16:00:00

15 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW 16-31 STYCZNIA

15 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW 16-31 STYCZNIA
W drugiej połowie stycznia miałam okazję wypróbować parę nowych rzeczy - mniej lub bardziej znanych. Męczyłam paskudną olejową wcierkę i uzyskałam 2 cm przyrostu na miesiąc, czyli zero poprawy. 
Zachwyciła mnie saszetka szampon + odżywka Farmony Skrzyp polny. Szampon po prostu genialny! Zero splątanych kosmyków i niesamowita gładkość. Po tym duecie spodziewałam się przesuszu, ale nie musiałam nakładać nic oprócz serum. Zwykle zabezpieczam włosy od ucha w dół, tym razem wystarczyła kropelka na końce, tak na wszelki wypadek. Oba produkty są dostępne w pełnowymiarowej wersji (szampon w Biedronce za 4,99, odżywka online lub w aptekach).
Z olejowaniem na początku było krucho, bo wciąż nie po drodze mi było z kupnem nowej butelki oleju lnianego (tutaj o moim ulubieńcu - KLIK), ale wzięłam się w garść i dałam moim kudłom to co najbardziej lubią.
Jestem też zachwycona opiewaną w blogosferze odżywką Long Repair Nivei. Kawał dobrego silikonu po krótym nie potrzebuję już żadnego zabezpieczania końcówek.
Plany na luty? Nowa wcierka i częstsze płukanki z naftą:)

16.01
17.01 Szampon Farmona Skrzyp polny + Odżywka Skrzyp polny 10 min; Kuracja Marion 7 efektów z olejkiem arganowym
18.01
19.01 Szampon Nivea Long Repair + Odżywka Long Repair 10 min
20.01
21.01 Olejek łopianowy + Olej lniany 2h; Szampon Ziaja lawendowy do włosów normalnych + Odżywka Long Repair 20 min
22.01
23.01
24.01 Olejek łopianowy 2h, Szampon Yves Rocher stymulujący przeciw wypadaniu włosów + Odżywka Yves Rocher odbudowująca z olejkiem jojoba 20 min
25.01
26.01
27.01 Olejek łopianowy + Olej lniany 2 h , Szampon Ziaja Lawendowy do włosów przetłuszczających + laminowanie żelatyną (z odżywką Planeta Organica, 30 min
28.01
29.01 Olejek łopianowy 2h, Szampon Yves Rocher, odżywka Long Repair; płukanka z naftą kosmetyczną
30.01
31.01 Olejek łopianowy 2h, Szampon Long Repair, Toskańska maska Planeta Organica + łyżeczka oleju lnianego 30 min.; kuracja Marion na końcówki

To już 20 miesięcy odkąd nie rozjaśniam włosów, udało mi się zrobić zdjęcia na których widać dokąd sięga odrost - ledwie za ucho:( Utleniacz bardzo spowolnił ich wzrost, mimo, że teraz to 'aż' 2cm, to przez pierwszy rok powrotu do naturalek włosy właściwie nie rosły. 


No i dziękuję Wam za ponad 100-osobowe grono! Bardzo mi miło, że tracicie czas właśnie u mnie :)

18:00:00

ILE KOSMETYKU WYSTARCZY? OBRAZOWO O JEDNORAZOWYCH PORCJACH KREMÓW, OLEJKÓW, ŻELI ETC

ILE KOSMETYKU WYSTARCZY? OBRAZOWO O JEDNORAZOWYCH PORCJACH KREMÓW, OLEJKÓW, ŻELI ETC
Temat bardzo prosty, nie będę Was zanudzać kilometrowym wywodem o marnowaniu się produktu, za to wypalę wam gałki oczne moimi mistrzowskimi grafikami. Tak, dziadowska jakość wszelakich obrazów to mój znak rozpoznawczy!:D
Przechodząc do sedna - oto kilka wykresów z obrazowo przedstawioną ilością kosmetyku, którą powinnyśmy nakładać na siebie za jednym razem.


* jeden migdał







Przeglądając internet w poszukiwaniu tych proporcji uderzyło mnie jak cholernie niewydajne są moje odżywki do włosów!

21:50:00

SCHOWAJ PORTFEL CZYLI KOSMETYKI NIEWARTE KUPNA - PIELĘGNACJA I KOLORÓWKA

SCHOWAJ PORTFEL CZYLI KOSMETYKI NIEWARTE KUPNA - PIELĘGNACJA I KOLORÓWKA
 Bubel może się przytrafić każdemu - a to w postaci nieprzemyślanego zakupu, nietrafionego prezentu czy też nawet po wnikliwym przejrzeniu całego KWC. Coś nie pasuje i koniec. Mam tu kilka takich przypadków - NOThave list :)




 1. Olejek łopianowy z nagietkiem, Mirra. Mam go ze sklepu naturadlapiękna, kosztuje niecałe 12 złotych. Za tą cenę można dostać porządną wcierkę, która powstrzyma wypadanie, przyspieszy porost i będzie łatwa w użyciu. Olejek jest niefunkcjonalny - wielka dziura zamiast jakiegoś ludzkiego dozownika, nakaz aplikacji na ciepło (oszukałam przeznaczenie i podgrzewałam go suszarką już na głowie, ha!). Musisz masować przez 15 minut, potem czekać kolejne 2 godziny, by móc zmyć cudeńko. Wywołał u mnie zatkanie porów na skroniach i przy zakolach powodując tym samym wysyp małych krostek. Nie mogę powiedzieć o nim nic dobrego...

2. Rewitalizujący koktajl do ciała z żurawiną i granatem, Apis. Kosztuje około 14 złotych za 200 ml. Cuchnie. Smaruję nim sobie od czasu do czasu nogi przed snem, bo tylko w ten sposób mogę go zużyć nie cierpiąc katuszy. Wygładza skórę nie pozostawiając filmu, co uważam za świetną opcję, ale kto wytrzyma ten nieludzki odór chemikaliów i sfermentowanego soku?

3. Szampon stymulujący przeciw wypadaniu włosów, Yves Rocher. 14,90 zł za 200 ml. Główna waga - śmierdzi. Śmierdzi i pozostawia brzydki zapaszek nawet do doby po umyciu głowy. Mimo dobrego, naturalnego składu nie radzi sobie jakoś specjalnie z wypadaniem włosów - to wciąż tylko zwykły szampon. Jeśli nie oczekiwać od niego żadnego działania - jest zbyt drogi. Z kolei olewając cenę i nastawiając się na dobry produkt - znów się rozczarujemy.

 

4. Żel do goleni, specjalnie wyprofilowany do okolic bikini, Wilkinson. 20 zł za 150 ml. Ha, niedoczekanie wasze, żebym kaleczyła sobie bikini tym dziadostwem. Wypróbowałam go pod pachami i efekt 'na wodę' jest identyczny. Nie pojmuję w ogóle fenomenu pianek, no ale jakoś muszą działać, skoro faceci bez nich nie mogą przeżyć golenia. Moje cieniutkie blond włoski na nogach również nie są pod wrażeniem. 20 zł wydane na kosmetyk-widmo i moje ostatnie podejście do pianek.

5. BB Magic Lipgloss 6w1 błyszczyk do ust, Eveline. Kupiłam go w aptece za niecałe 12 zł. Mój kolor to 368. Mimo, że bardzo naturalny, ciepło-brzoskwiniowy, to nie stapia się z ustami. Jest lepki, wciska się w każdą nierówność i wygląda bardzo nienaturalnie. Da się go nosić po wklepaniu go palcem i zebraniu nadmiaru. Zostaje nam wówczas lekka błyszcząca warstewka bez żadnego koloru. Nawet nie chce mi się sprzwdzać jakie 6 opcji przewidział producent...

6. Ideal Cover Make Up, Kobo. W drogerii Natura kupimy go za ok. 17-20 zł. Krycie - bardzo dobre. Ci którzy przewinęli się przez moje notki o walce z trądzikiem wiedza, że mam co zakrywać, oooj mam. Przez około godzinę od nałożenia wszystko wygląda bardzo dobrze. Niestety, godzina to niewiele. Podkład waży się błyskawicznie, wygląda obrzydliwie na rozszerzonych porach i w ogóle w strefie T, gdzie świecę się najbardziej. Jest za to bardzo jasny i może wykorzystam go do konturowania twarzy. To co dla mnie jest kolejną wadą dla innych może okazać się zaletą - podkład Kobo ma różowe tony, mi zupełnie nie odpowiada i wyglądam dziwnie, szczególnie na zdjęciach. A niby do makijażu fotograficznego również się nadaje:P Chyba po użyciu photoshopa.

7. Lakier Safari Trendy Colour, kolor nr 165. Intensywny, nienaturalny kolor, lekko smużący, szybko odpryskujący.

8. Care Romeis nail polish. Dostępny w wieelu chińczykach w zawrotnie niskiej cenie za 20 ml - największy lakier jaki kiedykolwiek miałam. Niestety w środku znajdziemy śmierdzacą emalię do emaliowania amelinium. Nie ważne ile warstw - nie da się go równomiernie rozprowadzić i ukryć smugi. Zupełnie nie gra z top coatem, który też nie jest w stanie pomóc w ludzkim wykończeniu. No i oczywiście pędzelek odpadł od nakrętki.

9. Marion 7 efektów kuracja z olejkiem arganowym do włosów. Cena 6-7zł za 15 ml. Wiele dziewczyn chwali go pod niebiosa, mi w niczym nie pomaga, jest jak zwykła odżywka bez spłukiwania w bardzo małej pojemności dużej cenie i niskiej wydajności. Końcówki jakby jej nie zauważały, na długości pomaga mi rozczesać włosy. Wolę prawdziwy olej przed myciem.

17:43:00

MODA ZA KULISAMI - CIEKAWY TRIK MAKIJAŻYSTY

MODA ZA KULISAMI - CIEKAWY TRIK MAKIJAŻYSTY
Scrolluję sobie tumblerka, trafiam na zdjęcie pięknej naszej Frąckowiak, rebloguję i... zaraz, zaraz. Co oni wymyślili z tym makijażem?


Żeby maksymalnie powiększyć górną powiekę i unieść brwi wizażyści przyklejają taśmę klejącą do skroni modelki. Potem wystarczy pięknie ułożyć fryzurę i gotowe!

Czujecie się oszukane czy raczej zainspirowane?:D

15:45:00

15 HAIR PROJECT ULUBIONY PRODUKT - OLEJ LNIANY

15 HAIR PROJECT  ULUBIONY PRODUKT - OLEJ LNIANY
Od ostatniego posta z tego wyzwania minęło wiele czasu. Miałam spory problem z wyborem ulubionego produktu - wszystko niby super, ale zawsze było się do czego przyczepić. Dlatego wolałam poczekać na coś naprawdę wyjątkowego - doskonale pielęgnującego, naturalnego i dostępnego w wielu spożywczakach;) Właściwie już od roku olejuję włosy, z mniejszą lub większą częstotliwością, ale udało mi się poznać wiele olejków. Oczarował mnie tylko jeden i sprawił, że nakładam go z przyjemnością.


Mowa o oleju lnianym. Miałam wersję ze sklepu i kupioną od lokalnego wytwórcy. W smaku była duża różnica, kolor kupionego-rafinowanego oleju był mniej intensywny, natomiast włosy nie czuły różnicy.

Część z Was pewnie wie, że wysokoporowate włosy lubią oleje z dużą ilością kwasów tłuszczowych wielonienasyconych. W 100 ml oleju lnianego znajduje się aż 64g tej substancji. Dla porównania - nasyconych jest jedynie 8 gram.


Mój olej to Goccia D'oro, kosztuje niecałe 30zł (np. Auchan). Z racji tego, że jest rafinowany - ma długą datę ważności i można go trzymać w lodówce. Olej tłoczony na zimno, nieoczyszczony należy trzymać w temperaturze pokojowej nie dłużej niż miesiąc. Dlatego też wolę wersję ze sklepu.

Przejdźmy do sedna: czemu on jest taki dobry?
  • zmywa się błyskawicznie, jeśli nie przesadzimy z ilością (2 łyżki na włosy za łopatki), to wystarczy sama piana i późniejsze nałożenie odżywki lub jedno mycie szamponem na całej długości
  • nawilżenie utrzymuje się w równym stopniu do kolejnego mycia - oliwa z oliwek nie dawała mi efektu na tak długi czas
  • gładkie, lśniące, sypkie włosy
  • brak przeciążenia i zbitych strąków - skoro tak łatwo się zmywa nie ma o tym mowy
  • jest świetnym suplementem - jedną łyżkę przeznacz na włosy, a drugą zażywaj zamiast aptecznych preparatów


 Znacie mojego ulubieńca?:)

17:35:00

OKIEM KOSMETYCZKI: O CZYM ZAPOMINASZ PO WYKONANIU MASECZKI?

OKIEM KOSMETYCZKI: O CZYM ZAPOMINASZ PO WYKONANIU MASECZKI?
Dziś kolejny krótki post, który może zwróci Waszą uwagę na szczegół często pomijany w domowej pielęgnacji. Sama kiedyś miałam z tym problem i nie rozumiałam, że ten krok jest niezbędny.

Wyróżniamy dziesiątki różnych typów masek. Nawilżają, odżywiają i regenerują bądź normalizują, matują i działają ściągająco. Ile problemów skórnych tyle typów masek. Mogą mieć efekt natychmiastowy lub widoczny dopiero po kilku zastosowaniach.

Nakładamy, relaksujemy się przez 10-30 minut, zmywamy i... Tonizujemy!



Można pomyśleć, że w związku z przetarciem skóry tonikiem zmyjemy warstewkę dobroczynnych substancji, ba, maseczka jest przecież pełnowartościowym kosmetykiem - ma na pomóc a nie prowadzić do kolejnych czynności.

Tonizujemy skórę po każdym kontakcie z wodą podczas zmywania (masek, makijażu, zanieczyszczeń), a wyjątkiem od tej reguły jest jedynie płyn micelarny - możemy nim zastąpić tonik.

Każdy specyfik, który stosujemy do upiększenia zaburza w mniejszym lub większym stopniu pH naszej skóry. Maseczka mając kwaśny odczyn (bo taki powinien mieć każdy tonik) nie mogłaby posiadać w składzie wielu substancji aktywnych stymulujących Twoją skórę do działania. Mimo, że świetnie nawilży, ukoi czy zliftinguje nie będzie mogła ochronić cery przed grzybami i bakteriami, które nie lubią naszego standardowego pH. Pozbywając się podstawowej ochrony mikrobiologicznej wcale nie pomagamy swojej skórze. Dlatego zawsze po zmyciu maski należy sięgnąć po tonik.

 


Czasami efektem bardzo bogatej maski może być uporczywe świecenie. Dobry tonik rozwiąże także ten problem. Mając tłustą cerę nie musisz rezygnować z odżywczych i nawilżających maseczek. Ważne, by znaleźć dobry, normalizujący pracę gruczołów łojowych tonik i nie ograniczać swych wyborów wyłącznie do masek z glinką.

Często maseczki do cery tłustej są opatrzone informacją jakoby również tonizowały skórę. To już od Was zależy, czy te zapewnienie Wam wystarczy, czy mimo wszystko po kontakcie z wodą zechcecie ponownie użyć toniku.

Odkąd stosuję tę regułę zmieniłam zdanie o kilku nielubianych wcześniej produktach. Jak tam u Was z maseczkami?:)

23:34:00

15 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW 1-15 STYCZNIA

15 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW 1-15 STYCZNIA
1.01 suchy szampon Isana
2.01 OMO: balsam Mrs Potters aloes i jedwab + szampon Ziaja lawendowa do włosów przetłuszczających się + Mrs Potters; kuracja z olejkiem arganowym Marion
3.01 -
4.01 Olejek Łopianowy z Nagietkiem Mirra, olej lniany -2h; OMO: Balsam Mrs Potters + Szampon Nivea Long Repair + Balsam oliwkowy Planeta Organica; kuracja Marion
5.01 -
6.01 MO: Szampon Ziaja lawendowa + Odżywka odbudowująca z olejkiem jojoba Yves Rocher; kuracja Marion
7.01 -
8.01 MO: Szampon Nivea Long Repair + Balsam PO
9.01 -
10.01 OMO: balsam oliwkowy PO + Szampon Nivea Long Repair + balsam oliwkowy PO
11.01
12.01 olejek łopianowy 2h, olej lniany 15 min; OMO: balsam oliwkowy PO; Ziaja
13.01 -
14.01 olej 4h, Szampon Ziaja, Maska Toskańska PO 15 min; serum Marion
15.01 nafta na końcówki

Znów przestałam związywać włosy na noc. Końcówki po koku są często potwornie wygniecione i podniszczone, a jeśli nie zepnę ich mocno, to po chwili kontaktu z poduszką cały misterny koczek zwyczajnie się rozpada. Muszę kupić jakieś małe spinki żabki, może uda się je jakoś bezboleśnie umiejscowić na całą noc.
Mimo, że najwyzsza pora zabrać się za podganianie porostu włosów, to zapominałam o regularnym stosowaniu olejku łopianowego Mirra. Zapomninałam to może nieodpowiednie słowo - zwyczajnie mi się nie chciało.
Upierdliwa aplikacja skutecznie mnie do niego zniechęca, a efektów po pierwszej serii brak. Olej trzeba aplikować na ciepło, jego formuła nie nadaje się do rozpryskiwania - trzeba maczac palce i centymetr po centymetrze wmasowywać olejek w skórę głowy. Masaż nie może trwać krócej niż 15 minut, a potem trzeba z tym wszystkim siedzieć 2 godziny. To będzie moje ostatnie podejście do olejków przyspieszających porost. Jest tyle produktów, że nie warto tak się męczyć:)
Po raz kolejny wyczytałam, że dziewczyny zamiast kłopotać się zmywaniem nafty z włosów dodają kilka kropel do płukanki. Muszę się przestawić na ten sposób, bo większość szamponów ma spory problem z domyciem tego cholerstwa. Działanie jest świetne, więc nie chcę z nafty rezygnować.
Cele na kolejne 15 dni: zużyć olejek na porosti i szybko przerzucić się na coś lepszego oraz zacząć stosować naftę w formie płukanki.

Zdjęcie dziadowskie, bo nie mogłam się dogadać z aparatem :(

20:55:00

3 PRAKTYCZNE, SZYBKIE FRYZURY NA EGZAMIN, DO SZOŁY LUB PRACY TUTORIALE

3 PRAKTYCZNE, SZYBKIE FRYZURY NA EGZAMIN, DO SZOŁY LUB PRACY TUTORIALE
Każdy ma nieco inne wyobrażenie na temat dobrej fryzury na egzamin. Ma być po prostu wygodna? A może elegancka i bardziej szykowna niż codzienny kucyk? Oto kilka moich propozycji, które zadowolą chyba każdego, kogo w niedługim czasie dopadnie sesja (lubi już dopadła - współczuję).


1. Włosy pięknie się dziś układały, zostawiłaś je luzem, ale... teraz latają po kartce i dekoncentrują? Na pewno masz zapasowy ołówek lub długopis.


 

Potrzebne: włosy i cokolwiek. Ja wybrałam kredkę do oczu.
Czas wykonania: 20 sekund:)




2. No dobra, a na ustny? Wypadałoby się zaprezentować nieco lepiej. I nie musi się to odbyć kosztem półgodzinnej walki z każdym włoskiem. Oto dowód:


Potrzebne: 2 wsuwki i ewentualnie gumka do włosów (szczególnie dla sliskich, niskoporowarych włosów).
Czas wykonania: 3 minuty


 3. I coś dla krótszych włosów, postopniowanych, o niewielkiej objętości.


Potrzebne: 3 wsuwki
Czas wykonania: 3-5 minut.


Mam nadzieję, że znalazłyście coś dla siebie i odpowiednia fryzura nada Wam pewności siebie.

19:01:00

OKIEM KOSMETYCZKI: TYP CIEPŁY CZY ZIMNY - BŁYSKAWICZNA DOMOWA ANALIZA KOLORYSTYCZNA

OKIEM KOSMETYCZKI: TYP CIEPŁY CZY ZIMNY - BŁYSKAWICZNA DOMOWA ANALIZA KOLORYSTYCZNA
Poznaj swój typ urody - ta podstawowa wiedza ułatwi Ci nie tylko podjęcie decyzji o doborze stroju, ale i podkładu, koloru włosów czy decyzji o wizycie w solarium.
Do wyboru mamy tylko dwie opcje, więc test jest naprawdę bardzo łatwy. Możesz mieć chłodny lub ciepły typ urody. Wykonaj polecenia, które umieszczam poniżej, a potem zapoznaj się z krótką charakterystyką obu tonacji. Przeczytaj je dopiero na końcu, żeby nie sugerować się moimi podpowiedziami:)

Musisz mieć:
1. Złotą chustę lub jakikolwiek ciuszek w tym kolorze. Może być błyszczący, brokatowy, matowy - bez znaczenia.
2. Srebrną chustę lub jak wyżej - jakąś część garderoby. Może to być również srebrna folia do pieczenia.
3. Od biedy złota i srebrna biżuteria - ale bardzo obfita:) Musi być ją dobrze widać.
4. Aparat fotograficzny/ajfonik/coś co pstryka zdjęcia.
5. Jasna powierzchnia, która będzie tłem dla zdjęcia. Może być prześcieradło, obrus lub po prostu biała ściana.
6. W razie problemów - dwie lub trzy życzliwe dusze, które podpowiedzą:)

Do testu musisz podejść bez makijażu, zdejmij okulary. Jeżeli masz farbowane włosy - zwiąż je w kucyk i ukryj, natomiast naturalny kolor włosów możesz wyeksponować poprzez rozpuszczenie ich.
Przygotuj aparat, a następnie przyłóż złotą chustę/ubranie do szyi. Cyknij zdjęcie portretowe tak by było widać tylko twarz i chustę. Ważne jest, by tło niczym się nie wyróżniało - tylko kolor chusty i Twój.
To samo zrób ze srebrną chustą. Zgraj zdjęcia na komputer, by dobrze się im przyjrzeć - jeżeli lepiej wyglądasz w złotej oprawie - jesteś typem ciepłym. Analogicznie: twarzowe srebro oznacza typ chłodny.
Bardzo możliwe, że bedziesz miała problem z wyborem. Widzisz się codziennie w różnych odsłonach, warto mieć kogoś kto doradzi. Spytaj mamę, brata, przyjaciółkę, albo umieść obie fotki na blogu - niech czytelniczki pomogą wybrać:)


Poniżej mała ściągawka, która ułatwi Ci wybór.


ofeminin
Chłodny typ urody:
- pergaminowa/alabastrowa skóra, prześwitująca
- srebrna oprawa chowa siniaki pod oczami
- oczy nabierają blasku
- kolor tęczówki harmonizuje z kolorem srebrnej chusty
- ktoś określił Cię już jako lato lub zimę
- jeżeli włosy mają naturalny kolor: zimny brąz, popielate blondy
- lekko blade, pudrowe usta, w zgaszonych kolorach






srebrnaagrafka
Ciepły typ urody:
- rude włosy, złote blondy
- skóra brzoskwiniowa lub w kolorze kości słoniowej
- rumieniec na policzkach wygląda zdrowo
- łososiowy róż czerwieni wargowej komponuje się złotą oprawą
- wiesz, że jesteś wiosną lub jesienią
- tęczówka bardzo różna, trudno się nią zasugerować



 Ja jestem chłodnym latem:) Pochwalcie się co Wam wyszło!

15:01:00

DO DZIESIĘCIU RAZY DENKO II KRÓTKIE RECENZJE

DO DZIESIĘCIU RAZY DENKO II    KRÓTKIE RECENZJE
Dzisiejsza dziesiątka ma tylko jednego faworyta, reszta recenzji jest raczej ku przestrodze. Zapraszam:)



1. Balsam Mrs. Potters odbudowa i nawilżenie aloes i jedwab.
Pół litra ożdywki za ~7 złotych - można się spodziewać kataklizmu, a jednak byłam bardzo zadowolona. Miałam ją przez niemal pół roku, zawsze się do czegoś przydawała. Ma przyjemny zapach, dobrą konsystencję i niesamowitą wydajność. Śmiało można do niej dosypać mąki ziemniaczanej lub dodać olejku, bo dobrze współpracuje z półproduktami. Polecam!
4,5/5



2. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z wyciągiem z bławatka, Yves Rocher.
Dosyć drogi, ale bardzo wydajny. Lubię dwófazówki, to już druga buteleczka, w zapasie mam kolejną:) Bardzo dobrze zmywa tusz, eyeliner nieco gorzej, ale to raczej przez specyficzne umiejscowienie. Faza olejowa pozostawia lekko tłustą warstewkę, ale szybko się wchłania i znika, resztki z twarzy można zmyć podaczas tonizacji. Delikatny dla oczu, nie podrażnia, nawet jeśli zapomnę wyjąć soczewek.
4/5

3. Tibetan Energy Maseczka do twarzy oczyszczająco-normalizująca, Pollena-Malwa.
To tylko połowa opakowania, górna część gdzieś mi się zawieruszyła. Duży plus dla producenta, który rozdzielił maskę na 2 części. To moje drugie opakowanie, wcześniej, keidy miałam większy problem z trądzikiem spodobała mi się bardziej, teraz działanie było dużo mniej widoczne. Pachnie ładnie, ma kremową konsystencję i łatwo ją zmyć. Na pewno kupię ją ponownie, bo w Auchan kosztuje niecałe 2 złote, co jest chyba głównym jej plusem. Spróbuję ją podrasować sypką glinką.
4/5

4. Totes Meer Maske mit Algen, Schaebens.
Dostępna w DM lub przez internet. Droga, jej cena waha się od 6-8 zł. Myślę, że nie opłaca się kupować takich drogich jednorazowych masek, tym bardziej w zwykłej drogerii. Ma dużą pojemnośc, spokojnie starczy na dwie aplikacje, jednak nie lubię trzymać umorusanej papki w saszetce, której już nie da się zamknąć. Po tygodniu od otwarcia szczerze wątpię w jej higieniczne użycie - zużyłam ją na raz. Tuż po nałożeniu bardzo piekła mnie twarz, ale niemiłe uczucie szybko minęło. Kremowa, tak jak ta opisywana powyżej, pachnie minerałami, smrodek alg niewyczuwalny (czyżby znikoma zawartość?). Cera była bardzo oczyszczona, ale po 2-3 godzinach zaczęła się potwornie świecić. Maska do cery tłustej, która rozregulowuje pracę gruczołów łojowych? Średnio.
3,5/5


5. Sól do kąpieli 100% rozpuszczalna mleko i miód, On Line.
No super, 100% rozpuszczalna - jak niby sól ma się nie rozpuścić w wodzie? Banalne zapewnienie producenta? Też tak myślała - do pierwszego użycia. Okazało się, że sól jedna może nie rozpuścić się w wodzie, bo jest w niej pełno małych kamyczków... Nie otwieram kosmetyków w sklepach, więc zapach mogłam sobie tylko wyobrazić i cóż, dawno się tak nie zawiodłam. Sól cuchnie niemiłosiernie, na szczęście odorek nie pozostaje na skórze. Nie polecam, zmiękcza skórę raczej przeciętnie,l a towarzyszące kąpieli niemiłe doznania ostatecznie ją skreślają
2,5/5

6. Rexona Women, Cotton Ultra Dry 48 H.
'Constant High Protection' głosi dodatkowa naklejka na zatyczce. Ha. Chyba podczas pracy biurowej, takiej mało stresującej. Spociłam się jak szczur w drodze na pocztę, jakieś kilkaset metrów w tę i spowrotem od mojego bloku. Lubię formę sztyftu, ale zdecydowanie wolę lady Speed Stick. Wracam z podkulonym ogonem.
2/5

7. Zmywacz regenerujący, Carrefour.
Smrodek, mała wydajność, szorowanie jednego paznokcia przez 3 minuty. Nope, nie dla mnie - tym bardziej, że aceton bardzo mi szkodzi. W porównaniu z Donegalem jest naprawdę kiepski.
3/5


8. Eveline, 8w1 Total action, skoncentrowana odżywka do paznokci.
Bardzo tania, ogólno dostępna zabójczyni. Przy diamentowej czasami bolała mnie macierz paznokcia, raz pojawił się krwiaczek, ale twardość i szybki wzrost były zbyt kuszące. Kupiłam więc jej siostrę o identycznym składzie - 8w1. Drugiej buteleczki paznokcie już nie wytrzymały. Pojawiły się objawy onycholizy, palce bolały nawet dobę po aplikacji (a robiłam to naprawdę sporadycznie, nie tak często jak kazał producent), na szczęście płytka szybko się zregenerowała. Dopóki nie domyłam ostatnich resztek odżywki. Kiedy pazurki zostały 'gołe' zaczął się dramat. Rozdwojonych płytek mam już 6, dwa paznokcie do 1/3 macierzy. Niegdy więcej formaldehydu.
2/5

9. Pomadka nawilżająca Carrefour.
Jakoś tak przypadkiem kupuję pomadki:P Ładnie pachniała truskawkami, natłuszczała wargi. Niby nic, ale z powodu małego nawilżenie usta dusiły się pod wazelinkowo-parafinowym płaszczykiem i skórki obłaziły pod koniec dnia jak wężowi.
3/5

10. Nivea, regenerujący krem na noc, cera mieszana.
W ogóle nie wiem po co znów się nabrałam na tą mieszaną cere. Jakim cudem coś ma pasować zarówno do normalnej jak i do tłustej cześci? Świeciłam się jak latarnia, ale to nic- przecież w środku nocy wcale mi to nie przeszkadza. Niestety, Nivea znów mnie zapchała. Skład jest bardzo przeciętny, wolałam nie ryzykować i skończyłam go wklepując go w szyję (dekolt też nie polubił tego kremu).
2/5


13:26:00

7 DZIWNYCH SPOSOBÓW PIELĘGNACJI WŁOSÓW

7 DZIWNYCH SPOSOBÓW PIELĘGNACJI WŁOSÓW
1. Orzeszki ziemne
Około 400g orzeszków ziemnych mielimy blenderem lub mikserem na masło orzechowe. Zero konserwantów, wystarczy odrobina soli i cukru do smaku. Taka papka spełni się również jako proteinowa maska do włosów i to z dużą dawką oleju, który podczas miksowania wydzielił się z orzeszków. Ciekawy, naturalny sposób warty uwagi:)

scientificamerican

2. Soda oczyszczona
Do mycia włosów. Wystarczy dodać łyżkę do szamponu, by dokładnie oczyścić włosy i skórę głowy. W poście Agnieszki z Przystanku Uroda możecie zobaczyć, że soda działa na tyle mocno, by usunąć niechciany kolor farby. Płukanka po takim oczyszczaniu powinna być zakwaszająca (np. octowa), by zamknąć łuski, ktore rozchyliły się nadmiernie przez działanie sody. Oczywiście należy zachować umiar, by nie wysuszyć włosów i nie podrażnić skóry. Nie szalej z sodą częściej niż 2 razy w miesiącu.

3. Zmiękczacz do tkanin
Z reguły ląduje w pralce, a co jeśli odważymy się zaaplikować go na włosy?:) Ponoć odrobina dodana do ostatniego płukania zmiękczy włosy i ułatwi rozczesywanie. Odrobina nałożona na mokre włosy uchroni przed elektryzowaniem. Odważycie się?

dailydesigninspiration
4. Aspiryna
Kolor szybko się wypłukuje? Rozpuść 6 tabletek aspiryny w szklance wody, wetrzyj we włosy i odczekaj 15 minut. Spłukaj wodą i nie martw się więcej, że chlor wypłucze pigment.


5. Zasypka dla dzieci
Zamiast suchego szamponu. Absorbuje sebum i lekko unosi włosy u nasady. Być może brunetki nie beda zachwycone efektem, lepiej uważać z ilością pudru.

6. Kawa
Włosy rosną w ślimaczym tępie, pojawił się łupież. Nic prostszego - kawa upora się z obydwoma problemami jednocześnie!  Porcję szamponu wystarczy zmieszać z łyżką stołową mielonej kawy, by uzyskać szampon peelingujący. Martwy naskóre nie ma szans. Kofeina pobudza mikrokrążenie w skórze, więc cebulki dostaną niezłą dawkę substancji odżywczych.


7. Wazelina
Masz 3 złote w kieszeni i łamliwe końcówki? Biegnij do apteki, kup wazelinę i po każdym myciu stosuj ją jako serum na końcówki. Zabezpieczy je i natłuści (nie przesadź z ilością), ale nie ma żadnych substancji odżywczych, więc należy pamiętać o wcześniejszej pielęgnacji.

aspirinee.e-monsite


15:00:00

RECENZJA OCZYSZCZAJĄCY PŁYN BAKTERIOSTATYCZNY DO TWARZY SZYI DEKOLTU I PLECÓW 2% KWASU MIGDAŁOWEGO PHARMACERIS

RECENZJA OCZYSZCZAJĄCY PŁYN BAKTERIOSTATYCZNY DO TWARZY SZYI DEKOLTU I PLECÓW 2% KWASU MIGDAŁOWEGO PHARMACERIS
No dobra, w poprzedniej notce był krem z serii T Pielęgnacja Specjalistyczna - teraz pora na recenzję płynu, dzięki któremu w ciągu miesiąca udało mi się zlikwidować trądzik w naprawdę dużym stopniu (TUTAJ zdjęcia z przebiegu kuracji).

Na stronie producenta (TUTAJ) wymieniony jest szereg właściwości. Postanowiłam, że recenzja będzie miała formę konfrontacji: zapewnienia vs rzeczywistość:)

Specjalistyczny płyn odznacza się silnym działaniem bakteriostatycznym hamując całkowicie rozwój bakterii i proces powstawania zmian trądzikowych.
Badania dowodzą, że już w ciągu 5 minut bakterie całkowicie przestają się namnażać. Często zdarza się, że po nocy budzimy się z szeregiem nowych nieprzyjaciół - nie zdarzyło mi się to ani razu, kiedy stosowałam ten płyn. Wierzę w zapewnienia Laboratorium dr Ireny :)

Głęboko oczyszcza skórę i działa regulująco na wydzielanie sebum zapobiegając namnażaniu się bakterii i powstawaniu nowych niedoskonałości.
Ooo tak! Skóra twarzy jest przemiła w dotyku, wydzielanie sebum wyregulowało się już po tygodniu. Twarz wygląda świetnie w ciągu dnia, nawet przy mocnym makijażu nie świeci się jak latarnia. Z reguły podkłady wywołują ogromne problemy, zatykają pory i wywołują wysyp. Płyn niemal zlikwidował ten efekt.

Kwas migdałowy złuszcza martwe komórki naskórka umożliwiając fizjologiczne odblokowanie porów.
Nooo, nie do końca. Zauważyłam lekkie działanie keratolityczne, ale skóra wymaga złuszczenia martwego naskórka.

Usuwa nadmierne zgrubienia wygładzając skórę.  
Nie jestem pewna co mają na myśli poprzez zgrubienia? Bo jeśli blizny, to oboawiam się, ze to totalny bullshit. 2% mało inwazyjnego migdałowego kwasu nie ma możliwości dokonać takich zmian. Natomiast jeśli chodzi po prostu i zaskórniki zamknięte i duże stany zapalne, to jestem na tak. Goją się i szybko znikają. Pozostaje jedynie przebarwienie.

Stymuluje skórę do regeneracji i odnowy.
O tak! Naskórek złuszcza się szybciej, skóra szybciej produkuje nowe komórki. Dzięki temu działanie jest widoczne już po kilku pierwszych użyciach.

Ekstrakt z cytryny i Fruit-peel działają rozjaśniająco na przebarwienia wyrównując koloryt skóry.
Przebarwień mam całą masę, mam jasną karnację (upiornie jasną!) i żeby się ich pozbyć musiały minąć 3 miesiące. Kiedyś na zniknięcie jednego przebarwienia po wyprysku czekałam nawet pół roku... Można więc powiedzieć, że działa, ale liczyłam na nieco szybsze efekty:)

Preparat nie powoduje przesuszenia skóry.
Na początku powodował. Teraz skóra obyła się z kwasem migdałowym i nie mam żadnych przykrych konsekwencji.

190 ml
28 zł
Standardowy tonik ma 200 ml. Tutaj orżnięto nas z 10 ml, a cena dość wysoka jak na płyn do przemywania twarzy stosowany 2x dziennie.
Wydajność oceniam jako wysoką, bo starczył mi na 1,5 miesiąca regularnego stosowania.

Z czystym sercem mogę polecić go każdej osobie, nawet jeśli zmaga się z naprawdę dużym trądzikiem.

11:38:00

RECENZJA PHARMACERIS KOJĄCY KREM DO TWARZY SPF 15 SKÓRA ŁOJOTOKOWA ZE SKŁONNOŚCIĄ DO ZACZERWIENIEŃ I ŁUSZCZENIA SIĘ

RECENZJA  PHARMACERIS KOJĄCY KREM DO TWARZY SPF 15 SKÓRA ŁOJOTOKOWA ZE SKŁONNOŚCIĄ DO ZACZERWIENIEŃ I ŁUSZCZENIA SIĘ


PHARMACERIS KOJĄCY KREM DO TWARZY SPF 15 SKÓRJA ŁOJOTOKOWA ZE SKŁONNOŚCIĄ DO ZACZERWIENIEŃ I ŁUSZCZENIA SIĘ to produkt godny uwagi.
Postaram się po krótce wymienić jego zalety, które zauważyłam podczas stosowania i ważne informacje, które być może sprawią, że uznacie go za kosmetyk, który warto sprawdzić.

Pharmaceris to nasza polska marka! Produkt został stworzony przez naukowców z Centrum Naukowo-Badawczego Dr Irena Eris.
Możecie powiedzieć, że robię to kosztem swojej 'urody', ale zawsze, zawsze zawsze! jeśli mam wybór, to decyduję się na polską markę.

Produkty są łatwo dostępne w większości aptek. Nowa seria porfesjonalna do której należy ten krem i tonik, którego używam znikały jak świeże bułeczki i dopiero po wizycie w 4 aptece miałam komplet:P Jeśli nie macie porzadnej apteki z dermokosmetykami w mieście, to można zamówić Pharmaceris TUTAJ, na ich oficjalnej stronie. Często robią promocje:)

Cena ~36 zł / 30 ml. Cóż, nawet jak na polski dermokosmetyk to dość wiele biorąc pod uwagę niewielką pojemność. Na szczęście - jest bardzo wydajny. Wystarczy kropelka wielkości ziarnka grochu, by pokryć całą twarz. Nie ukrywam, że taki koszt zachęca mnie jednak do rozglądania się za tańszą wersją.

Tubka znajduje się w kartonowym pudełeczku z przegródką na receptę. Produkt wygląda bardzo profesjonalnie i tak się czuję używając go:)

SKŁAD
Aqua, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Potassium Cetyl Phosphate, Hydrogenated Olive Oil Decyl Esters, Glycerin, Cetyl Alcohol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Sodium Polyacrylate, Ethylhexyl Triazone, Piroctone Olamine Allantoin, Citric Acid, Chlophrnrsin, Methylparaben

Skład mówi sam za siebie: substancje hydrofobowe, filmotwórcze, nawilżające - to krem idealny na zimę. Dla tych, którzy obawiają się właściwości komedogennych parafiny - mnie też wszystko zapycha, ale przy kuracjach na trądzik nie ma się czego obawiać! Jeśli stosujesz retinoidy, antybiotyki, dermokosmetyki z apteki, to możesz być pewna, że ich działanie jest duuuuuuużo silniejsze, niż odrobina niezbędnych substancji filmotwórczych. Taki zestaw to naprawdę zgrany duet.

Ma filtr SPF 15, półtłustą konsystencję, nie jest perfumowany.
Mój must have przy kuracji lekkimi kwasami.

Taki płaszczyk ochronny to doskonały sposób na mróz i podrażnioną terapiami przeciwtrądzikowymi skórę.

Jeśli tak jak ja nie wychodzicie bez makijażu nawet po bułki do spożywczaka, to krem Pharmaceris złapie u Was kolejnego plusa. Półtłusta formuła sprawia, że nawet mocno kryjące, tępe podkłady wyglądają naturalniej. Suche skórki nie są widoczne, bo krem skutecznie je niweluje. Można spokojnie wyjść do ludzi:)



Stosowałyście kiedyś cokolwiek z serii T Pharmaceris? Może macie jakichś swoich faworytów tej marki, lub wręcz przeciwnie?:)