16:50:00

28 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW - LUTY I TRZY CIEKAWE WŁOSOWE AKCJE

28 DNI Z ŻYCIA MOICH WŁOSÓW - LUTY I TRZY CIEKAWE WŁOSOWE AKCJE
Włosy sporo wycierpiały w połowie lutego - kranówa w Krakowie jest dramatyczna! Na początku miesiąca postanowiłam sobie, że co najmniej 15 dni będę używała jedynie linii Nivea Long Repair - odlałam małe buteleczki szamponu oraz odżywki i wyruszyłam w podróż. Zapomniałam szczotki, więc darłam włosy grzebieniem (ile się posypało końcówek;<), woda dodatkowo dodała im tendencji do kołtunienia i nie spodziewałam się, że odżywka jest tak mało wydajna - zabrałam jej za mało i musiałam kombinować z rozcieńczaniem i używaniem jej bez spłukiwania.

Po powrocie do domu uparcie próbowałam wciąż trzymać się planu i używać tylko Long Repair'ów, ale po jednym myciu wymiękłam i zafundowałam sobie maskę toskańską Planeta Organica z olejem z oliwek - tęskniłam za tym intensywnym zapachem perfum. Skóra głowy wciąż była w nie najlepszej kondycji - szampon LR ewidentnie mi nie służy i wywołuje łupież od czasu do czasu.

24 lutego zaczęłam myć włosy odżywką - po raz pierwszy w życiu :) Wykorzystałam balsam z organiczną oliwą z oliwek Planeta Organica, bo moje włosy już się z nim obyły i nie reagują tak fajnie jak kiedyś, a butelka jest ogromna i to świetny sposób na zużycie takiego zalegającego kosmetyku. Na razie jestem zachwycona - włosy wcale się nie przetłuszczają i tak łatwo się rozczesują!

Włosy prezentują się tak:
15.02.014
28.02.2014

Podsumowanie:
  • długość: 66cm, przyrost 1cm/mies
  • baby hair: brak nowych, starsze pokolenie sięga już za nos
  • końcówki: kruszą się
  • zakola: zero poprawy
  • stan ogólny: odratowane, dobrze nawilżone, nieprzetłuszczające

Powrócił mój największy problem - ślimaczo powolny porost włosów. Po miesiącu urosły mi o 1 centymetr... Winię oczywiście szampon Long Repair, bo to jedyny kosmetyk, który miał styczność z moim skalpem (nie cierpię tak mówić o mojej skórze głowy, ale jak inaczej wyeliminować powtórzenia?) od ponad miesiąca. To zdecydowanie zbyt agresywny szampon.
Rozpoczęłam walkę o porost z regenerującą odżywką w spray'u Seboradin - smród niemiłosierny (połączenie alkoholu i czarnej rzepy przywodzi na myśl woń dworcowego żula świeżo po degustacji), ale liczę na ten rzeń szeń i rzepę w składzie. Od marca będę stosowała całą linię Seboradin Regenerujący. Liczę, że zmaltretowane końcówki (które odrobinę powycinałam przy oglądaniu serialu^^) troszkę się poprawią, a przynajmniej nie ulegną totalnemu rozdwojeniu do kwietnia - wtedy planuję je podciąć. W tym miesiącu przyrost był taki lichy, że aż serce mi się kraja na myśl obcięciu więcej niż wyrosło.

Jako motywację do skupiania większej uwagi na czuprynę dołączyłam do:
http://czarnulahc.blogspot.com/2014/02/akcja-zapuszczamy-wosy-na-lato-abc.html
http://makapakaej.blogspot.com/2014/02/czeszemy-sie-projekt-wosomaniaczek-z.html

http://www.anwen.pl/2014/02/nowa-wspolna-akcja-marzec-miesiacem.html


Za dużo na raz? Moim zdaniem akcje świetnie się pokrywają i skłaniają do kompleksowej opieki nad włosami. Każdy obrazek to oczywiście odnośnik do postu z zapisami do akcji, więc nie czekaj tylko klikaj!:)

16:47:00

ULUBIONE KOSMETYKI LUTEGO - KOLORÓWKA, PIELĘGNACJA, WŁOSY

ULUBIONE KOSMETYKI LUTEGO - KOLORÓWKA, PIELĘGNACJA, WŁOSY
Kosmetyczka wciąż pełna nowości, ale wolałam na spokojnie zająć się kilkoma fantastycznymi produktami i nie rozmieniać się na drobne. Zapraszam na krótkie recenzyjki 4 nowych ulubieńców i dwóch stałych bywalców mojej łazienki:)
 1. L'Oreal Paris, New True Match Super-Blendable makeup, neutral N1, 21,99zł (ezebra)
  • filtr SPF17
  • ogromny wybór kolorów i tonacji (ciepła, neutralna i chłodna)
  • formuła oil free, która zapewnia subtelny mat i 'pudrowe' wykończenie
  • dobre krycie i możliwość łatwego stopniowania
  • ukrywa rozszerzone pory! (mam ogromne na policzkach, więc jestem wniebowzięta!)
  • nie utlenia się, a wręcz przeciwnie: stapia się ze skórą i wygląda jakbyś wcale nie spędzała czasu na makijażu:)
  • wykończenie podobne do Maybelline Affinitone, ale o niebo lepiej się rozprowadza, jest dużo gęstszy, przez co łatwiejszy w użyciu, nie smuży i nie zastyga zanim zdążysz go nałożyć
  • najlepszy podkład jaki miałam w życiu!
 Einstein, Lip Therapy, Cooling Lip Relief, 2.19 zł (ezebra)
  • uroczy słoiczek (choć kremów w słoiczkach nie znoszę, to usta jestem w stanie posmarować mimo tej 'niehigienicznej' formy opakowania - tak, jestem dziwna:P)
  • witamina A i E w składzie
  • produkt bezzapachowy
  • cudowne uczucie chłodu i delikatny posmak mięty daje natychmiastową ulgę przy spierzchniętych wargach
  • faktycznie działa! Wystarczyły mi jakieś 3 aplikacje dziennie i w ciągu doby usta były bardzo zregenerowane
 Babydream, krem do pielęgnacji twarzy i ciała, 5.99 zł (Rossmann)
  • delikatny, dziecięcy zapach
  • lekko tłusta, ochronna formuła
  • doskonały pod makijaż, jeśli używam tego dnia podkładu z filtrem, to używam tego kremu też rano
  • uwielbiam nakładać go na noc po płynie z kwasem migdałowym, bo koi zaczerwienione policzki
  • witamina E w składzie - chyba większość typów skóry ją uwielbia
  • ma co najmniej 5 zastosowań:)
  • dzięki swojej wielofunkcyjności to jedyny krem, który zabieram w podróż
NYC, Smooth Skin Pressed Face Powder, transparentny, ~10zł (allegro)
  • 3 dni po dojściu mojego zamówienia z ezebra zniknął ze strony internetowej - to już o czymś świadczy:)
  • transparentny, ale też lekko wybielający w zależności od zaaplikowanej ilości
  • matowa, gładka cera na cały dzień!
  • klasyczne, poręczne opakowanie z lusterkiem i gąbeczką - do torebki jak znalazł
Planeta Organica, Organic Olive Conditioner, 18 zł (Skarby Syberii)
  • teraz w obniżonej cenie na Skarby Syberii - tylko 14 zł :)
  • świetny do OMO
  • odkryłam, że służy mi rewelacyjnie jako szampon:) Włosy są miękkie, ani trochę nie obciążone, a świeżość zachowują tak samo długo jak po myciu tradycyjnym szamponem
  • wielka butla starcza na wieki (360 ml)
Pharmaceris, Oczyszczający płyn bakteriostatyczny do twarzy, dekoltu i pleców, 28 zł (większość aptek)
  • recenzja KLIK
  • mam jedną małą krostkę przy łuku brwiowym, bo nałożyłam podkład zaraz po depilacji brwi:P Udało się! Pozbyłam się niemal całkowicie odwiecznego problemu trądziku:)
  • wysyp przed owulacją wciąż się pojawia, ale jestem w stanie opanować go tym płynem w ciągu 2-5 dni, zamiast walczyć 2 tygodnie jak to było kiedyś

15:43:00

LUTOWE KOBIECOŚCI - TRIKI, NOWINKI, REFLEKSJE

LUTOWE KOBIECOŚCI - TRIKI, NOWINKI, REFLEKSJE
Zbyt krótkie na jeden post, ale wciąż warte uwagi sprawy - zapraszam na comiesięczny Zbiór Lutowych Kobiecości:)

1. Hebe jest spoko i warto założyć u nich kartę. Upoważnia do wielu zniżek, a na start dostajesz -10zł do pierwszych zakupów powyżej 40 zł.
atrium-mosty

2. Dowiedziałam się, że jest kilka metod nakładania perfum:
  • metoda mgły (słynne przechodzenie przez obłoczek perfum)
  • metoda pulsu (na nadgarstki)
  • metoda całościowa (żel pod prysznic, balsam, mgiełka i perfumy z tej samej linii zapachowej)
  • metoda layeringu (łączenie dwóch zapachów)
Zgodnie z poradą z magazynu zaczęłam zabezpieczać nietrwałe perfumy bezzapachowym olejkiem lub wazeliną - tłuszcz zatrzyma zapach na dłużej.
marketplace.secondlife

3. Mam już ponad 20 tysięcy wyświetleń za co jestem Wam niezmiernie wdzięczna! Im więcej mam czytelników, tym większą motywację, by pisać dla nich wyjątkowe i ciekawe posty:) Dziękuję!
contentedtraveller

4. Po raz kolejny 'kobiece' pisemko udowadnia światu, że płeć piękna to synonim ignorancji, niewiedzy i infantylizmu. Dziękuję Glamour, że utwierdzasz facetów w przekonaniu o naszym niedorozwoju... Są pewne tematy, w których nie ma miejsca na modę i pozowanie z kaszą gryczaną. Czytelniczki! Zachęcam Was do bojkotu tego typu magazynów - nie pozwólmy, by postrzegano nas jako kretynki!

cda

5. Tina, jedna z moich ulubionych youtuberek fryzurowych nagrała kolejny świetny tutorial. Nie mogę się doczekać, kiedy temperatura wzrośnie na tyle, by porzucić kaptur i czapkę na rzecz takiej fryzurki:)




6. Chcecie zobaczyć łożysko i film z porodu żony serialowego Teda z 'HIMYM'? Nie ma sprawy, bo wrzuciła to wszystko do sieci. Nie ma miejsca na prywatność, gdy trzeba sprzedać nową modę na wcinanie kotleta z łożyska.
pudelek

7. Moschino każdy zna, wiele osób ceni. A co się stało w tym sezonie? Jak odbieracie połączenie Chanel i McDonalda? Ja widzę wiele prawdy, ale też strzał w kolano.

Viva! moda

Jak Wam mija luty?:) Czy przez te kilka dni może wydarzyć się jeszcze coś ciekawego?

15:10:00

OKIEM KOSMETYCZKI: DLACZEGO WODOODPORNY MAKIJAŻ NIE JEST DLA CIEBIE?

OKIEM KOSMETYCZKI: DLACZEGO WODOODPORNY MAKIJAŻ NIE JEST DLA CIEBIE?
Dzisiejszy post będzie dotyczył pewnej konkretnej grupy kosmetyków, które niestety nie są dla wszystkich. Można je natomiast sprytnie zastąpić nie szkodząc swojej urodzie.
Makijaż wodoodporny ma za zadanie przetrwać w ekstremalnych sytuacjach nienaruszony przez deszcz, pot, wodę w basenie czy słońce. To coś co lubią aktywne kobiety, które nawet na siłowni chcą wyglądać atrakcyjnie. Wszystko super, ale jest grupa dziewczyn, która powinna się wystrzegać kosmetyków wodoodpornych.

Kobiety o cerze naczynkowej nie powinny mocno pocierać twarzy, co niestety jest nieuniknione przy demakijażu wodoodpornego tuszu czy podkładu. Poprzez intensywne pocieranie oprócz podrażneinia wrażliwej cery wydziela się też ciepło rozszerzające naczynia krwionośne. Być może po jednej aplikacji stwierdzisz, że nic się nie stało, ale pomyśl - 30 aplikacji takiego tuszu = trzydziestokrotne dręczenie najwrażliwszej okolicy naszej twarzy! Podkład może wystarczyć nawet na 50 aplikacji, czyli prawie dwa miesiące rozgrzewania naczyń krwionośnych całej twarzy. Róż? Może i powierzchnia mniejsza, ale systematyczne tarcie jednej i tej samej strefy może doprowadzić do powstania teleangiektazji. A wielki pajączek na kości policzkowej to raczej nie to, czego szukasz!
Kobiety z cerą naczyniową mają też skłonności do trądziku różowatego. Jeśli masz z problem z tego typu wykwitem, tym bardziej powinnaś unikać drażnienia skóry, bo stany zapalne będą powstawały z większą częstotliwością.

No okej - nie wolno i co teraz? Poniżej kilka alternatyw dla wodoodpornej kolorówki. Jeśli nie masz problemu opisanego powyżej też zerknij, może spodoba Ci się jakiś przykładowy kosmetyk:)










***
Wybaczcie absencję!:( Blogger mnie oszukuje i nie dodaje postów (pardon - dwa dni temu dodał pół posta, które zaczęłam pisać w domu, ale nie pozwolił nic dodać^^), a że do domku wracam dopiero we środę, to niewiele do tej pory zdziałałam. Obiecuję poprawę!

15:30:00

OKIEM KOSMETYCZKI: DROGA KREMU PRZEZ SKÓRĘ, CZYLI JAK DZIAŁAJĄ TWOJE MAZIDŁA

OKIEM KOSMETYCZKI: DROGA KREMU PRZEZ SKÓRĘ, CZYLI JAK DZIAŁAJĄ TWOJE MAZIDŁA
Jeśli zastanawia Cię na jakiej zasadzie funkcjonuje nasza skóra i jak to się dzieje, że tylko niektóre substancje są w stanie się przedostać do jej głębszych warstw to zapraszam do lektury:)

Krok pierwszy - nałożenie np. kremu na skórę twarzy.
Nie trzeba tłumaczyć - doskonale wiemy jak to się odbywa. A co potem?

TRANSPORT!

Są cztery możliwości przetransportowania substancji zawartych w tym kremie do różnych poziomów skóry, by tam rozpoczęły swoje czary:)
1. Warstewka preparatu gromadzi się na powierzchni skóry i działa miejscowo (np. żel na wypryski). Jest to zjawisko adsorpcji
2. O penetracji mówimy wtedy, gdy substancje czynne (np. z serum) są zdolne dotrzeć dużo głębiej, np. do skóry właściwiej.
3. Resorpcja następuje wtedy, gdy składniki kosmetyku przekroczą wszystkie warstwy skóry i dotrą aż do naczyń krwionośnych.
4. Ostatnim zjawiskiem umożliwiającym transport przezskórny jest absorpcja. Pamiętacie z lekcji chemii coś o dyfuzji biernej? Pewnie nie - ja nie pamiętałam:) Otóż umożliwia ona przemieszczenie się cząsteczek substancji aktywnych z obszaru, gdzie występują w wysokim stężeniu do obszaru gdzie jest ich mniej. Jest to możliwe na każdym poziomie skóry.

Sporządziłam prowizoryczny model obrazujący jak wygląda transport przezskórny.



MECHANIZM PRZENIKANIA

Choć drogi jakimi poruszają się wybrane przez Ciebie substancje aktywne są trzy, to pozwoliłam sobie przedstawić graficznie dwie najważniejsze - transdermalną i transepidermalną. Dlaczego potraktowałam po macoszemu metodę transfolikularną? Bo odbywa się przez mieszki włosowe i gruczoły łojowe/potowe, których jest zbyt mało, by taki rodzaj użyźniania skóry był efektywny.
Warstwa rogowa jest 1000krotnie trudniejsza do przebycia niż kolejne warstwy skóry. Dlatego też czerwona dróżka zarezerwowana jest dla wazeliny, parafiny, oleju rycynowego i z awokado, wosku oraz masła kakaowego. Są to substancje, których cząsteczki mogą rozpuścić się w związkach lipidowych tej najtrudniejszej do przebycia warstewki.
Zielona dróżka zupełnie się różni od poprzedniej - sunie prosto na przód przebijając się przez komórki. Tylko cząsteczki o niewielkich rozmiarach są w stanie pokonać błony komórkowe. Nie jest to częste zjawisko, bo wciąż bardzo niewiele jest substancji o cząsteczkach tak małych, by mogły podróżować przez skórę w ten sposób.


W kolejnym Oku: jak pomóc składnikom aktywnym, by działały jak najefektywniej - zarówno w domu jak w i salonie kosmetycznym:)

15:12:00

DO DZIESIĘCIU RAZY DENKO III KRÓTKIE RECENZJE

DO DZIESIĘCIU RAZY DENKO III    KRÓTKIE RECENZJE
Udało się zdenkować kolejne 10 produktów!:) Trzy z nich to genialne produkty, które na pewno kupię ponownie


1. Saszetka 2w1 Herbal Care Skrzyp Polny - odżywka i szampon, ok. 2zł
Biegnę dziś po szampon pełnowymiarowy do Biedronki, niestety, chyba naszukam się odżywki, bardzo trudno ją dostać, z reguły w aptekach niż drogeriach - jeśli gdzieś ją widziałyście, proszę, dajcie znać bo to moja miłość od pierwszego mycia:)
Mimo, że szampon należy do 'oczyszczających' SLSiaków, to był wyjątkowo delikatny dla moich włosów - pozostawił gładką taflę włosów, jak po użyciu odżywki w sprayu. Nie spodziewałam się, że moje włosy mogą być takie miękkie po samym szamponie!
Odżywka to świetne dopełnienie tego efektu, miała taki sam, delikatny zapach i bez problemu rozczesałam włosy palcami tuż po myciu. Muszę zdobyć pełnowymiarową wersję!
Ps. Odkryłam, że skład nieco się różni, a odżywka z saszetki jest wg producenta do spłukiwania, natomiast w tubce b/s.
5/5

2.Pharmaceris oczyszczający płyn bakteriostatyczny do twarzy, szyi i dekoltu, 28zł/190ml
Pomógł mi się pozbyć trądziku w trzy tygodnie. Pierwszy raz mogę powiedzieć tak o jednym produkcie - zawsze poprawa stanu cery zależała od wieeelu czynników. Używałam go dwa razy dziennie przez miesiąc i mogłam się pokazać ludziom bez makijażu, co od dawna nie miało miejsca. Kolejny miesiąc używałam go tylko wieczorem, by podtrzymać efekt. Cera wciąż była pod kontrolą. Jestem zachwycona tym płynem/tonikiem.
Cały miesiąc nie używałam go, by sprawdzić na jak długo utrzyma się efekt. Niemal cały miesiąc przetrwałam bez pomocy dermkosmetyków, a cera wciąż była w doskonałym stanie. Na początku lutego kupiłam kolejną butelkę, polecam każdemu, kto potrzebuje solidnego produktu, który nie wywołuje skutków ubocznych w postaci wężowego łuszczenia, ściągnięcia skóry i przesuszu.
6/5 <3

3.Delikatny żel do higieny intymnej Intimelle. 7zł/400 ml
Nie rozumiem dlaczego świat nie przestawił się z Facelle na to cudo! Posiada wszystkie jego zalety, większą pojemność (przez co też stosunkowo niższą cenę) i jeszcze krótszy skład! Żelem bym go nie nazwała, to raczej wodnisty płyn z Lauryl Glucoside zamiast SLS. Stosowany do włosów pomagał mi w utrzymaniu bardzo, bardzo długiej świeżości fryzury, ale można go dostać tylko w Naturze. Póki co mam jeden żel w kolejce do zużycia, więc powrócę do niego za jakiś czas.
5/5



4. Avon Mirror Shine, lakier do paznokci, kolor Gold Foil, 15zł/8ml
Wciąż miałam nadzieję, że go zreanimuję jakimś rozcieńczaczem, ale w końcu zrozumiałam, że po tylu latach to już musi być trup :( Bardzo żałuję, że jest już niedostępny, bo mimo pięknego połysku nie uwidaczniał nierówności płytki. Rzeczywiście wyglądał niemal jak folia i bardzo długo nie gęstniał.
4/5

5. Lakier Lovely Nude, o wysokim połysku, 6zł/8ml
Nie ma wysokiego połysku, tylko lekko brokatowe wykończenie. Wygląda ładnie i naturalnie, szkoda, że nie nadaje się do frencha (za duża pigmentacja). Zgęstniał w zastraszająco szybkim tempie - 1/3 opakowania nadawała się do rozcieńczenia. Mogłam się tego spodziewać - wysuszenie dwóch warstw graniczyło z cudem. Trochę z nim walczyłam, ale potem miałam już dość i idzie kosza. Nie powrócę do tej serii.
3/5

6. Zmywacz do paznokci Isana bezacetonowy, 3zł/50 ml
Miał do czynienia już z wieloma zmywaczami, zaczęłam zauważać subtelne różnice w stosowaniu ich i dobra pamięć o różowej Isanie została nadszarpnięta. Odkąd mam paznokciowy kryzys muszę uważnie dobierać produkty i niestety, do Isany nie wrócę zbyt prędko, bo miękkie i kruche paznokcie jakby jeszcze bardziej miękły po tym zmywaczu. Do zmywacza Donegal mu daleko, ale za to jest łatwo dostępny w każdym Rossku.
3/5

7. Czekoladowa maska Schaebens, 6zł/20g
Liznęłam i faktycznie jest słodka. Poza tym nic ciekawego - jest słabo dostępna (jedynie online), dosyć droga i oprócz 'relaksu' ('Koi skórę i zmysły, poprawia samopoczucie, dla gładkiej i elastycznej skóry, smakuje słodko) nie robi nic. Ja nawet zrelaksować się zbytnio nie potrafiłam, bo posiadanie czegoś tak łudząco podobnego do polewy czekoladowej na twarzy wywoływało u mnie raczej dziwne uczucie, że coś tu nie pasuje. Taki kosmetyk-widmo, którego działanie jest właściwie niemożliwe do zauważenia.
2/5



8. Deo roll-on Jungle Joy, 4zł/50ml
Nie ma sensu o tym pisać, coś tam pachnie, kupa alkoholu, zero ochrony przed poceniem, nie wiem co sobie myślałam kupując to.
2/5

9.Nantei naturals, szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się, 4zł/500 ml
Biedronkowy, wieeelki szampon z rzekomo oczyszczającą formułą. Jest duży i bardzo tani, krzywdy nie robi, ale moim zdaniem włosy przetłuszczające się nie byłyby zadowolone. Nie przypuszczam, że ponownie go kupię, bo jeszcze setki szamponów przede mną.
3/5

10.  Apis, żel pod prysznic z żurawiną i trawą cytrynową, 14zł/300 ml
SLSsiak za 13 złotych to stanowczo nic godnego uwagi. Tym bardziej, że żurawinowa wersja cuchnie tak samo jak jej brat opisany w TEJ bublowej notce. Zużyłam go jako płyn do kąpieli, bo rozcieńczony w dużej ilości wody nie dawał już tak po nosie.
W tej cenie możemy kupić sobie dwa żele Yves Rocher z genialnym składem - wyjdzie nam więcej, w tej samej cenie i na pewno zdrowiej zarówno dla skóry jak i zmysłu powonienia.
2/5

16:00:00

CYCKI ZAMIAST SESJI - SERIO?

CYCKI ZAMIAST SESJI - SERIO?
Nie wiem na ilu uniwersytetach odbywa się taki spęd, ale już w tam tym roku widziałam kilka artykułów podobnych do tego





Studenci potrafią się dobrze bawić i chyba nikt nie zaprzeczy. Uczelnie takie jak UMK mają również bardzo rozrywkową kadrę, która znudzona okresem sesji postanawia zachęcić swoje uczennice do uroczej rywalizacji w strojach kąpielowych i ocenić też coś innego niż kolejne nudne kolokwium.

O ile Samorząd Studencki twierdzi, że kluczowym elementem bojkotujących takie konkursy jest przedmiotowe traktowanie kandydatek, to zapomnieli odnieść się do jednej ważnej sprawy: Czy przypadkiem na uniwerkach nie zdobywa się wykształcenia wyższego? Czy to nie jest miejsce któremu nadano imię Kopernika - gościa, który flaki sobie wypruwał by dać ludziom coś więcej niż zdjęcia w bikini? Bo tak mi się kiedyś wydawało. 
Wybory Miss Torunia - spoko! Wybory Miss Klubu Studenckiego? Jasne! Nie zmuszam nikogo do zarzucenia habitu, siedzenia w książkach i wyklinania się wizyt w klubach - od tego jest młodość, by się wyszumieć. Natomiast jestem przekonana, że nie ma miejsca na próżność na uniwersytecie.

Nie wpienia Was to? Bo mnie potwornie!

16:32:00

ULUBIONE KOSMETYKI STYCZNIA - KOLORÓWKA, WŁOSY, PIELĘGNACJA

ULUBIONE KOSMETYKI STYCZNIA - KOLORÓWKA, WŁOSY, PIELĘGNACJA

Kolorówka

Cena spora, ale zupełnie adekwatna do jakości. To pierwszy puder, który od pierwszego użycia zdobył moje pełne zaufanie, nie tylko akceptację w stylu 'Wezmę cię do torebki, bo nie mam innego'. Matuje idealnie dając efekt idealnego wygładzenia, buzia jest przemiła w dotyku i wygląda nieskazitelnie. Kompaktowe opakowanie ma ogromne lusterko, gąbeczka leży w oddzielnej części i nie dotyka pudru. Mam duże skłonności do zapychania, Yves Rocher jednak mnie nie zawiodło i puder nie wywołuje żadnych przykrych konsekwencji nawet po dłuugim noszeniu. W zależności od tego, jakiego użyję podkładu matuje mnie nawet na 8 godzin, co przy tłustej cerze jest genialnym wynikiem.

2. Rozświetlacz Bell Ladycode, 11 zł/11 g
Seria limitowana z Biedronki. Duża pojemność za grosze, czy to się może udać? Ano może, to na prawdę kosmetyk godny uwagi i bardzo wielofunkcyjny.
Rozjaśniam nim kości policzkowe, żuchwę, kąciki oczu i łuk brwiowy. Wykończenie lekko perłowe, chłodne, mam najjaśniejszy odcień i wygląda świetnie z jasną cerą i blond włosami.
Tutaj film Hani o tym produkcie, można zobaczyć dokładny test.

Kupiłam go na ezebra dawno temu w bardzo okazjonalnej cenie (teraz jest jeszcze tańszy - niecałe 5 zł, bo zostały tylko 3 kolory), ale posiałam gdzieś w kosmetykach do oczu i nie mogłam znaleźć (bajzel mam, owszem^^). Ma piękne matowe wykończenie i jest bardzo trwały - czy też trwała, jeśli mimo aplikatora z gąbeczką nazwiemy ten produkt szminką. Kolor jest mega intensywny, żałuję, że zamówiłam tylko jeden, ale kto by pomyślał, że będzie tak fantastyczna. Na zimę to produkt idealny - nie podkreśla skórek, a latające wokół włosy nie przyklejają się do ust. Uwielbiam i podpisuję się pod świetnymi recenzjami na wizażu!


Pielęgnacja

Przez swoją tłustą, ciężką konsystencję jest wręcz niemożliwie wydajny. Dlatego aby nie wyprzedziła mnie data ważności smaruję sobie nim zarówna twarz jak i wierzch dłoni (nie znoszę uczucia 'nakremowanych dłoni', więc bogate formuły nakładam tylko w ten sposób). Chroni przed wiatrem, mrozem i ma cudny skład nastawiony właśnie na ochronę nawet najwrażliwszej cery. Kiedy nakładam go na noc bardzo poprawia stan mojej cery - witaminy A+E widocznie redukują brzydkie stany zapalne. Można bez problemu zrobić na nim makijaż, ba, tępe, ciężkie podkłady dużo lepiej się rozprowadzaja na takiej tłustawej powierzchni. Na kolejną zimę na pewno zakupię drugie opakowanie. Warto spóbować - pieniądze niewielkie, a zawsze może posłużyć jako ochronny krem do rąk czy na krótki wypad na narty.

Moja skóra widocznie polubiła witaminę C, ekstrakt z dzikiej róży, rokitnika i szałwii, bo wygląda naprawdę promiennie po aplikacji tego serum. Niezbyt zależy mi na odmładzających kremach i serach, wybrałam je dosyć przypadkowo i to jak świetnie radzi sobie z moją trądzikową cerą bardzo mnie zaskoczyło. Stosuję je przez 7 dni z rzędu, potem robię ok. dwutygodniową przerwę i znów wracam do nakładania go pod krem (a TU się mogłyście dowiedzieć czemu warto tak robić). Niedoskonałości szybko znikają, buzia jest bardzo nawilżona i hmm... napięta? Trudno mi to określić, ale na pewno mniej wiotka, raczej nie przez liftingujące działanie (w które chyba więszkość z nas, słusznie, nie wierzy), ale dobrą kondycje i optymalne odżywienie.
Uwielbiam szklaną buteleczkę z pipetką. Taki higieniczny sposób nakładania sprawia, że kosmetyk dużo dłużej zachowuje swoje właściwości - staram się omijać słoiczki szerokim łukiem.


Włosy

6. Odżywka Nivea Long Repair, 6-9 zł/200 ml
Dostępna właściwie w każdym hipermarkecie, Biedronce, małej drogerii, Rossku, Naturze - trudniej na nią nie trafić niż trafić. To duży plus, bo za niewielkie pieniądze możemy porządnie zabezpieczyć włosy. O ile moje końcówki są bardzo nadwyrężone niegdysiejszym rozjaśnianiem i potrzebują serum, o tyle przy tej odżywce mogę spokojnie pominąć ten krok i po prosu poczekać aż wyschną, rozczesać i niczym się nie martwić do kolejnego mycia. Niby standardowy produkt z niższej półki cenowej, ale myślę, że zadowoli większość typów włosów. Zawiera masę emolientów i substancji antystatycznych, co w praktyce oznacza niezłą odżywkę na zimowy okres. Szampon z tej serii nie powalił mnie na kolana, ale do odżywki na pewno jeszcze wrócę.

Miałyście któryś z moich hitów? A może poleciłybyście mi jakiś zamiennik do wypróbowania?:)