, nie, nie nie nie. Niestety, ale jeśli się czegoś nie lubi to jest to niemalże niemozliwe:P
Czy jestem zadowolona: jestem zadowolona, że w ogóle spróbowałam. Teraz już wiem, że cały zapas kosmetyków do ciała muszę porozdawać, bo nigdy nie uda mi się tego zużyć. Tym bardziej, że jestem raczej drobnej budowy i mam niewielką powierzchnię do wsmarowywania mazideł:P


Dzięki za udział dziewczyny!:) Poniżej wrzucam pusty kalendarzyk, może któraś z czytających osób zechce na własną rękę podjąć wyzwanie. Powodzenia:)


16:00:00

CZY WARTO ROBIĆ ZAKUPY NA STRONIE BRILU.PL

CZY WARTO ROBIĆ ZAKUPY NA STRONIE BRILU.PL
W jesiennej wishliście pokazywałam Wam piękne, czarne New Balnce'y, które miałam ochotę kupić. Na szczęście odrobinę się znam na kiksach (a raczej na tym, że nie warto się nie znać) i sprawdziłam dokładnie gdzie znajdują się fabryki NB. Definitywnie nie w Hong Kongu z którego każdy sprzedawca oferuje dropshipping (kupujesz usługę przywiezienia butów, nie same buty) ;) Jeżeli masz na nogach NB z allegro, to na 98% są to śliczne fejki. Wpienia mnie to niemiłosiernie, że musiałam przeszukać pół internetu, bo na tym zakichanym allegro nikt ale to nikt nie pilnuje, by podróby były wycofywane, a oszuści karani...

Dobra, ból mięśni pośladkowych opanowany, mogę przejść do rzeczy. Intro miało tylko wytłumaczyć dlaczego zdecydowałam się na zakup butów z brilu.pl :) Otóż skoro stacjonarnie nie mogłam dostać moich wymarzonych butów, o postanowiłam znaleźć coś zupełnie innego!

Oferta sklepu

Lata 90, seksowne szpilki, nowoczesne formy - wszystko co aktualnie modne. W bardzo przystępnych cenach! Co ciekawe - mają też ofertę dla panów! Można kupić facetowi parę kapci i udawać, że te trzy pary dla nas to tak przy okazji:P
Dawno nie widziałam sklepu, który tak dobrze oddawałby mój styl. Króluje czerń, co wydaje mi się niesamowicie praktyczne - tych modeli zawsze brakuje i szybko znikają ze sklepów - tutaj na pewno znajdziesz parę czarnych botek na jesień:) Same zobaczcie:


Wygląd strony

Jeden z ładniejszych butowych sklepów jakie odwiedzałam! Wszystko jest niesamowicie czytelne, pięknie zgrane kolorystycznie. Buty można obejrzeć pod różnym kątem najeżdżając jedynie myszką na wybrany model. Łatwo się tam poruszać, można zasugerować się zdjęciami na modelkach. Bardzo lubię, kiedy sprzedawca pokazuje buty 'na człowieczej stopie', bo łatwiej wyobrazić sobie pewne proporcje:)

Dostawa

Tutaj jeden mały szkopuł. Dostawa jest dosyć droga. Nie ma też możliwości odbioru osobistego. Dla zamówień powyżej 200 zł dostawa jest gratis. Słowo o dostawie powiem też w części 'Rabaty' :)


Zamówiłam przesyłkę w niedzielę wieczorem. W poniedziałek popołudniu była już w drodze, a o 16 we wtorek czekała już na mnie w paczkomacie! Propsy dla InPost za błyskawiczny transport jak i dla sklepu za błyskawiczne nadanie!


Ceny

Coś tam już wspominałam, ze tanio? No więc najtańsze tenisówki dostaniemy już za 30 złotych, a najdroższe botki za 160 zł. Nie liczcie oczywiście na skórzane produkty.


Rabaty

Najmilsza część:) Za samo zapisanie się do newslettera dostaniemy -10% nawet na przecenione egzemplarze. Wszystko bez wyjątku - to mi się podoba!
Po otrzymaniu pierwszej przesyłki w kartonie z butami znajdziecie kolejny rabat dla stałych klientów - kod na darmową wysyłkę. Ja swój na pewno wykorzystam:)
Wspominałam, że znalazłam Brilu na allegro? Tam też można kupić wszystkie ich buty. Niestety, brak cen promocyjnych. Warto porzucić allegro na rzecz zakupu na stronce. Rozmiary 39-40 były przecienione! Ja oszczędziłam 50 zł plus rabat z newslettera:) Szukajcie przy rozmiarach znaczków hot price.


Program lojalnościowy

Chyba zrezygnuję z informowania o tym punkcie, bo właściwie nigdzie już to nie funkcjonuje:P Stali klienci są zaskakiwani darmową dostawą, pewnie przy każdym zamówieniu coś tam skapnie, ale nigdy nie wiadomo co:)


Zamówienie

Botki na obcasie
119 zł 69 zł

Od paru sezonów szaleję na punkcie wężowych wzorów, więc od razu wpadły mi w oko. Są wygodnie i nie odbiegają wyglądem od zdjęcia na stronie. Niestety... fleki są potwornej jakości, a brak dodatkowej pary w komplecie. Nosiłam je już 2 razy i obstawiam że jeszcze 3 wyjścia i będę musiała zanieść je do szewca... Dodatkowo - zamek w prawym bucie lubi się zacinać. Buty są z dziwnego, śliskiego tworzywa, które wydaje paskudny dźwięki kiedy się o siebie ocierają. Nie są warte 120 złotych.





tutaj dobrze widać jak mocno zdarł się już flek


Zakochałam się w ich butach od pierwszego wejrzenia, jednak jakość nie powala. Za 120 złotych we wszechdostępnych sieciówkach możecie znaleźć coś dużo lepszego. A przynajmniej ja nie trafiłam na aż tak kiepskie fleki...
3,5/5 za modne modele.

Bardzo mnie cieszy Wasze zainteresowanie serią tych postów. Proszę Was zatem o czynną dyskusję pod notkami, jeśli miałyście do czynienia z danym sklepem. Każdy komentarz wnosi nowe informacje i pomaga zweryfikować jak pracuje dana firma
Tutaj link do zakładki z innymi recenzjami sklepów - KLIK. Koniecznie zajrzyjcie i podzielcie się doświadczeniami! :)